Złożony, ciemny parasol ogrodowy stojący na betonowym balkonie w bloku, w którego materiale ukryte jest gniazdo dzikiej pszczoły samotnicy, czyli murarki ogrodowej.
Gniazdo dzikich pszczół w parasolu na balkonie. Murarka na szczęście jest niegroźna i bardzo pożyteczna Fot. naTemat

W końcu przyszły prawdziwe, gorące dni. Postanowiłem puścić w ruch stary parasol ogrodowy na balkonie w bloku, by chronić pokój się przed palącym słońcem. W środku odkryłem jednak nietypowe gniazdo, które do tej pory widziałem tylko na zdjęciach w internecie.

REKLAMA

Podstawowa wiedza o faunie, florze i fundze nie jest mi obca. To nie jest typowa historia, w której "miastowy" nagle odkrywa ze zdziwieniem istnienie dziko żyjących owadów. Jednak tak samo, jak nie spodziewam się komarów w samym środku zimy, tak samo nie zakładałem, że znajdę gniazdo... dzikich pszczół na balkonie w bloku. Natura nie przestaje zaskakiwać.

Balkony w blokach też mogą skrywać tajemnice

Mieszkam na pierwszym piętrze w bloku na osiedlu na obrzeżach Łodzi. Mam na balkonie sporo roślin i kwiatów, a nieopodal rośnie też niewielki las, więc regularnie odwiedzają mnie przeróżne mniej lub bardziej sympatyczne żyjątka. Czasami trafiają się również pojedyncze pszczoły. Zazwyczaj wpadały na chwilę i odlatywały w swoją stronę.

Kiedy jednak pewnego popołudnia do mieszkania wleciała jedna pszczoła, która była ciemniejsza od tej klasycznej miodnej (jednak nawet czarne pszczoły w Polsce to nic niezwykłego), następnego dnia pojawiła się kolejna, a także przybłąkał inny dziwny owad przypominający skrzyżowanie osy z ważką, zapaliła mi się żółta lampka ostrzegawcza.

Wcześniej takie sytuacje po prostu się nie zdarzały. Zdałem sobie sprawę, że przecież jeszcze w ogóle nie otwierałem ogrodowego parasola po ostatniej długiej zimie. Pomyślałem, że to właśnie w jego zacienionych fałdach może czaić się coś, z czym mogę mieć problem. Brałem pod uwagę nawet szerszenie, które są śmiertelnie niebezpieczne.

logo
Po lewej lecąca murarka. Była szybka, więc i zdjęcie niewyraźne Fot. naTemat

Gniazdo owadów w złożonym parasolu ogrodowym

Najpierw ostrożnie poruszyłem złożonym, grubym materiałem. Niemal natychmiast coś stamtąd wyleciało. Lampka zmieniła kolor na czerwony. Złożony parasol z chropowatym materiałem po prostu stworzył ciasną szczelinę, która wygląda jak uwielbiana przez owady kora lub pęknięte drzewo.

Początkowo obstawiałem, że to gliniarze naścienni, bo sam kiedyś pisałem o nich artykuł. Wiedziałem jednak, że te owady dużo chętniej lęgną się na działkach, w starych garażach albo domkach letniskowych, gdzie po prostu nikt nie mieszka przez cały czas i tam nie sprząta. Na pewno nie na moim balkonie, na którym ledwie kilka dni wcześniej robiłem wiosenne porządki.

Kiedy przyjrzałem się uciekinierowi, zobaczyłem wyraźnie latającą pszczołę, a nie charakterystyczną "chudą osę", czyli gliniarza. Coś mi tu mocno nie grało. Po powolnym rozchyleniu parasola moim oczom ukazało się stwardniałe gniazdo. Struktura została stworzona prawdopodobnie z zaschniętej gliny miała jaskrawożółtą substancję wewnątrz. Nie wyglądało to jednak na plaster miodu.

logo
Pozostałości gniazda murarek w parasolu Fot. naTemat

Murarka ogrodowa to pszczoła samotnica. Jest zupełnie niegroźna

Szybki przegląd internetu pozwolił ustalić, że to było gniazdo murarki ogrodowej. Jak sama nazwa wskazuje, ten gatunek kojarzył mi się zdecydowanie bardziej z polanami, a nie blokowiskiem. Zaliczyłem więc kolejne zaskoczenie.

Wyczytałem, że ta żółta masa to nic innego jak zapas pokarmu dla rozwijającego się owada (mieszanka pyłku kwiatowego i nektaru). Z kolei z gliny i śliny samice murowały ścianki ochronne dla swoich larw.

Na szczęście komórki już były otwarte i nie było żadnych małych pszczółek, więc żadnej nie zaszkodziłem. Jeśli zobaczycie u siebie podobne konstrukcje, nie lękajcie się. Murarki to nieszkodliwe pszczoły samotnice. Nie tworzą też ogromnych rojów i nie są agresywne.

Dlaczego warto stawiać domki dla murarek na balkonie?

Murarki są pożytecznymi owadami w miejskim ekosystemie. Wielu ogrodników wręcz celowo stawia dla nich domki wypełnione trzciną (i to nawet... na balkonach), bo sprawdzają się w zapylaniu nawet lepiej niż popularne i także potrzebne środowisku pszczoły miodne.

Miejski miód jest lepszy od wiejskiego, bo nie sięgają go opryski stosowane w rolnictwie. To zresztą kolejny argument za tym, by dawać zapylaczom przestrzeń również w blokach. Ja jednak z takiej darmowej hodowli na razie zrezygnowałem.

Moje koty uwielbiają przesiadywać na balkonie i z pewnością nie byłyby dla nich tak przyjazne, więc pozbyłem się resztek gniazda (choć ślad na parasolu został wyżarty). Przymierzam się jednak do kupna specjalnego hoteliku z drewna i podwieszenia go gdzieś wyżej na balkonie, bo coś czuję, że nie będzie to taka ostatnia wizyta, a parasola chciałbym używać do czegoś innego.