Aleksander Miszalski
Mieszkańcy Krakowa odwołali Aleksandra Miszalskiego. Co dalej po referendum? Fot. shutterstock

W poniedziałkowy poranek 25 maja poznaliśmy wyniki referendum przeprowadzonego w Krakowie. Już wiadomo, że prezydent miasta Aleksander Miszalski został odwołany. Co będzie się działo dalej? Kolejna decyzja leży w rękach premiera Donalda Tuska, a latem w stolicy Małopolski odbędą się nowe wybory.

REKLAMA

Referendum w Krakowie odbyło się w niedzielę 24 maja. Dzień później podano oficjalne wyniki. Frekwencja w głosowaniu nad odwołaniem prezydenta miasta wyniosła 29,99 proc. przy wymaganym progu 26,98 proc. To oznacza, że wynik jest wiążący. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc)., a przeciw 3 631 (2,07 proc.). Do uznania referendum za wiążące potrzebnych było co najmniej 158 555 głosów.

Co dalej po referendum w Krakowie?

Wiele osób może się więc zastanawiać, co dalej po ogłoszeniu wyników referendum. Oficjalne informacje w tej kwestii przekazała Justyna Habrajska, przewodnicząca ds. referendum w Krakowie. Decyzja o odwołaniu wejdzie w życie następnego dnia od ogłoszenia wyników, czyli we wtorek 26 maja Aleksander Miszalski przestanie być prezydentem Krakowa. Jego miejsce tymczasowo zajmie sekretarz miasta, czyli Antoni Fryczek. – W ciągu 7dni prezes rady ministrów ma obowiązek powołać komisarza wyborczego – przekazała Habrajska.

Natomiast przedterminowe wybory samorządowe prawdopodobnie odbędą się na przełomie sierpnia i września. Już teraz pojawiają się pierwsi potencjalni kandydaci na nowego prezydenta Krakowa. Wśród nich znalazł się Marian Banaś. Były szef NIK w opublikowanym niedawno nagraniu zasugerował, że jeśli w referendum mieszkańcy odwołają Aleksandra Miszalskiego, może wystartować w wyborach. – A jeśli uznają państwo, że zmiana jest konieczna, chcę jasno powiedzieć, jestem do dyspozycji mieszkańców, bo kocham Kraków. Nasze miasto zasługuje na spokój, kompetencji i dobrego gospodarza, który słucha mieszkańców – mówił Banaś.

Przypomnijmy, że referendum było inicjatywą grupy obywateli, której twarzą stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman. Do akcji referendalnej przyłączyli się politycy opozycji, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach samorządowych w 2024 roku.

To oni zarzucali prezydentowi m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo czy niespełnienie wyborczych obietnic. Nie podobały się im również: sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), która dla władz miasta była żyłą złota, podwyżki cen biletów czy wydłużenie godzin płatnego parkowania.

Miszalski już zareagował na odwołanie

Aleksander Miszalski zareagował na wyniki referendum w poniedziałek rano. "Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem. Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni" – przyznał w poście na Facebooku.

"Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ważną lekcją. Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem. Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie" – napisał.

I dodał: "Nigdy nie przestałem myśleć o Krakowie z troską i odpowiedzialnością. Przed naszym miastem są wielkie wyzwania: plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji i jakość życia. Dlatego dziś chcę zaapelować o jedno – żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą. Bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki. Dziękuję za ten wspólny czas. I dziękuję za możliwość pracy dla Krakowa".

Dodajmy, że uczestnicy referendum głosowali też nad odwołaniem Rady Miasta. Większość głosów było za odwołaniem, ale liczba oddanych kart nie przekroczyła ustawowego progu frekwencyjnego, w związku z czym referendum w tej sprawie nie jest wiążące.