Ziobro, Budapeszt
Zbigniew Ziobro pytany o ucieczkę z Polski. Spotkał go na ulicach Budapesztu dziennikarz TVN24. Fot. Shutterstock. Montaż: naTemat.pl

Dziennikarz TVN spotkał Zbigniewa Ziobro na jednej z ulic w Budapeszcie. Na pytania o ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości na Węgry były minister odpowiadał, że "nie uciekł, on tam już był". Nie chciał jednak powiedzieć, gdzie planuje dalej się udać po przegranych przez Viktora Orbána wyborach. Wspomniał również o "przygotowaniach do batalii sądowej przed węgierskim sądem".

REKLAMA

To była pierwsza taka konfrontacja Zbigniewa Ziobro z reporterem TVN24 Maciejem Warsińskim, po tym, jak na Węgrzech klęskę wyborach poniosła partia Viktora Orbána, a jak wiadomo to on, wstawiał się za polskim politykiem, gdy ten próbował ukryć się poza Polską, gdzie prokuratura chce mu postawić 26 zarzutów.

Ziobro unikał odpowiedzi na niewygodne pytania. Za to, jak mantrę powtarzał słowa o sądach...

Na pytanie, czy czuje się miękiszonem, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości. Ziobro odbijał piłeczkę, nazywając miękiszonem premiera Polski. – Kompromitujące jest to, że mamy premiera, ministra (Waldemara Żurka – przyp. red.), którzy notorycznie łamią prawo i boją się starcia ze mną na uczciwych i jasnych warunkach – stwierdził polityk, który nie zamierza wracać do Polski.

Momentami Ziobro nawet nie zwracał uwagi na pytania reportera, tylko jak mantrę powtarzał, że "sądy w Polsce są nielegalne", a on zamierza bronić się na "pięknej ziemi węgierskiej".

Przygotowuję się z prawnikiem do batalii przed węgierskim sądem – zapowiedział i dodał, że "będzie w niej pokazywał nadużycia władzy Tuska".

Przypomnijmy, że Peter Magyar (lider zwycięskiej partii w wyborach) mówił, że "Ziobro i Romanowski długo u nich nie zabawią". Teraz Ziobro w wywiadzie nie chciał zdradzić, czy zamierza w najbliższym czasie pozostać na Węgrzech, czy pojechać gdzieś dalej.

Były minister sprawiedliwości dopytywany, czy kontaktował się ze środowiskiem prezydenta Serbii oraz administracją USA w sprawie ewentualnego wyjazdu, unikał odpowiedzi.

Ziobro nie odpowiadał na pytania. Zwracał uwagę zupełnie na inne wątki

Ja nie uciekłem, bo ja byłem na Węgrzech – powtarzał po kolejnych pytaniach Ziobro. I nagle wrócił do zeznań Tomasza Mraza, ostrzegając prokuraturę przed "opieraniem całego aktu oskarżenia na niewiarygodnym źródle".

– Bo jak pan wie, jeżeli udowodni się świadkowi koronnemu, czy małemu świadkowi koronnemu, w jakimś sensie niewiarygodność i kłamstwa, to wtedy cała konstrukcja jego oskarżeń po prostu zamienia się w jedną wielką ruinę. Zależy wam na prawdzie, to będzie pan w stanie sprawdzić, czy prawdę mówił pan Mraz. To jest skala łajdactwa – stwierdził poirytowany.

Przypomnijmy, że Tomasz Mraz to były dyrektor Departamentu Funduszu Sprawiedliwości, który obciążał wielokrotnie polityka PiS. Mówił między innymi o tym, że Ziobro jako minister sprawiedliwości miał bezpośrednio zarządzać nieprawidłowościami w przyznawaniu dotacji z FS. Mraz nagrywał i zdradzał szczegóły rozmów z kierownictwem resortu.

– Zbigniew Ziobro sam prowadził rozmowy z podmiotami, które miały zwyciężyć w przyszłych konkursach. I potem na podstawie tego, co ustalił z jakimś przyszłym beneficjentem, wiceminister Romanowski przekazywał polecenie stworzenia konkursu, który pasowałby pod ramy tego konkretnego beneficjenta – opowiadał w Sejmie Mraz, ujawniając "ustawianie konkursów" i "limity" na wydatki dla wybranych polityków.