
Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek przekazał, że poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu. W ostatnim czasie głośno było o jego pirackiej jeździe i ponad 160 punktach karnych. Nie były to jedyne kontrowersje wokół polityka.
"Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu PiS. Jednocześnie informujemy, iż członkiem partii nigdy nie był" – napisał w środowe popołudnie 29 kwietnia rzecznik Rafał Bochenek.
Przypomnijmy, że o Łukaszu Mejzie mówiło się dużo w ostatnim czasie w kontekście jego licznych mandatów za przekroczenie prędkości. Niedawno (pod koniec marca) w Sejmie zakończyła się procedura, w ramach której zrzekł się immunitetu w związku z 16 takimi karami. Z medialnych ustaleń wynika, że otrzymał on 168 punktów karnych.
W ramach ostatniego wybryku miał przekroczyć prędkość o 31 km/h, za co policjanci mieli go ukarać mandatem w wysokości 800 zł i dziewięcioma punktami karnymi. Dopuszczalna prędkość na drodze ekspresowej wynosi 120 km/h, a polityk miał jechać z prędkością ponad 150 km/h. Do zdarzenia doszło w niedzielę (12 kwietnia) na drodze ekspresowej S3 pod Zieloną Górą.
Mejza mandat przyjął. Gdy media pytały go, o łamanie prawa, odpowiadał zazwyczaj z ironią. Po zakończeniu procedur polityk najpewniej straci uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Będzie więc musiał ponownie iść na kurs prawa jazdy, a następnie zdać egzamin.
Jeszcze niedawno Kaczyński bronił Mejzę
Mimo tego wydawało się jednak, że o miejsce w PiS nie musi się martwić, bowiem pytany przez dziennikarzy prezes Jarosław Kaczyński, jeszcze niedawno bronił wybryków Łukasza Mejzy.
Zobacz także
– Jeżeli chodzi o to, kto powinien z różnych klubów zostać usunięty ze względów nawet dużo poważniejszych, chociaż ja nie lekceważę w żadnym wypadku tych spraw, niż to ma miejsce w stosunku do pana Mejzy, bo bodajże 168 punktów karnych, to rzeczywiście... No ale zapłacił, przeprosił, dlatego jeszcze jest (w PiS – przyp. red.) – mówił Jarosław Kaczyński.
– Poza tym ja dosyć dużo jeżdżę. Może nie tyle, co kiedyś, ale jednak ciągle bardzo dużo jeżdżę i mogę powiedzieć... kto pierwszy rzuci kamieniem – dodał prezes PiS.
Nie wszyscy jednak to, co robi Mejza oceniali tak łagodnie, jak prezes. – Absolutnie potępiam takie zachowania. Działalność Łukasza Mejzy w polityce budzi poważne wątpliwości – mówił w rozmowie z Katarzyną Zuchowicz w naTemat jeden z polityków partii.
Mejza chce wejść do świata freak fightów i zawalczyć w oktagonie
Być może czarę goryczy przelały ostatnie słowa Mejzy o wejściu do freak fightów.
"Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość… Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie" – mówił, cytowany przez "Rzeczpospolitą".
I dodał, że jeśli mógłby "pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć". Znalazł już nawet swojego przeciwnika. W klatce ma czekać na niego Jacek Murański.
