Mentzen, Tusk i Czarzasty przy grillu. Obok zdjęcie autora felietonu Jakuba Nocha z naTemat.pl
Majówka 2026. W Sejmie będzie trwała prawie dwa tygodnie. Fot. naTemat.pl

Kalendarz w tym roku nie był łaskawy. Długi weekend urósł zaledwie o jeden dodatkowy dzień, bo 1 maja wypadł w piątek. Większość z nas wróci więc do biurek i hal produkcyjnych już w poniedziałek, świeższa co najwyżej o te kilkadziesiąt godzin, które zdoła wycisnąć między grillem a powrotem z działki. Ale nie wszyscy. Jest w tym kraju pewna grupa zawodowa, której pojęcie "krótkiej majówki 2026" jest obce.

REKLAMA

Są to oczywiście polscy posłowie – naród wybrany, dosłownie i w przenośni. Oni mogą w tym roku liczyć na niemal dwa tygodnie błogiego odpoczynku od trudów służby ojczyźnie.

Pierwsze po majówce obrady komisji sejmowych zaplanowano bowiem... dopiero dwanaście dni od końca 56. posiedzenia Sejmu X kadencji i startu naszego krótko-długiego weekendu. 57. posiedzenie formalnie, ale niespiesznie rusza 12 maja. "Prawdziwe", plenarne obrady planowane są na 13 maja. Wcześniej co prawda zaplanowanych jest kilka spotkań parlamentarnych zespołów do spraw różnych, ale frekwencja na nich nigdy nie jest przesadnie wysoka.

Niespełna dwa tygodnie potrzeba, żeby spokojnie zwiedzić połowę Europy, przeczytać kilka grubych książek, które zawsze czekały na "ten moment", całkiem nieźle podleczyć zdrowie. Eksperci mówią, że niespełna dwa tygodnie wystarczą, aby nauczyć się od podstaw włoskiego lub hiszpańskiego. Można też, rzecz jasna, po prostu odpocząć. Nikt nie naszym posłom i tego nie zabroni.

Da radę tak śmieszkować dalej i się oburzać. Można by pisać o przywilejach, o oderwaniu od rzeczywistości, o symbolice urlopu parlamentarzystów w czasie, gdy zwykły Kowalski musi się gimnastykować z wnioskiem o urlop na żądanie, błagalnym spojrzeniem mierząc kierownika działu.

12-dniowa majówka 2026 to tylko przykład. Pytań o pracę polskiego Sejmu powinno być więcej

Ale też trzeba przyznać uczciwie, że Sejm zazwyczaj zbiera się co dwa tygodnie. Taki jest rytm polskiego parlamentaryzmu, niezmienny od lat, odporny na rządy i kryzysy jak czarnobylski karaluch na promieniowanie. I właśnie to jest sedno. Problem nie leży w samym harmonogramie, a zawarty jest w długiej litanii pytań o funkcjonowanie polskiego parlamentu.

Na początku której jest w ogóle to, czy 38-mln naród na pewno potrzebuje aż 460 posłów (i nie zapominajmy o 100 senatorach)...

No, ale tym nikt sobie w majówkę głowy zaprzątać nie będzie. Meteorolodzy prognozują ciepło. Na zachodzie kraju termometry mają wskazać nawet 26 stopni. Warunki wręcz wymarzone do leżenia w ogrodzie, spacerów, długich posiedzeń przy stole z rodzina i przyjaciółmi.

Kto wie, może w takich warunkach naszym legislatorom przyjdą do głowy szczególnie trafne pomysły. Po powrocie czeka ich bowiem napięty program: zmiany w Kodeksie karnym i postępowania karnego, reforma w obszarze ochrony zdrowia, korekty prawa oświatowego. Tematy poważne, wymagające skupienia i świeżego po 12 dniach urlopu umysłu.