Seat Arona
Seat nie umiera, ale klonem Cupry nie będzie. Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat.pl

Grupa Volkswagen dzielnie odpiera napór chińskich marek na Europę, dowodzą tego liczby dot. sprzedaży. Gdzie w tym wszystkim jest SEAT i Cupra? Szef obu marek, Markus Haupt w wywiadzie dla "Autocara" wywrócił rynkowe przewidywania do góry nogami.

REKLAMA

Gdy testuję dla was kolejne flagowe okręty na prąd za setki tysięcy złotych, zawsze uświadamiam sobie brutalną prawdę: to nie są i długo nie będą auta dla mas. Koszty produkcji platform EV wciąż są absurdalnie wysokie.

Głównodowodzący hiszpańskiego duetu doskonale zdaje sobie z tego sprawę. W najnowszym wywiadzie dla "Autocara" Haupt przyznał wprost, że nowe, elektryczne modele Seata pojawią się w salonach dopiero wtedy, gdy inżynierom i księgowym w Wolfsburgu i Martorell uda się solidnie ściąć koszty ich produkcji.

Dzisiaj zrobienie taniego auta na prąd, na którym budżetowa marka mogłaby jeszcze cokolwiek zarobić, graniczy z cudem. Dlatego Hiszpanie trzymają się tego, co po prostu działa i generuje gotówkę.

W przyszłym roku na rynek wjadą nowy Seat Ibiza i Arona z miękkimi hybrydami (mild-hybrid) pod maską. To one mają wciąż ciągnąć ten wózek, i robią to nadspodziewanie dobrze, bo dość powiedzieć, że starzejąca się przecież Ibiza była w lutym najchętniej kupowanym autem w całej Hiszpanii.

Czytaj także:

– Kiedy zbliżymy się do 2029 i 2030 roku, a regulacje dotyczące emisji CO2 staną się bardziej rygorystyczne, z pewnością nadejdzie moment, w którym będziemy musieli przedyskutować, jaka może być przyszłość marki Seat – mówi Haupt.

Do tego czasu firma trzyma się swoich sprawdzonych modeli spalinowych, a sam prezes ucina wszelkie spekulacje o końcu marki jednym zdaniem: – Nie wyobrażamy sobie naszej firmy bez Seata.

Żadnego taniego kopiowania. Seat i Cupra to dwa różne światy

Przez dwie dekady w tej branży naoglądałem się już "badge engineeringu", czyli chamskiego przepinania znaczków na maskach, byle tylko sztucznie napompować gamę modelową.

Jaki byłby w tym wypadku najprostszy scenariusz dla Seata? "Autocar" miał na ten temat dywagacje. Możnaby było wziąć elektryczną Cuprę Raval, wyrzucić z niej lepsze materiały, wyciąć połowę wyposażenia, wstawić najmniejszą baterię, nakleić literę "S" i wypuścić do salonów jako budżetową alternatywę.

Czy Seat mógłby kopiować Cuprę? Haupt gasi tę myśl krótko i brutalnie. – Nigdy byśmy tego nie zrobili, ponieważ uważam, że musimy utrzymać zróżnicowanie obu marek. Raval zawsze będzie Cuprą, a samo zubażanie samochodów Cupry i robienie z nich Seatów z pewnością nie jest dla nas właściwą strategią – podkreśla.

Owszem, w przeszłości taki numer przeszedł. Wypuszczenie Cupry Leon obok Seata Leona było strzałem w dziesiątkę, a obie wersje bez problemu znalazły swoich, zupełnie innych odbiorców.

Czytaj także:

Dziś jednak różnica między Seatem a Cuprą ma być dużo bardziej fundamentalna i nikt nie zamierza już tego powtarzać. Cupra idzie w stronę globalnej marki premium z własnym, wyraźnie zarysowanym DNA. Z kolei Seat ma nadal dostarczać niezawodne i tanie samochody spalinowe, co jest absolutnie kluczowe dla Volkswagena chociażby na rynkach pozaeuropejskich, gdzie szeroko pojęta elektryfikacja wciąż jest zjawiskiem marginalnym.

Co dalej z hiszpańskim rodzeństwem?

Niezmiernie rzadko słyszy się dziś tak bezpośrednie i trzeźwe spojrzenie na rynek od prezesa wielkiego, motoryzacyjnego koncernu. Marki zazwyczaj pudrują rzeczywistość, obiecują pełną elektryfikację na jutro, a potem po cichu i w panice wycofują się z własnych deklaracji ratując się hybrydami. Tutaj mamy jasny, logiczny podział ról.

Seat i Cupra idą od teraz zupełnie osobnymi drogami. Nikt nie planuje na siłę wciskać nam tego samego auta w dwóch różnych cennikach. – Z pewnością nie zobaczymy modelu Raval z logo Seata. Obie marki zasługują na własne DNA – podsumowuje prezes.

Dla mnie to rewelacyjna wiadomość. Seat żyje, ma przed sobą klarowną strategię przynajmniej do 2030 roku, a jego zadanie w grupie znów staje się boleśnie czytelne: zarabiać tam, gdzie prąd jeszcze nie dotarł.