
Minister zdrowia Wielkiej Brytanii podał się do dymisji i zrobił to w takim stylu, jakiego w niejednym kraju pewnie ze świecą szukać. W liście do premiera napisał, że stracił zaufanie w jego przywództwo i gdyby miał zostać na stanowisku, byłoby to niehonorowe i pozbawione zasad. Wes Streeting był jednym z najważniejszych ministrów brytyjskiego rządu. Człowiek, o którym mówi się, że mógłby zastąpić Keira Starmera. Trudno nie mieć wrażenia, że jeszcze o nim usłyszymy.
Dla Wielkiej Brytanii ta dymisja to wstrząs i polityczne trzęsienie ziemi. Sam premier Keir Starmer musiał być w szoku. Zaledwie dzień wcześniej spotkał się z ministrem zdrowia, a po spotkaniu przekazano informację, że ma do niego pełne zaufanie. List Wesa Streetinga musiał być potężnym ciosem.
Pismo jest długie, całość udostępnia BBC. Wes Streeting zaczął od podsumowania swojej pracy jako minister zdrowia – od tego, że zrealizował ambitne cele, które wyznaczył mu premier, np. zmniejszył się czas przyjazdu karetek w przypadku zawałów serca i udarów, a ich reakcja jest najszybsza od pięciu lat. Jak stwierdził, wiele zrobiono, ale jeszcze wiele jest do zrobienia i są to powody, dla których mógłby zostać na stanowisku.
"Ale po utracie zaufania do twojego przywództwa doszedłem do wniosku, że gdybym to zrobił, byłoby to niehonorowe i sprzeczne z zasadami" – napisał. Zasugerował też, że Keir Starmer powinien odejść. Czy to znaczy, że sam chciałby go zastąpić?
Kim jest Wes Streeting? Minister zdrowia podał się do dymisji
Wes Streeting, rocznik 1983, w brytyjskiej Izbie Gmin zasiada od 2015 roku. Od lat związany z Partią Pracy, porównywany jest nawet do byłego premiera Tony'ego Blaira. Z wykształcenia historyk. Był pierwszą osobą w swojej rodzinie, która ukończyła studia wyższe.
Nie miał łatwego dzieciństwa. Był dzieckiem nastoletniej mamy, która – jak sam przyznał – była pod presją aborcji. Wychowywała go samotnie. W domu doświadczył nie tylko ubóstwa. Jego dziadkowie przebywali w więzieniu. Dziadek podobno znał Ronnie'go i Reggie'ego Krayów, znanych londyńskich gangsterów. A babcia była nawet w jednej celi z Christine Keeler, byłą brytyjską modelką, która stała się znana dzięki tzw. aferze Profumo z lat 60., ujawniającej skandal obyczajowo-polityczny w brytyjskim rządzie.
O swojej przeszłości napisał książkę pt. "One Boy, Two Bills and a Fry Up". W wywiadzie dla magazynu Premier Christianity tak wspominał swoich dziadków:
"Obaj Billowie to moi dziadkowie. Ze strony ojca mam Billa Streetinga, weterana Royal Navy, inżyniera budownictwa lądowego. Był torysem z klasy robotniczej, który walczył o przetrwanie, o własnych siłach. Był chrześcijaninem i zdecydowanie najważniejszą relacją, jaką miałem przez 40 lat".
Wes Streeting
fragment wywiadu
Na Uniwersytet Cambridge Streeting poszedł dzięki stypendium socjalnemu. Tam, jako "chłopak z klasy robotniczej" związał się z laburzystami. Jego kariera poszybowała. Pisano o nim, że jest wschodzącą gwiazdą Partii Pracy. Zaczął być typowany na przyszłego premiera Wielkiej Brytanii.
Jest chrześcijaninem. Reprezentuje bardziej prawicowe skrzydło partii. Gdy był na studiach, ujawnił się ze swoją homoseksualną orientacją. Dziś pojawiają się więc spekulacje, że gdyby miał stanąć na czele rządu, byłby pierwszym homoseksualnym premierem w historii Wielki Brytanii.
Ale czy by chciał?
Czy Wes Streeting chciałby zostać przyszłym premierem
Brytyjski "The Guardian" napisał w 2023 roku, Wes Streeting był wtedy jeszcze w rządzie cieni: "Ujawnił, że marzy o zostaniu premierem, mówiąc, że 'umarłby szczęśliwy', gdyby miał szansę zostać liderem Partii Pracy takim jak Keir Starmer, Tony Blair czy Gordon Brown".
On sam w wywiadzie z gazetą powiedział, że nigdy nie wstydził się stawiać sobie ambitnych celów: "Jestem w polityce, żeby działać. Chcę zmieniać świat na lepsze, a gdzie lepiej to robić, niż zasiadając przy stole gabinetowym lub stojąc na jego czele? Premierzy mają ogromną władzę, więc dlaczego nie chcieć wykonywać tej pracy?".
Dziś, jak analizuje BBC, po jego rezygnacji polityczna przyszłość Starmera wisi na włosku. I choć Streeting nie rozpoczął jeszcze walki o przywództwo w partii, to jego sojusznicy poinformowali już wcześniej brytyjską stację, że spodziewają się, iż zmierzy się z Keirem Starmerem.
Do walki mogą jednak stanąć też inni. Jak podaje BBC, wśród parlamentarzystów Partii Pracy nie ma zgody, kogo chcieliby widzieć zamiast Stermera. Tu padają też nazwiska Andy Burnham i Angeli Rayner.
Zobacz także
Czarę goryczy przelały wybory lokalne w Wielkiej Brytanii
Starmer stoi na czele Partii Pracy od 2020 roku. Czarę goryczy niezadowolenia z jego rządów przelały wybory lokalne w ubiegłym tygodniu. Po nich blisko 100 deputowanych chchiało jego do rezygnacji.
"Wyniki wyborów były bezprecedensowe – zarówno pod względem skali porażki, jak i konsekwencji tej klęski. Po raz pierwszy w historii naszego kraju nacjonaliści sprawują władzę w każdym zakątku Zjednoczonego Królestwa – w tym niebezpieczny angielski nacjonalizm reprezentowany przez Nigela Farage'a i partię Reform UK" – wytknął w liście Starmerowi Wes Streeting.
Napisał też, że wyborcy coraz bardziej tracą wiarę w Partię Pracy. "Nie ma wątpliwości, że niepopularność tego rządu była głównym i wspólnym czynnikiem naszych porażek w Anglii, Szkocji i Walii. Jest teraz jasne, że nie poprowadzisz Partii Pracy do następnych wyborów powszechnych oraz że posłowie Partii Pracy i związki zawodowe chcą, aby debata o tym, co dalej, była sporem idei, a nie osobowości czy drobnych frakcyjnych walk" – uderzył w premiera.
W liście do niego nie wspomniał jednak, czy sam chciałby zmierzyć się ze Starmerem lub go zastąpić. Ale wspomniał, że był dumny, że był u jego boku w 2024 roku. "Masz wiele wspaniałych zalet, które podziwiam. Poprowadziłeś naszą partię do zwycięstwa, którego niewielu się spodziewało w 2024 roku. Wykazałeś się odwagą i mężem stanu na arenie międzynarodowej" – napisał jakby na osłodę.
