
Wołodymyr Zełenski otrzymał propozycję bezpośrednich rozmów z Władimirem Putinem. Rosja chce jednak gościć ukraińskiego przywódcę u siebie. Zełenski błyskawicznie odpowiedział na tę ofertę i rzucił Kremlowi wyzwanie.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich doszło niedawno do przełomowego, trójstronnego spotkania delegacji z Ukrainy, Rosji oraz USA. Była to pierwsza taka tura negocjacji od ponad roku, a amerykańscy wysłannicy określili rozmowy jako owocne. Władze w Kijowie są jednak ostrożne i czekają na konkretne deklaracje ze strony agresora.
Wołodymyr Zełenski zaznaczył, że najważniejsza jest realna chęć zakończenia konfliktu, która musi pojawić się również po stronie Rosji. Prezydent przyznał, że na tym etapie wypracowywane są "parametry zakończenia wojny", ale na wnioski trzeba jeszcze poczekać.
Spotkanie Putina z Zełenskim. Rosja stawia warunki
Moskwa zaprosiła Zełeńskiego w tym tygodniu. Doradca rosyjskiego dyktatora Jurij Uszakow przekonywał, że Rosja jest gotowa zapewnić mu bezpieczeństwo i warunki do pracy. Strona rosyjska naciska, by liderzy spotkali się wyłącznie w celu dopięcia gotowych porozumień.
– Proszę, przekażcie mu zaproszenie do Moskwy. Zapewnimy bezpieczeństwo i niezbędne warunki do pracy – ogłosił Uszakow. Kreml twardo trzyma się swojego stanowisku, że inne lokalizacje nie wchodzą w grę. Eksperci (i nie tylko oni) odczytują to jednak jako próbę dominacji w negocjacjach.
Riposta Zełenskiego. "Zapraszam, jeśli oczywiście się odważy"
Na odpowiedź Kijowa nie trzeba było długo czekać. Wołodymyr Zełenski cytowany przez portal RBC-Ukraina, całkowicie wykluczył wyjazd do stolicy Rosji. Zamiast tego, postawił sprawę jasno i zaprosił Putina do siebie.
– Bez dwóch zdań niemożliwym jest, bym spotkał się z Putinem w Moskwie. To tak samo, jakby spotkać się z Putinem w Kijowie. Ja również mogę zaprosić go do Kijowa, niech przyjeżdża. Publicznie go zapraszam, jeśli oczywiście się odważy – oświadczył Zełenski.
Prezydent Ukrainy zauważył, że propozycje spotkania w Moskwie to jedynie zasłona dymna, a tych, którzy tak naprawdę nie chcą rozmawiać o pokoju. Zełenski deklaruje gotowość do rozmów, ale odrzuca Rosję i Białoruś jako gospodarzy. Powód jest oczywisty: jedno państwo jest bezpośrednim agresorem, a drugie aktywnie wspiera te działania wojenne.
Zobacz także
