Estonia upomina Kijów po incydentach nad Bałtykiem. Chce zmiany tras ukraińskich dronów.
Estonia upomina Kijów po incydentach nad Bałtykiem. Chce zmiany tras ukraińskich dronów. Fot. Alexandros Michailidis/Shutterstock

Tallin zwrócił się do Ukrainy o zmianę tras lotów dronów wysyłanych na rosyjskie porty nad Zatoką Fińską. W ostatnich tygodniach część bezzałogowców zboczyła z kursu i wleciała nad terytorium państw NATO, w tym Estonii i Finlandii. Estończycy chcą zmniejszyć ryzyko kolejnych incydentów przy granicy.

REKLAMA

Szef estońskiego wywiadu wojskowego płk Ants Kiviselg powiedział, że Ukraina została poproszona o wybór takich korytarzy ataków, które nie dotykają granic Estonii. Jak zaznaczył, wyeliminowanie podobnych sytuacji może być niemożliwe, ale zmiana tras miałaby ograniczyć ryzyko wchodzenia dronów w estońską przestrzeń powietrzną. Kiviselg dodał też, że znaczenie ma aktywność rosyjskiej obrony powietrznej, bo właśnie ona może wpływać na to, że część bezzałogowców kończy lot nad terytorium państw bałtyckich.

Estonia nie kwestionuje przy tym prawa Ukrainy do uderzeń na rosyjską infrastrukturę wykorzystywaną w wojnie, ale pokazuje, że dla państw regionu problemem staje się już nie tylko sam konflikt, lecz także jego skutki uboczne. Tallin próbuje jednocześnie utrzymać polityczne wsparcie dla Kijowa i ograniczać ryzyko naruszeń własnego terytorium.

Za tą reakcją stoją konkretne incydenty

Estońskie władze oficjalnie potwierdziły, że 25 marca kilka dronów wleciało w przestrzeń powietrzną kraju podczas dużego ukraińskiego ataku na rosyjskie porty Ust-Ługa i Primorsk. Jeden z bezzałogowców o godz. 3:43 uderzył w komin elektrowni Auvere, położonej mniej niż 2 km od granicy z Rosją. Nikt nie ucierpiał, a według wstępnej oceny nie doszło do istotnego wpływu na estoński system energetyczny.

Estoński rząd podkreślał potem, że kraj nie był celem ataku, a drony, które znalazły się nad Estonią, były skutkiem ubocznym uderzeń wymierzonych w rosyjską infrastrukturę eksportową. W komunikacie po posiedzeniu gabinetu zapisano, że ukraiński atak na Ust-Ługę przebiegał w co najmniej trzech falach, a część użytych maszyn dotarła nad Estonię. Jednocześnie władze zaznaczyły, że podobne sytuacje mogą się powtarzać, dopóki trwa rosyjska wojna przeciw Ukrainie.

Problem nie ograniczył się tylko do Estonii

To nie był odosobniony przypadek. W ostatnich tygodniach podobne incydenty odnotowały także Łotwa, Litwa i Finlandia. W fińskim przypadku sprawa okazała się szczególnie poważna, bo jeden z dronów zidentyfikowanych jako ukraiński AN-196 spadł w rejonie Kouvoli i według wstępnej oceny miał przy sobie aktywny ładunek bojowy, który trzeba było zdetonować w kontrolowanych warunkach. Był to pierwszy przypadek, gdy wojna rosyjsko-ukraińska fizycznie przelała się na terytorium Finlandii.

Fińskie siły zbrojne podały także, że 29 marca wykryto wolno lecące obiekty zbliżające się do granicy w rejonie południowo-wschodniej Finlandii. W powietrze wysłano myśliwce Hornet, ale piloci nie otworzyli ognia, by uniknąć szkód ubocznych. Helsinki wiążą te zdarzenia z ukraińskimi uderzeniami na rosyjskie cele w pobliżu Zatoki Fińskiej, a premier Petteri Orpo mówił, że w ostatnich tygodniach Ukraina użyła przeciw rosyjskim portom na tym akwenie ponad 2500 dronów.