
W sieci pojawiły się doniesienia, że odcinkowy pomiar prędkości na A6 między Węzłem Rzęśnica a Węzłem Szczecin Dąbie ma zawyżać odczyty. Po sygnałach od kilkudziesięciu kierowców Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych wystosowało w tej sprawie pisma m.in. do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Nie wiadomo, jak duża to jest skala, ale sytuacja jest poważna.
Dawno żadna sprawa nie wkurzyła zawodowych kierowców tak bardzo, jak to, co obecnie dzieje się na autostradzie A6. Wiele wskazuje na to, że jeden z systemów po prostu oszalał.
Odcinkowy pomiar prędkości na A6 zawyża wyniki?
Sprawa jest nie tylko poważna, ale jej skala może okazać się absolutnie gigantyczna. Mowa o urządzeniach nadzorujących ruch na autostradzie A6, dokładnie na odcinku Węzeł Rzęśnica – Szczecin Dąbie.
Do sieci i mediów od kilku dni trafiają informacje, z których wynika, że tamtejszy odcinkowy pomiar prędkości regularnie zawyża prędkość o średnio 7-8 km/h. Dla kierowcy auta osobowego to często granica między brakiem mandatu a drobną karą. Dla kierowcy zestawu ciężarowego to przepaść.
"Zajmujemy się tym tematem od ubiegłego tygodnia. Wystosowaliśmy już trzy pisma i czekamy na odpowiedzi. Zażądaliśmy natychmiastowego wyłączenia odcinkowego pomiaru prędkości na tym odcinku" – grzmi w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych (ZSPD).
Zgłoszenia napływają od kilkudziesięciu firm transportowych i kierowców. Analiza danych z tachografów jest bezlitosna dla systemu. W jednym z dokumentowanych przypadków średnia prędkość według tacho wynosiła 89 km/h. Co na to system? Rzekomo było to 97 km/h. W innym: niespełna 86 km/h według pojazdu, a 92 km/h według kamer.
Anomalia pomiarowa? Co na to GITD?
ZSPD nie bawi się w dyplomację. W pismach skierowanych do Głównego Urzędu Miar oraz Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego przewoźnicy wprost piszą o tym, że "istnieje uzasadnione podejrzenie niespełnienia wymagań metrologicznych". Stwierdzono coś, co eksperci nazywają "seryjną anomalią pomiarową".
Najgorzej brzmi jednak fakt, że wada ta ma mieć charakter "seryjny, powtarzalny, systemowy i niemożliwy do korekty bez pomiaru metrologicznego". Przekładając to z języka urzędowego na nasze: sprzęt może być zepsuty i wystawiać mandaty z OPP na lewo i prawo. A mówimy o trasie przelotowej ze Świnoujścia w głąb kraju. Tędy dziennie przejeżdżają tysiące ciężarówek.
"Nasi przewoźnicy zauważyli, że przekroczeń być nie powinno, a otrzymali wezwania do wskazania kierującego samochodem. Wystąpiliśmy do GITD i Urzędu Miar w Szczecinie, by urządzenie zostało zweryfikowane. Naszym zdaniem urządzenie jest uszkodzone" – punktuje Matulewicz.
Pismo od przewoźników trafiło do urzędu 14 maja. Redakcja naTemat.pl także zwróciła się do rzecznika GITD z prośbą o komentarz w tej sprawie. Kiedy tylko otrzymamy stanowisko Inspektoratu, zamieścimy je w tym tekście.
Czy będzie masowe anulowanie mandatów?
Temat jest na tyle gorący, że zaczyna wypływać poza branżowe fora. Sprawę nagłośnił m.in. w serwisie X (dawniej Twitter) doradca Prezydenta RP, Alvin Gajadhur.
"Pilne! Kierowcy alarmują. System @canard_gitd źle wylicza średnią prędkość na odcinkowym pomiarze prędkości w Szczecinie! Oczekujemy pilnych wyjaśnień od Zastępcy Szefa @ITD_gov Marka Konkolewskiego! Czy w całym kraju system źle działa i czy kierowcy niesłusznie otrzymują mandaty?" - czytamy we wpisie byłego ministra infrastruktury i szefa GITD za czasów PiS. Jako dowód polityk podał zdjęcie jednego z mandatów.
Konto StopCham, które w mediach społecznościowych pokazuje nagrania niebezpiecznych sytuacji na polskich drogach zauważa, że na zamieszczonym zdjęciu możliwe, że zarejestrowano błąd kalibracji urządzenia.
"Okazuje się, że jest jeszcze gorzej. Odległość też źle podali, a nie tylko prędkość. Z danych na formularzu wynika 3435 m, czas 137 sekund co daje ok. 91 km/h. Ciekawe czy lokalizacja jest poprawna" - czytamy w poście.
Jeśli zarzuty przewoźników ostatecznie się potwierdzą (a twarde dane z tachografów są bardzo mocnym dowodem w sądzie), szykuje się gigantyczny skandal. Trudno sobie wyobrazić, jak ogromnym logistycznym koszmarem dla urzędów będzie anulowanie mandatów na taką skalę. Kierowcom pozostaje na razie baczne obserwowanie prędkościomierzy na A6 i... zbieranie twardych dowodów własnej niewinności.
Źródło: wSzczecinie.pl / x.com
