
Partnerka Łukasza Litewki – tragicznie zmarłego posła, postanowiła przerwać milczenie i wydała w sieci oświadczenie. Natalia Bacławska miała już dość chaosu, dezinformacji oraz teorii spiskowych, które zaczęły pojawiać się po śmierci jej partnera. Postanowiła wyjaśnić, co jest prawdą. Zaapelowała też do osób, które naprawdę chcą pomagać.
Łukasz Litewka zginął w wypadku 23 kwietnia. Kilka dni temu odbył się pogrzeb posła Lewicy, który znany był z prowadzenia akcji charytatywnych, pomocy ludziom w potrzebie i porzuconym zwierzętom.
Partnerka Litewki przerwała milczenie. Miała dość nieprawdziwych informacji po śmierci posła
Teraz partnerka Litewki opublikowała na Instagramie obszerny komunikat. Natalia Bacławska przyznała, że skala nieprawdziwych informacji dotyczących śmierci posła i jego działalności mocno ją przytłoczyła. "Włączyłam na chwilę internet, od razu tego pożałowałam. Ilość dezinformacji oraz chaosu jest zatrważająca... ale postarajmy się to uporządkować w miarę możliwości" – przekazała.
Jednym z głównych problemów, na które zwróciła uwagę partnerka zmarłego posła, są nieautoryzowane zbiórki pieniędzy. Ludzie wykorzystują wizerunek Litewki, sugerując, że działają zgodnie z jego wolą lub jako bliscy znajomi.
"Jeżeli chcecie pomóc/wpłacić na zrzutkę – róbcie to tylko i wyłącznie z czystej chęci i intencji. Nie wierzcie w posty tworzone na bazie 'Łukasz by tego chciał', 'Łukasz miał pomóc w tej zrzutce' takie informacje posiada tylko i wyłącznie fundacja i mogą takie zrzutki wychodzić tylko z rąk fundacji. Jeżeli dana osoba, tworząc taki post, dodatkowo wrzuca zdjęcie Łukasza, podając się za jego przyjaciela/ bliskiego niestety wprowadza Was w błąd i bazuje na emocjach" – czytamy w relacji partnerki Litewki.
Zobacz także
"Nie twórzmy i nie powielajmy teorii spiskowych. Jeżeli posiadacie sprawdzone i przydatne informacje – możecie je przekazać. Pamiętajcie, że nie każdy szuka prawdy, a jedynie sensacji" – dodała Natalia Bacławska.
Na koniec podkreśliła, że publikowanie prywatnych rozmów posła jest karalne. "Wstawianie prywatnych rozmów, bez zgody rodziny jest krzywdzące i niezgodne z prawem. Bądźcie czujni i w gotowości, pomoc innym i czynienie dobra to wartości, które łączą. Tak właśnie powstał #teamlitewka a w chaosie łatwo się zgubić. Głęboko wierzę, że wszyscy patrzymy w jednym kierunku i czekamy" – podsumowała.
Prokurator w rozmowie z naTemat. Dementuje fake newsy o zdjęciach z monitoringu
Dodajmy, że nasz dziennikarz Mateusz Przyborowski rozmawiał z prokuratorem Bartoszem Kilianem, rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, która bada tragiczny wypadek z udziałem posła Łukasza Litewki.
– Wszystko mamy w toku i żadnych konkluzji co do naszych inicjatyw wcześniej sygnalizowanych jeszcze nie ma – powiedział prok. Kilian. Wiadomo, że prokuratura m.in. zabezpieczyła nagrania z monitoringu i telefony komórkowe polityka, jak również podejrzanego o spowodowanie wypadku 57-letniego kierowcy Mitschibishi Colt.
Prokurator nawiązał również do krążących w sieci rzekomych zdjęć z monitoringu, na których ma być widać ostatnie minuty przed wypadkiem Łukasza Litewki. Wskazał, dlaczego są one nieprawdziwe.
– Nie bazowałbym na tym materiale. Jest on ewidentnie sprzeczny z naszymi ustaleniami co do kierunku, z jakiego w ulicę Kazimierzowską wjeżdżał poseł Łukasz Litewka. Ponadto zdjęcie obejmuje rowerzystę w kasku, którego pokrzywdzony nie miał. To tylko niektóre z zastrzezeń, jakie mógłbym podnieść w kontekście oceny wiarygodności rzeczonego ujęcia. Brak zatem podstaw do uznania, że ta fotografia odpowiada towarzyszącemu jej opisowi – mówił nam prok. Kilian.
Tych fałszywych informacji o wypadku Litewki i jest naprawdę sporo w internecie. Służby apelują więc o ostrożność i nieufanie podejrzanym treściom. Najlepiej wsłuchiwać się w komunikaty od sprawdzonych źródeł m.in. prokuratury i policji.
