
Donald Trump i sekretarz generalny NATO Mark Rutte spotkali się w Białym Domu. Z wcześniejszych wypowiedzi szefa Sojuszu wynikało, że prezydent USA miał sygnalizować, że "jest wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami". Ale Politico twierdzi, powołując się na swoje źródła, że rozmowa Rutte i Trumpa miała przerodzić się w "tyradę obelg".
W środę (8 kwietnia) Donald Trump spotkał się z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Ich rozmowa poprzedzona była wystąpieniem rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt, która na pytanie, czy prezydent USA rozważa wyjście Stanów Zjednoczonych z Sojuszu, mówiła, iż "prezydent już prowadził o tym dyskusje".
Rutte o rozmowie z Trumpem. Ważne pytanie pozostawił bez odpowiedzi
Trump, przed rozmową z Rutte, tygodniami ostro krytykował NATO. Już po wizycie w Białym Domu szef Sojuszu w rozmowie z dziennikarzami CNN przyznał, że prezydent Stanów Zjednoczonych jest "wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami z NATO". Ale na pytanie, czy podczas rozmowy pojawił się wątek ewentualnego wyjścia USA z porozumienia, nie odpowiedział.
– Pozwól, że wyrażę się jasno: jest wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami z NATO i rozumiem jego punkt widzenia – mówił CNN szef Sojuszu.
Jednocześnie przekazywał mediom, że przypomniał Donaldowi Trumpowi o sytuacjach, w których Stany Zjednoczone mogły liczyć na pomoc Sojuszu. W komentarzu dla CNN wyliczał: – Zdecydowana większość krajów europejskich pomogła w kwestii baz, zapewnieniu logistyki, przelotów i dotrzymaniu zobowiązań. Istnieje również powszechne poparcie dla faktu, że ograniczenie potencjału nuklearnego i balistycznego Iranu było naprawdę kluczowe i że tylko Stany Zjednoczone były w stanie to zrobić w tym momencie.
Zobacz także
Nowe światło na spotkanie Trumpa i Rutte w Białym Domu. Politico pisze o "tyradzie obelg"
Tymczasem Politico informuje, powołując się na swoje źródła, że podczas spotkania z Markiem Rutte prezydent USA miał ostro skrytykować sojuszników z NATO, a także głośno wyrazić niezadowolenie z ich działań w sprawie konfliktu z Iranem.
"Spotkanie z sekretarzem generalnym NATO w Białym Domu, zaplanowane jako wizyta robocza, przerodziło się w napiętą rozmowę" – donosi medium. Podobno, jak twierdzą europejscy urzędnicy, w czasie spotkania Donald Trump skorzystał z okazji i z niezadowoleniem komentował niedostateczne wsparcie Europy w działaniach USA i Izraela wymierzonych przeciwko Iranowi.
Co więcej, źródła Politico donoszą, jakoby rozmowa miała być "tyradą obelg", podczas której Trump miał sugerować możliwe kolejne działania USA, włączając w to opuszczenie NATO, ale bez większych szczegółów. – Wszystko na marne. Rozmowa była niczym więcej niż tyradą obelg. Trump prawdopodobnie groził, że może zrobić wszystko – przekazał jeden z europejskich urzędników.
Sam Donald Trump po spotkaniu zamieścił na Truth Social wpis, w którym krytykował: "NATO nie było przy nas, kiedy ich potrzebowaliśmy, i nie będzie przy nas, jeśli znów będziemy ich potrzebować. Przypomnijcie sobie Grenlandię, ten wielki, źle zarządzany kawałek lodu".
"Wall Street Journal" podaje, jakoby gabinet Trumpa rozważał ukaranie niektórych członków NATO, które w ocenie prezydenta USA nie udzieliły dostatecznego wsparcia w wojnie z Iranem. "The Times" opisuje, że administracja ma planować audyt wśród członków Sojuszu, podczas którego ma zdecydować, które kraje miałyby zostać ukarane. Reuters z kolei twierdzi, że Trump rozmawia z doradcami o wycofaniu części amerykańskich wojsk z Europy z powrotem do USA, ale decyzji jeszcze nie podjęto.
