Kobieta wygrała z bankiem, choć była nieostrożna. Odzyska pieniądze
Bank też jest odpowiedzialny za powierzone przez klientów pieniądze. Nie zawsze jednak musi je zwracać w przypadku oszustwa Fot. MAYA LAB / Shutterstock

Domaganie się od banku pieniędzy, które zostały nam wykradzione w wyniku naszej własnej lekkomyślności, tylko z pozoru wydaje się skazane na całkowitą porażkę. Ostatni prawomocny wyrok sądu pokazuje, że można skutecznie wygrać z tak potężną instytucją i odzyskać stracone oszczędności.

REKLAMA

To nie jest pierwsza taka historia w Polsce. 2 lata temu opisywaliśmy już bardzo podobną sprawę. Na 72-latkę z Jeleniej Góry przestępcy zaciągnęli kredyt i opróżnili jej konto. Bank Santander nie wierzył seniorce i kazał jej spłacić dług. Kobieta pozwała instytucję do sądu i po rocznej batalii wygrała.

Wychodzi więc na to, że nie zawsze jesteśmy w stu procentach winni tego, że ktoś wyczyści nam saldo z pieniędzy. Z orzeczeń sądowych można śmiało wnioskować, że część winy ponoszą też same banki i ich luki w zabezpieczeniach.

Phishing i skradzione oszczędności. Historia ku przestrodze

Nowa historia zaczęła się od jednego, fałszywego SMS-a i została opisana przez portal Prawo.pl. Poszkodowana klientka, tym razem banku Millenium, dostała wiadomość rzekomo od PGE o odłączeniu prądu z powodu nieopłaconych rachunków.

Ponieważ miała faktyczne zaległości u swojego dostawcy (ale u innego: firmy Enea), przestraszyła się i od razu kliknęła w załączony link. Ten przeniósł ją na fałszywą stronę z domeną ".sv", czyli z Salwadoru.

Kobieta podała na niej dane do logowania do bankowości elektronicznej. Przestępcy poprosili ją również o wpisanie specjalnego, trzycyfrowego kodu służącego do aktywacji bankowej aplikacji mobilnej na innym urządzeniu.

Zrobiła to, ignorując wyświetlane na ekranie ostrzeżenia o tym, by nikomu go nie podawać (wy też tego nigdy nie róbcie). Skutki tego były fatalne. W zaledwie kilka godzin cyberprzestępcy wyprowadzili z jej konta ponad 58 tysięcy złotych. Dodatkowo zaciągnęli też szybkie pożyczki online na łączną kwotę około 32 tysięcy złotych.

Policja i bank kazali kobiecie przywrócić telefon do ustawień fabrycznych, co z kolei bezpowrotnie zatarło część cyfrowych ślady oszustów (wiadomo tylko, że logowano się z Rosji, a pieniądze trafiły m.in. do Uzbekistanu i na Białoruś). Wszystkie te wpadki jednak nie przeszkodziły w wygranej w sądzie.

Prawomocny wyrok sądu uderza w zabezpieczenia banków. Muszą je wzmocnić

Bank odrzucił reklamację. Według niego kobieta wielokrotnie zignorowała podstawowe zasady bezpieczeństwa i tym samym dopuściła się "rażącego niedbalstwa". Sprawa trafiła do sądu, a powódka zażądała zwrotu bezprawnie pobranych środków. Sąd Rejonowy w Poznaniu stanął po jej stronie (sygn. akt I C 209/22).

1 kwietnia 2026 roku wyrok ten uprawomocnił się w drugiej instancji. Wymiar sprawiedliwości uznał, że "powódka w swoim przekonaniu korzystała ze strony banku i działała w zaufaniu do wyświetlanych tam poleceń" i że tak "postępowałby także każdy inny klient banku". Według sędziów nie było tu jej bezwzględnej winy.

Zarzucił jej tylko "nienależytą staranność", ale "nie w stopniu rażącym". Zdecydowanie mocniej oberwało się samemu bankowi, który "powinien stworzyć pewny i bezpieczny system płatniczy, eliminujący możliwość dostępu dla osób nieuprawnionych".

"W kontrolowanej sprawie bank, mimo posiadanych zasobów personalnych i rzeczowych, nie sprostał jednak temu zadaniu, wobec czego za niedopuszczalną należało uznać następczą próbę przerzucenia odpowiedzialności na powódkę" – czytamy w uzasadnieniu wyroku cytowanym przez serwis Prawo.pl.

Zwrot pieniędzy za oszustwo nie jest normą. Wszystko zależy od... woli

Takie prokonsumenckie wyroki dają ogromną nadzieję ofiarom cyberprzestępstw, ale prawnicy ostrzegają przed przesadnym optymizmem. Adwokat Daniel Bednarczyk z LAWSPECTIVE, cytowany przez portal Prawo.pl, podkreśla wyraźnie, że w kwestii nieautoryzowanych transakcji szanse obu stron bywają mocno wyrównane.

"Oś sporu w tego typu sprawach stanowi ocena, czy zachowanie klienta można zakwalifikować jako rażące niedbalstwo w rozumieniu przepisów ustawy o usługach płatniczych" – tłumaczy mec. Bednarczyk na łamach serwisu.

Wiele zależy od okoliczności danej sprawy oraz indywidualnego podejścia składu orzekającego. Eksperci zauważają, że np. chęć szybkiego wzbogacenia się na kryptowalutach najczęściej zamyka nam drogę do wygranej. Inaczej wyglądają sprawy z fałszywymi kredytami, bo zazwyczaj są zawierane wbrew woli klienta.