
Wyniki referendum w Krakowie nie pozostawiają najmniejszych złudzeń. Prezydent Aleksander Miszalski został oficjalnie odwołany ze swojego stanowiska przez mieszkańców. W poniedziałek rano samorządowiec zabrał głos w tej sprawie. Niespodziewany zwrot nastąpił w przypadku rady miasta.
Głosowanie odbyło się wczoraj, czyli w niedzielę 24 maja. Jak wynika z badania late poll przygotowanego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą Stan360 dla stacji Polsat News, decyzja krakowian biorących udział w referendum była niemal jednogłośna.
Artykuł został zaktualizowany.
Frekwencja i oficjalne wyniki referendum w Krakowie
Początkowe wyniki badania late poll sugerowały, że wraz z włodarzem miasta odwołana została również cała rada. Oficjalne komunikaty z komisji wyborczych przyniosły jednak zaskoczenie. Prezydent będzie musiał odejść, ale radni zostają.
Z oficjalnych danych wynika, że głosowanie w sprawie prezydenta jest ważne i w pełni rozstrzygające. Ostateczna frekwencja wyniosła w tym przypadku 29,99 proc., co pozwoliło na przekroczenie wymaganego progu. W urnach znalazło się ponad 158 555 ważnych kart, a zdecydowana większość krakowian zagłosowała za dymisją. Aleksander Miszalski musi pożegnać się z fotelem prezydenta.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja samorządowców zasiadających w radzie miasta. Decyzja dotycząca ich odwołania okazała się ostatecznie nieważna. W tym głosowaniu frekwencja osiągnęła 29,97 proc., co oznacza, że do spełnienia ustawowego wymogu zabrakło naprawdę niewielkiej liczby głosów. Uczestnicy wrzucili do urn mniej niż niezbędne 179 792 ważne karty.
Aleksander Miszalski komentuje wyniki referendum w Krakowie
Prezydent stolicy Małopolski zamieścił obszerne oświadczenie w swoich mediach społecznościowych. W poście na Facebooku przyznał, że szanuje wyrok Krakowian, a praca w magistracie stanowiła dla niego ogromny zaszczyt. Samorządowiec otwarcie uderzył się w pierś w kwestii popełnionych błędów.
"Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem. Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie" – czytamy we wpisie opublikowanym przez Aleksandra Miszalskiego.
"Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo" – podkreślił polityk. Jednocześnie zaznaczył, że przed aglomeracją wciąż stoją wyzwania, wymieniając tu kwestie tj. plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji i jakość życia. Miszalski zaapelował na koniec o zakończenie podziałów, "bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki".
Zobacz także
Dlaczego mieszkańcy odwołali prezydenta Krakowa?
Główną siłą napędową niedzielnego głosowania były problemy lokalne, a nie polityka rządu (Miszalski należy do Koalicji Obywatelskiej). Polsat News przekazał też wyniki sondażu dotyczącego tematów, które najbardziej zmotywowały krakowian do pójścia do urn:
Co czeka stolicę Małopolski w najbliższych dniach? Po formalnym ogłoszeniu wyników, w mieście zostaną rozpisane przyspieszone wybory samorządowe, które wyłonią nowego prezydenta. Radni miejsce z kolei zachowują swoje mandaty.
