
Łukasz Mejza szykuje się do debiutu we freak fightach. "Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu" – chwalił się cytowany przez "Rzeczpospolitą" polityk. Ujawniono już nawet nazwisko potencjalnego rywala, z którym poseł ma zmierzyć się w oktagonie. Negocjacje są ostatniej prostej.
Obecność osób ze świata polityki w klatce przestała kogokolwiek dziwić. Doskonałym tego dowodem jest niedawne starcie byłych partnerów Marianny Schreiber na gali Prime MMA. Zmierzyli się tam Piotr Korczarowski, dziennikarz znany ze środowiska Konfederacji, oraz Przemysław Czarnecki. Były polityk PiS mógł liczyć na gorący doping z trybun. Pojawił się na nich sam Łukasz Mejza, który aktywnie wpierał kolegę na tyle skutecznie, że Czarnecki wygrał. I sam złapał bakcyla.
Łukasz "Pirat" Mejza kuszony przez freak fighty
Obecność kontrowersyjnego posła na trybunach nie była jednak zupełnie przypadkowa. Dziennikarze "Rzeczpospolitej" donoszą, że trwają rozmowy dotyczące wejścia polityka do klatki. Otrzymałby tam pasujący do swoich drogowych wyczynów pseudonim "Pirat". Łukasz Mejza liczy na rozgłos, który pomoże mu dostać się na listy do Sejmu w nadchodzących wyborach.
"Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość… Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie" – mówi poseł.
I dodaje, że jeśli mógłby "pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć". Mejza uważa, że nie ma co demonizować freak fightów, tylko je uregulować ustawowo. Pomysł popiera również Paweł Jóźwiak z Prime MMA. "Udział aktywnego posła mógłby rozpocząć proces cywilizowania freak fightów" – podsumowuje.
Jacek Murański i walka o duże pieniądze
Poseł ma już nawet konkretnego przeciwnika na celowniku. W klatce ma czekać na niego Jacek Murański. Epizodyczny aktor i gwiazdor freak fightów zasłynął jakiś czas temu jako "doradca" Donalda Tuska podczas ostatniej kampanii prezydenckiej. Jego rywal więc też nie został wytypowany zupełnie przypadkowo.
Negocjacje są ponoć na bardzo zaawansowanym etapie. "Są już na końcówce dogadywania kontraktu, a jedyną przeszkodą są pieniądze, które chciałby otrzymać poseł PiS, który po prostu bardzo wysoko się ceni" – informuje anonimowe źródło "Rzeczpospolitej". A kwoty za walki potrafią być wysokie: topowi zawodnicy przytulają przynajmniej pół miliona złotych, to przecież mogłaby być walka wieczoru.
Zobacz także
Problemy posła PiS. Mandaty i przegrana sprawa
Pieniądze za walkę zdecydowanie przydałyby się politykowi PiS na opłacanie stale rosnącej kupki z mandatami. Łukasz Mejza wpadł niedawno pod Zieloną Górą. Jechał drogą ekspresową ponad 150 km/h. Służby wypisały mu mandat na 800 złotych, a do jego dorobku dopisano 9 punktów karnych. Wcześniej zasłynął rajdem z prędkością 200 km/h.
Prawnicy i opłaty sądowe też sporo kosztują, a polityk właśnie z kretesem przegrał batalię sądową z 17-latkiem. Onet przypomina, że pozwał chłopaka za wpisy w mediach społecznościowych. Nastolatek krytykował posła w kontekście skandalu z terapiami leczenia chorych dzieci i napisał, że "nie ma w polskiej polityce bardziej obrzydliwej postaci". Sąd prawomocnie uniewinnił chłopaka, bo uznał ten czyn za nikłą szkodliwość społeczną.
