
Polacy ruszyli na pierwsze wyjazdy, a kolejne pewnie już są w planach. Na początku przyszłego miejsca czeka nas czerwcówka, a chwilę później rozpoczną się wakacje. I wystarczy tylko chwila nieuwagi po wejściu do pokoju hotelowego, żeby z nieproszoną pamiątką z wakacji walczyć miesiącami.
Pobyt w hotelu to nieodłączny element niemalże każdego wyjazdu. Mało tego, według najnowszych trendów zdarza się, że wyjeżdżamy nie w celu zwiedzenia jakiegoś miejsca, a właśnie po to, aby wypocząć w konkretnym obiekcie. Jednak niezależnie od tego, czy wybieracie pięciogwiazdkowy luksusowy obiekt, czy może tani hostel, uważnie sprawdźcie, czy nie mieszkają tam nieproszeni lokatorzy.
Walizkę wrzuć najpierw do wanny lub pod prysznic. Później zrób rekonesans
Pierwsze chwile w hotelowym pokoju najczęściej poświęcamy na zrobienie zdjęć, a nawet całego nagrania, na którym widać wnętrze. A co, niech ludzie na Instagramie wiedzą, na jakie luksusy stać nas było w tym roku. Jednak już na tym etapie zdarza się, że popełniamy duży błąd. Rzucenie walizki na dywan lub łóżko może być zaproszeniem dla niechcianych gości.
Niestety tam, gdzie pojawia się wiele osób, pojawiają się także pluskwy. Tym niewielkim pasożytom jest absolutnie wszystko jedno, czy nocujecie w pięciogwiazdkowym hotelu, czy melinie wołającej o remont, bo akurat tylko to było dostępne. Owady te równie dobrze czują się w nieskazitelnie czystych miejscach, jak i tam, gdzie podłoga błaga o spotkanie z mopem.
Stąd już w pierwszych minutach pobytu w obiekcie ważne jest dokładne sprawdzenie pokoju. Walizkę, zamiast na dywanie, odstaw w korytarzu, a najlepiej w wannie lub pod prysznicem. Zimne i śliskie powierzchnie są tymi, których pluskwy bardzo nie lubią. Następnie rusz w kierunku łóżka, bo to tam te malutkie pasożyty potrafią urządzić sobie prawdziwą willę i stołówkę, którą będziesz ty.
Zobacz także
Jak sprawdzić, czy w hotelu są pluskwy? Te 3 kroki w zupełności wystarczą
Skoro już wiemy, że królestwem pluskiew są łóżka, skupmy się na tym, jak one w ogóle wyglądają. Warto bowiem wiedzieć, że pluskwa to niewielki owad, który na pierwszy rzut oka przypomina pestkę jabłka. Mają ok. 5–7 mm długości, a od pestki odróżnia je to, że mają nóżki i potrafią się przemieszczać, choć nie należą do wytrawnych wędrowców. Ograniczają się do wędrówek na kilka metrów, ale są wyjątkowo sprytne i błyskawicznie przemieszczają się między kolejnymi pokojami. Pluskwy składają także jaja. Te są malutkie i białe. Na pierwszy rzut oka przypominają ziarenka ryżu.
A jak sprawdzić, czy ci nieproszeni lokatorzy mieszkają w twoim hotelowym łóżku? Pościel nie powie ci wiele, bo jest regularnie wymieniana. Zwróć jednak uwagę na kołdrę. Jeżeli widzisz na niej rdzawe plamki lub czarne kropki, takie jak od markera, może to być ostrzeżenie. Pierwsze mogą być bowiem krwią, a drugie odchodami pluskiew.
Najwięcej powie ci jednak stan materaca. Zwróć szczególną uwagę zwłaszcza na okolice szwów i ewentualnego suwaka. Obejrzyj materac z wierzchu i od spodu. Tu także szukaj rdzawych i czarnych plamek, a także owadów i ich jaj.
W trzecim kroku zajrzyj pod łóżko, a także np. do wnętrza mebli stojących w jego pobliżu. Pluskwy mogą chować się np. w szufladach i szafkach, a czasami nawet na ramkach zdjęć zawieszonych w pobliżu miejsca, gdzie śpisz. Uważnie obejrzyj również zagłówek łóżka, a jeżeli nie jest on przymocowany na stałe, spójrz, co dzieje się z tyłu.
Jeżeli znajdziesz ślady wskazujące na obecność pluskiew albo same owady, skontaktuj się z recepcją w sprawie wymiany pokoju na inny. Najlepiej na innym piętrze. Bo inaczej pluskwy szybko zamieszkają w twojej walizce i zabierzesz je do domu, a pozbycie się ich będzie kosztowało nawet kilka tysięcy złotych.
