
Donald Tusk zdradził kulisy decyzji o interwencji rządu w sprawie cen paliw. Kryje się za tym ryzyko eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wskazują na to nie tylko słowa polskiego premiera, ale także ruchy USA w regionie. "CPN", poza tymczasowym lekarstwem na zbyt wysokie ceny na polskich stacjach benzynowych, ma być zabezpieczeniem rynku przed wstrząsami geopolitycznymi.
Władze w ekspresowym tempie procedują tzw. CPN. Donald Tusk deklaruje, że ceny paliw mogą w niedalekiej przyszłości spaść o ponad złotówkę. Teraz premier zdradza kolejne kulisy swojej decyzji. Jak mówi, interwencja w tej sprawie spowodowana jest coraz trudniejszą sytuacją na Bliskim Wschodzie.
– Mam powód sądzić, także w związku z informacjami od sojuszników, że trudno spodziewać się stabilizacji na Bliskim Wschodzie w ciągu najbliższych dni. Wręcz przeciwnie. Najbliższe dni mogą doprowadzić do eskalacji tej sytuacji. Nie możemy więc spodziewać się radykalnej poprawy sytuacji na rynku paliw – taką wiadomość na temat aktualnej sytuacji paliwowej przekazał Donald Tusk w trakcie konferencji w Sejmie.
Zarówno Sejm, jak i Senat podjęły już decyzję w sprawie przygotowanego przez rząd projektu obniżki cen paliw. Teraz wszystko zależy od decyzji i ewentualnego podpisu prezydenta Karola Nawrockiego pod proponowanymi zmianami.
Słowa Tuska sugerują eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. W co może grać Donald Trump?
Od dłuższego czasu obserwujemy dużą nieścisłość między tym, co mówi Donald Trump, a działaniami podejmowanymi przez Pentagon. USA twierdzą, że ich posunięcia mają na celu "poszerzać dostępne opcje". Do tej pory to "poszerzanie" sprowadzało się m.in. do skierowania na Bliski Wschód około ośmiu tysięcy marines.
Grupy uderzeniowe, na których czele stoją USS Tripoli i USS Boxer wyposażone są w wojska, które w szybki sposób mogą postawić stopę na ziemi irańskiej. To jednostki desantowe z pokładami lotniczymi, na których pokładzie znajdują się poduszkowce umożliwiające szybkie przerzucenie wojsk z morza na ląd.
Zobacz także
Ostatnio informowaliśmy, że do Iranu zmierza także 82. Dywizja Powietrznodesantowa z Fort Bragg w Karolinie Północnej. To kolejne tysiące żołnierzy, którzy stanowią bardzo istotny potencjał bojowy w interwencjach lądowych. W obliczu słów Donalda Tuska coraz więcej wskazuje na to, że – wbrew zapowiedziom Donalda Trumpa – niebawem możemy być świadkami nasilenia konfliktu na Bliskim Wschodzie do rangi niewidzianej od czasów wojny w Iraku.
Ceny na rynku pójdą w górę. Polska szykuje się na długotrwałą destabilizację
Komunikat Donalda Tuska sugeruje, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Przynajmniej w kontekście cen ropy, co ma znaczenie dla całego rynku paliw. Aktualne działania rządu mają zdjąć ciężar wyższych kosztów paliwa z obywateli, ograniczając przy tym wpływy do budżetu państwa.
Przypomnijmy, że nowy projekt "CPN", czyli Ceny Paliw Niżej, obniża VAT z 23 proc. do 8 proc., minimalizuje akcyzę i daje rządzącym możliwość ustalenia tymczasowej maksymalnej ceny paliwa.
Pierwotnie próby stabilizacji rynku podejmował Orlen. Polski koncern działał w porozumieniu z ministerstwami finansów, energetyki i aktywów państwowych. Jego decyzje, np. obniżenie stawek za metr sześcienny paliwa w hurcie, nie przyniosły jednak oczekiwanego spadku cen.
Według stanowiska Orlenu z początku miesiąca eskalacja na Bliskim Wschodzie nie wpłynie na dostępność benzyny i gazu w Polsce. Ciągłość dostaw jest zabezpieczona, a surowiec z Bliskiego Wschodu nie jest niezbędny dla polskiego sektora paliwowego.
