Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Jeśli myślicie, że to kolejny test taniego auta z Chin na kieszeń przeciętnego Polaka, muszę was zmartwić. Exlantix ES to elektryczna limuzyna, której cenę można porównać do bazowego BMW serii 5 czy hybrydowego Audi A6. Przejechałem około 500 km i chyba już wiem, gdzie jest w tym haczyk.

REKLAMA

Exlantix to marka pod skrzydłami koncernu Chery. Jeśli do tej pory nic o niej nie słyszeliście, trudno się dziwić – powstała w 2024 roku. Poza tym zapamiętanie wszystkich chińskich producentów, którzy weszli do Polski, to już zadanie dla motoryzacyjnych zapaleńców.

Exlantix ES to elektryczna limuzyna. Jak wygląda?

To nie jest kolejny test zwykłego chińskiego samochodu, który zjada cennikiem europejskie propozycje. Tym razem będzie bardziej premium, bo tak też pozycjonuje się Exlantix. Na nasz rynek dostaliśmy od nich dwie propozycje – model ES oraz ET. Oba są elektryczne. Pierwszy to prawie 5-metrowy sedan. Drugi to spory i całkiem efektowny SUV.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

My sprawdziliśmy Exlantixa ES, który na pierwszy rzut oka od razu skojarzył mi się z Mazdą 6e. Nie ma tu przypadku, ale nie będę rozpisywał się o chińskich wpływach, jakie dopadły japońską markę. Dotyczy to wyglądu z zewnątrz, ale jeszcze bardziej multimediów. Zobaczcie sami na dwóch zdjęciach poniżej.

logo
Exlantix ES Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
logo
Mazda 6e Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Zostawmy Mazdę w spokoju. Faktem jest, że design Exlantixa to dobry kierunek. Zresztą tak jak w przypadku Omody czy Jaecoo – też z rodziny Chery. Modny sedan, zgrabna limuzyna – pasuje tu wiele zdań, których Chińczycy nie muszą się wstydzić.

Nie lubię czytać broszurek producentów, ale wiecie, co pisze Exlantix? Gwarantują wam "technologię harmonijnie zintegrowaną z nowoczesnym stylem życia". Brzmi efektownie, ale jest w tym pewien globalny problem, który dotyczy nie tylko Exlantixa.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

ES jest naszpikowany gadżetami... i niespodziankami. Spoiler unosi się na powitanie kierowcy, drzwi otwierają się automatycznie, a żeby je zamknąć, wystarczy nacisnąć hamulec. Podobnym bajerem zaskoczyło mnie wcześniej tylko BMW... i Rolls-Royce. Dziwne uczucie, wymaga przyzwyczajenia i nieco więcej ostrożności na parkingach, ale znajdzie się pewnie sporo kierowców, którzy polubią coś takiego.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Problem jest inny i leży w cyfryzacji. Pierwsza rzecz nie do przemilczenia to zabawa w chowanego, która stała się niestety modna wśród producentów. Nie zrozumiem i nie zgodzę się, że ustawianie pozycji lusterek, kierownicy czy otwieranie schowka z poziomu ekranu ma ułatwić życie. To kompletnie nie ma sensu.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Fizyczne przyciski i uchwyty są czasami jedynym słusznym rozwiązaniem i będę bronił tej klasyki w przypadku opcji, do których dostęp chcę mieć pod ręką. A nie po przeklikaniu się na wyświetlaczu.

Jeśli już o ekranach... to dosłownie serce Exlantixa. 15,6 cali, wygląda to estetycznie i sprawdza się, oprócz wspomnianych wyżej podstawowych funkcji. Chociaż system kilka razy zawiesił się używania mapy poprzez Apple CarPlay. Zdarzało się, że aplikacja zamierała, a po chwili system "wstawał". Interfejs dałoby się uprościć. Zauważyłem też wpadki w tłumaczeniu funkcji, ale to pewnie jest poprawiane kolejnymi aktualizacjami.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Co z tym wrażeniem premium? Myślę, że jest lepiej niż przyzwoicie. Bardzo wygodne okazały się wentylowane i podgrzewane fotele z funkcją masażu, ale również tylna kanapa. Duży plus za ładowarkę indukcyjną w praktycznym miejscu.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Tapicerka ze skóry Nappa, w podsufitce Alcantara, dopracowany system audio z 23 głośnikami... lista dodatków, które warto docenić jest dłuższa. Na przykład jeszcze bezramkowe szyby w drzwiach czy panoramiczny dach. Wartość samochodu najlepiej czuć z perspektywy środka, kiedy akurat możemy spojrzeć na cały kokpit. Chociaż podświetlane listwy to element, który już dobrze znamy z innych marek premium.

logo

Przestrzeń jest murowanym atutem Exlantixa. Bagażnik ma 480 litrów, a po złożeniu oparcia kanapy dostajemy prawie 1300 l.

