Małgorzata Rozenek-Majdan
Małgorzata Rozenek-Majdan padła ofiarą oszustwa Fot. Screen z YouTube / naTemat

Małgorzata Rozenek-Majdan padła ofiarą deepfake'a stworzonego przez AI. W spreparowanej reklamie wygenerowany głos celebrytki zachwala "cudowną kurację żelatynową" na odchudzanie. – Absurd – mówi influencerka w rozmowie z naTemat. Podkreśla, że internetowe oszustwa stają się coraz trudniejsze do rozpoznania.

REKLAMA

W oszukańczej reklamie wykorzystano również wizerunek Anny Muchy oraz dr n. med. Hanny Stolińskiej, dietetyczki klinicznej. Żadna z nich nie miała z materiałem nic wspólnego. Mimo to wiele osób uwierzyło w "cudowną żelatynę", a niektórzy wydali już pieniądze na "dietę". – "Chciałam zastosować pani kurację, bardzo proszę o pomoc" – takie wiadomości od seniorek dostaję niemal codziennie – przyznała dr Hanna Stolińska w reportażu naTemat Aleksandry Tchórzewskiej.

Małgorzata Rozenek-Majdan ofiarą oszustwa AI. "Absurd"

W spreparowanym nagraniu wygenerowana przez AI Małgorzata Rozenek-Majdan przekonuje widzów, że sekret jej przemiany jest wyjątkowo prosty. "Jedyną rzeczą, jakiej używam, to trik z żelatyną. Osobiście od doktor Stolińskiej. Ona sama mi go dała" – słyszymy w nagraniu.

Sama zainteresowana o istnieniu deepfake'a dowiedziała się dopiero od dziennikarki naTemat. Jej reakcja była wymowna. – Absurd. Ja nawet nie znam dr Stolińskiej – podkreśliła, potwierdzając, że cała historia jest kompletnie zmyślona.

– Dziś standardy reklamowe, nadzorowane przez UOKiK, są jasne i restrykcyjne. Fakt, że ktoś tak bezkarnie podszywa się pod mój głos, jest szokujący. Niestety, osoby rozpoznawalne są już do takich sytuacji niemal przyzwyczajone. Wcześniej próbowano mnie już łączyć z kryptowalutami i innymi produktami, z którymi nie mam nic wspólnego – zauważyła influencerka i prezenterka.

Jak tłumaczyła Rozenek-Majdan w rozmowie z Aleksandrą Tchórzewską, problem z podobnymi oszustwami polega na tym, że ich źródło bardzo trudno namierzyć. – Nie ma jednego źródła, wszystko jest rozproszone po wielu serwerach. To kampanie, które pojawiają się agresywnie na kilka tygodni i natychmiast znikają – zaznaczyła. To zresztą nie jedyny taki przypadek – również deepfake z Anną Muchą oszukał Polaków, a oburzona aktorka mówi o koszmarze i bezradności wobec skali zjawiska.

Rozenek-Majdan nie wyklucza zgłoszenia sprawy na policję. Ale nie ma złudzeń

Jak sobie radzić w przypadku takiego oszustwa? – Jedyne, co mogę w tej sytuacji doradzić innym ofiarom, to nagrywanie własnych oświadczeń wideo z jasnym komunikatem: "to jest oszustwo". To jedyna realna forma zabezpieczenia i dowód na to, że zrobiło się wszystko, by ostrzec swoich odbiorców – doradziła prowadząca "Królowej przetrwania".

Dalsza część artykułu poniżej.

Małgorzata Rozenek-Majdan zwróciła również uwagę, że największym problemem jest dziś brak cyfrowej czujności części internautów. – To bardzo przykra sytuacja, szczególnie że takie produkty mogą być po prostu szkodliwe dla zdrowia. Ja nawet nie wiem, co to za "żelatyna" – przyznała.

Influencerka przyznała, że rozważa podjęcie kroków prawnych, choć nie ma złudzeń. – Zastanawiam się nad zgłoszeniem. Natomiast praktyka pokazuje, że tego typu sprawy nie zawsze są traktowane przez organy ścigania priorytetowo – powiedziała gorzko.

Dodajmy, że dr Hanna Stolińska zgłosiła sprawę oszustwa na policję, ale "odesłano ją z kwitkiem na kilku komendach" – Słyszałam, że czas oczekiwania na samo przyjęcie zgłoszenia to kilka godzin. Usłyszałam nawet pytanie: "Ale pani naprawdę chce to zgłaszać?". W końcu, z braku sił, złożyłam zawiadomienie przez Profil Zaufany – wyjawiła w rozmowie z naTemat. Cały artykuł Aleksandry Tchórzewskiej o "oszustwie na żelatynę" przeczytacie tutaj.