
Michał Hadyś, główny analityk z Instytutu SAMAR, podzielił się swoimi spostrzeżeniami i najświeższymi wynikami rejestracji za okres od 1 do 20 maja. Powiem to krótko i bez owijania w bawełnę: Toyota Central Europe Polska zgarnęła właśnie "poczwórną koronę".
Japoński gigant ma powody do świętowania, bo w maju wyprzedza rywali w każdej kategorii sprzedażowej w Polsce, o czym dobitnie świadczy wpis analityka SAMAR-u na LinkedInie.
"WOW. Toyota Central Europe – Polska z poczwórną koroną - lider osobowych, lider dostawczych, lider osobowych BEV, lider dostawczych BEV. W skrócie, C-HR+ zyskuje na popularności. Poczekajmy na wyniki na koniec miesiąca, ale żadna marka nie zdominowała tak rynku wcześniej" - pisze Michał Hadyś.
Według raportu po pierwszych dwóch dekadach maja, marka jest obecnie numerem jeden w aż czterech głównych segmentach. Chodzi tu o tytule lidera samochodów osobowych, co akurat aż tak bardzo nie dziwi, bo w kraju nad Wisłą to częsty widok.
Japończycy wjechali na pełnej i zgarnęli też pierwsze miejsce jako lider aut dostawczych. Jakby tego było mało, zdominowali również rynek na wtyczkę, bo mają najwyższe wyniki, jeśli chodzi o osobowe samochody elektryczne BEV oraz elektryczne dostawczaki.
Nowa Toyota C-HR+ ciągnie wózek BEVów
Jak podaje analityk SAMAR najlepiej wśród BEV od poczatku maja sprzedaje się nowa Toyota C-HR+. Testowalismy ją podczas pierwszych jazd w Portugalii. Nowa Toyota C-HR+ została zbudowana na dedykowanej platformie eTNGA, stworzonej wyłącznie dla samochodów elektrycznych. To właśnie dzięki niej auto prowadzi się tak pewnie, bo środek ciężkości obniżono o 65 mm w porównaniu do standardowego C-HR, a sztywność nadwozia wzrosła o 30 proc.
Najciekawszy jest jednak sprytny zabieg konstrukcyjny: nowy C-HR+ dzieli konstrukcję nadwozia z przodu aż do słupka B ze swoją większą siostrą, nową Toyotą bZ4X. Dzięki temu zabiegowi koszty produkcji zmalały, a auto zyskało na dojrzałości i przestrzeni.
Dzięki baterii w podłodze rozstaw osi wynosi teraz 2750 mm, a to aż o 110 mm więcej niż w spalinowym C-HR. Całe auto ma 4530 mm długości, co w połączeniu z genialną aerodynamiką (współczynnik oporu powietrza Cx to zaledwie 0,262) sprawia, że auto ma przecinać powietrze i nie zużywać tak dużo prądu, ale o tym potem.
Wizualnie to wciąż "hammerhead" design, ma drapieżne matrycowe reflektory LED (i to uwaga!) w standardzie, czysty pas przedni i ukryte klamki drzwi, które nie tylko wyglądają świetnie, ale redukują turbulencje.
W środku czeka największe zaskoczenie. Wnętrze jest bardzo dobrze spasowane, a design odcina się od nudy. Choć projektanci użyli sporo plastiku, jest on dobrej jakości i pochodzi w dużej mierze z recyklingu butelek PET. Nie ma tu jednak mowy o tandecie.
Prawdziwa zabawa zaczyna się przy detalach zapożyczonych z... Lexusa:
Pozycja za kierownicą jest bardzo dobra, bo siedzisz nisko, czujesz auto całą powierzchnią pleców, a przed oczami masz 7-calowy cyfrowy zestaw wskaźników, który podaje nawet stan zdrowia baterii (State of Health) i jego wysokość ma zastępować HUD. Rzeczywiście jest to dosyć kompromisowe rozwiązanie i sprawdza się w trasie.
Dodatkowo docenicie zabiegi Toyoty, które miały na celu lepszą izolację dźwiękową nadwozia. Rzeczywiście, jeśli nie macie szklanego dachu, to szumy powietrza są o wiele mniej słyszalne.
Z tyłu pasażerowie w końcu mogą oddychać, bo odległość między przednimi a tylnymi fotelami wzrosła o 35 mm i rzeczywiście jest to odczuwalne.
Do tego dwie duże ładowarki na nowym tunelu środkowym, który znamy z nowego bZ4x, kilka schowków, gniazda do ładowania, a zamiast gloveboxa są kurtyny elektryczne wmontowane w deskę rozdzielczą, które docenicie zimą, bo nagrzewają wnętrze wraz z ogrzewaniem kierownicy i foteli, zanim jeszcze włączy się pompa ciepła.
343 KM i zaskakująco niskie zużycie
Jeździłem topową wersją z napędem AWD, która dysponuje mocą aż 343 KM (252 kW). Sprint do "setki"? Tylko 5,2 sekundy. To poziom, który jeszcze niedawno był zarezerwowany dla aut sportowych. Auto posiada nowy system kontroli skrętu, który aktywnie rozdziela moment obrotowy, dzięki czemu w zakrętach C-HR+ wgryza się w asfalt.
Ale to wydajność jest tu królową. Toyota zastosowała najnowsze układy eAxle z półprzewodnikami z węglika krzemu (SiC), które są lżejsze i wydajniejsze. Podczas mojego testu, bez specjalnego wysilania się na "eko-driving", miałem zużycie na poziomie 15 kWh/100 km.
To wynik rewelacyjny biorąc pod uwagę gabaryty auta i wagę, bo mój model miał lekko ponad 2 tony. Niższe wartości są jak najbardziej osiągalne, zwłaszcza korzystając z inteligentnej rekuperacji sterowanej łopatkami przy kierownicy (4 poziomy do wyboru). Szkoda, że auto nie ma one pedal driving, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.
Całe dane
Wracając do sprzedaży, jak podaje SAMAR w pierwszych dwóch dekadach maja 2026 roku zarejestrowano w Polsce 28 822 nowe samochody osobowe, o 14,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Jeszcze wyższy wzrost odnotowały samochody dostawcze - 3 247 szt. to o 24,3 proc. więcej niż rok temu. W przypadku samochodów osobowych, rejestracje na osoby fizyczne wzrosły o 23,5 proc. (do 9 963 szt.), ale na firmy o 10,4 proc. (do 18 859 szt.). Tradycyjnie w rankingu prowadzi Toyota (4 461 szt.), przed Skodą (2 919 szt.). Ostatnie miejsce na podium zajął Volkswagen (2 175 szt.). W pierwszej piątce uplasowały się również BMW i Kia.
Co będzie dalej? Czy Toyota może otwierać szampana? Jasne, ktoś mógłby teraz pokiwać palcem i powiedzieć: "Ej, spokojnie, nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, to dopiero dane po dwudziestu dniach".
I pełna zgoda, chłodna głowa się przyda. Oczywiście, że musimy poczekać na zamknięcie miesiąca i finalne rejestracje nowych samochodów, żeby zobaczyć pełen obraz sytuacji na rynku. Ale coś mi się wydaje, że te 10 dni nie zrobią różnicy.
