
Takich słów ze strony Władimira Putina nikt by się nie spodziewał. Przywódca Rosji zabrał głos w sprawie zakończenia wojny z Ukrainą. Postawił warunki i wskazał, kto mógłby być mediatorem. Wcale nie chodzi o Donalda Trumpa.
W sobotę (9 maja) w Rosji odbywały się obchody z okazji Dnia Zwycięstwa. Tego samego dnia Władimir Putin powiedział, że sądzi, iż "konflikt z Ukrainą zbliża się do końca". Wskazał, że jest "gotowy na bezpośrednie rozmowy z Zełenskim", ale... w stolicy Rosji.
Putin o zakończeniu wojny z Ukrainą
– Każdy, kto chce się ze mną spotkać, musi przyjechać do Moskwy – stwierdził. Jak wiadomo, Wołodymyr Zełenski nie raz zapewniał, że do Rosji na takie rozmowy nie poleci.
Przywódca Rosji dodał jednak później, że możliwe byłoby spotkanie z Zełenskim "w kraju trzecim, gdyby zawarte zostało długotrwałe porozumienie pokojowe". Wspomniał też, że Moskwa "jest wdzięczna Stanom Zjednoczonym za ułatwianie podjęcia rozmów, ale negocjacje pokojowe to sprawa tylko Rosji i Ukrainy".
Jako osobę, która jego zdaniem powinna podjąć się mediacji pomiędzy oboma krajami, Putin wskazał byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera. Niemiecka agencja DPA przypomina, że Schroeder i Putin są uważani za przyjaciół.
UE chce pokoju i zakończenia wojny Rosja-Ukraina
Ponadto jak podawał niedawno "Financial Times", powołując się na szefa Rady Europejskiej Antonio Costę, "UE przygotowuje się na ewentualne rozmowy pokojowe z Putinem, a prezydent Zełenski zaaprobował ten plan".
Według doniesień "Financial Times", "przywódcy krajów unijnych rozważają podjęcie negocjacji pokojowych z Putinem, ponieważ państwa Wspólnoty są coraz bardziej sfrustrowane rozmowami, jakie w tej sprawie prowadzi administracja prezydenta USA Donalda Trumpa".
Wskazano też, że "Europa obawia się, iż rozmowy prowadzone pod egidą Waszyngtonu niebezpiecznie marginalizują UE i może ona zostać zmuszona do zaakceptowania porozumienia, które uważa za niewłaściwe".
Zobacz także
Wymiany jeńców jednak nie będzie?
Przypomnijmy: w piątek Donald Trump na platformie Truth Social ogłosił trzydniowy rozejm między Rosją i Ukrainą. Jak zapowiedział, 9, 10 i 11 maja będzie obowiązywało zawieszenie broni. Ma to bezpośredni związek właśnie z obchodami w Moskwie.Prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, że rozejm obejmuje także "wymianę więźniów w formule 1000 za 1000". To właśnie przekonało Wołodymyra Zełenskiego.
Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że Putin chce się z tego wymigać. Przekonywał na briefingu, że z Kijowa nie przyszły żadne propozycje dotyczące wymiany jeńców. – Nie wpłynęła od strony ukraińskiej żadna propozycja w tej sprawie – stwierdził.
Przekazał też, że Rosja, jeszcze przed ogłoszonym przez Donalda Trumpa zawieszeniem broni, miała wysłać Ukrainie własną propozycję wymiany jeńców wojennych, ale później sprawa rzekomo ucichła.
– Przekazaliśmy listę 500 ukraińskich wojskowych. Początkowa reakcja była taka, że musimy się temu bliżej przyjrzeć – może nie wszystkich 500, może 200 – a potem całkowicie zniknęli z radaru – powiedział rosyjski prezydent, cytowany przez TASS.
Co ciekawe, kilka godzin wcześniej, doradca Putina Jurij Uszakow wspominał, że "służby aktywnie pracują nad listami jeńców". Dodał, że jeśli strony dojdą do porozumienia, będzie można rozpocząć wymianę.