Exlantix ES to elektryczna limuzyna. Jaki ma zasięg?

Mamy jedną wersję elektrycznego Exlantixa ES, która opiera się na architekturze 800 V. Łączna moc generowana z dwóch silników umieszczonych na każdej osi to 480 KM oraz 663 Nm momentu obrotowego. Mamy napęd na cztery koła i baterię NMC o pojemności 100 kWh.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Te liczby obiecują bardzo duży potencjał, jeśli chodzi o wrażenia z jazdy i rzeczywiście – ES to limuzyna, która potrafi wystrzelić jak z procy. Do 100 km/h dokładnie w 4,2 sekundy.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

W teorii na jednym ładowaniu da się przejechać ponad 600 km (WLTP). W praktyce średnie zapotrzebowanie na energię wyszło u mnie w przedziale 17-20 kWh. Oczywiście wiele zależy od stylu jazdy i warunków pogodowych, ale pod względem wydajności Exlantix nie rozczarowuje, gdy porównamy to z danymi producenta.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Latem pewnie uda się przejechać drogą ekspresową ponad 350 km ze stałą prędkością. A zimą? Nie pokuszę się o szacowanie, bo nie mam pojęcia. Ale z takim zapasem spokojnie można wyjechać w trasę bez nerwowego szukania ładowarek, bo da się to sensownie zaplanować.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Poza tym świetnie wypada prędkość ładowania – prądem stałym ES przyjmuje maksymalnie 290 kW. Czyli w zakresie 30-80 proc. uzupełnicie akumulator w 15 minut. Naprawdę świetny wynik, nawet w zderzeniu z konkurencją premium na rynku.

Jak jeździ Exlantix ES? Mam jedno "ale"...

Auto jest świetnie wyciszone, bezramkowe drzwi nie robią tu negatywnej różnicy. Zbyt agresywnie działają systemy wspomagające kierowcę, ale to jeszcze nie poziom, że traci się przyjemność z jazdy. Problem jest inny i nieco prozaiczny.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Nasz egzemplarz nie miał na liczniku nawet 5 tys. kilometrów. I w tym praktycznie nowym aucie przez cały tydzień jazdy "odzywał" się jeden z elementów po stronie kierowcy. W drzwiach? W zawieszeniu? Bardziej to drugie, bo działo się to nawet na lekkich nierównościach. Zgłosiłem uwagę przy zwrocie auta i zostałem z myślą, że była to jednak wpadka.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

No bo nie mówimy o samochodzie z niskiej półki. Czasami da się przymknąć oko, bądźmy realistami. Ale Exlantix ES jest wyceniony na dokładnie 329 900 zł, więc... serio. Nie róbmy sobie żartów.

Ale ze skrajności w skrajność, bo jeśli nawet zawieszenie dawało o sobie znać, to działało... świetnie. Exlantixem da się podróżować bardzo komfortowo i niestraszne są mu podziurawione drogi. Miałem jednak wrażenie, że charakter samochodu trochę wzajemnie się wyklucza. To limuzyna ewidentnie nastawiona na komfort, ale ma osiągi, które wgniatają w fotel. Dlatego nie oczekujcie, że ES będzie precyzyjnie prowadził się z większą prędkością. Układ kierowniczy przy 120-140 km/h zaczyna mieć... więcej fantazji. A ja oczekiwałbym wtedy przede wszystkim precyzji.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Cenę Exlantixa ES już zdradziłem, więc nie będę jej rozkładał na czynniki pierwsze. Przypomnę: 329 900 zł brutto. Raczej nie podyskutujecie o tej limuzynie na grupach z chińskimi pojazdami do 100 tys. zł.

logo
Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł. Dwie rzeczy naprawdę trudno przemilczeć Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

I właśnie cena będzie tu problemem, by to auto zaistniało szerzej i się sprzedawało. Oczywiście kusi lepszym wyposażeniem niż porównywalne w tej cenie modele europejskich producentów, jednak nie będzie miało łatwo.

Konkurencja kusi też stabilniejszymi multimediami czy lepszym prowadzeniem. Do tego dochodzi rozpoznawalność marki. Exlantix budowanie swojej pozycji na polskim rynku ma przed sobą. Pozostaje obserwować, jak będą chcieli to zrobić i czy doczekamy się u nas modelu hybrydowego.

Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.