Odcinkowy pomiar prędkości
OPP na A1 za Łodzią przyprawia o zawał. Wszystko przez oznakowanie (Zdjęcie poglądowe) Fot. CANARD

Między Łodzią a Toruniem na autostradzie A1 są dwa działające odcinkowe pomiary prędkości. Ale planowany jest jeszcze jeden, który jeszcze nie działa, ale już podnosi ciśnienie kierowcom.

REKLAMA

"Jechałem ostatnio z Łodzi do Gdańska A1 i mam jedną obserwację. Za węzłem Piątek drogowcy zamontowali już kratownice i kamery do nowego odcinkowego pomiaru prędkości, ale tablice z oznakowaniem są jeszcze zasłonięte czarnymi taśmami" – czytamy w mailu, który przyszedł od naszego czytelnika.

Pan Robert, bo tak przedstawił się mężczyzna, zaznacza, że jechał przepisowo, bo włączył tempomat, ale widział, że obok "śmigneło mu" kilku kierowców, którzy zasłonięte oznakowanie potraktowali jako przepustkę do szybszej jazdy.

Czytaj także:

"Jeśli nie zwrócili uwagi potem na oznakowanie, to pewnie mieli mały zawał, bo ciekawostka jest taka, że koniec tego OPP, gdzieś przed Kutnem, był już odsłonięty, czyli normalnie widoczne znaki, kamery, więc wszystko wyglądało legitnie. Z pewnością podniosło im się ciśnienie" – pisze pan Robert i apeluje, żeby uważać w tym miejscu i zwolnić do przepisowych 140 km/h.

O jakim OPP mowa?

Faktycznie między węzłami Piątek a Kutno Wschód stanęły instalacje monitorujące odcinkowo prędkość kierowców, ale jest ona jeszcze w fazie testów, więc na razie nie zapisuje pomiarów prędkości. Ma on długość prawie 16 km.

logo

Przypomnijmy, że dozwolona prędkość w tym miejscu to 140 km/h dla samochodów osobowych oraz 80 km/h dla ciężarowych. Na razie nie ma jeszcze oficjalnej informacji na temat tego, kiedy ten OPP zacznie działać. Lokalne media powołują się na nieoficjalne ustalenia z GITD, że ma się to stać do 30 czerwca.

Ale to nie wszystko, bo na A1 już niedługo mają stanąć jeszcze 3 takie instalacje. Pierwsza (też do 30 czerwca) uruchomiona będzie między węzłami Woźniki i Częstochowa Południe. Pozostałe dwie lokalizacje to: Brodowe – węzeł Mykanów oraz Zabrze Północ – Zabrze Zachód.

Odcinkowe pomiary prędkości w teorii działają na prostej zasadzie. Wjeżdżamy jedną oznakowaną bramką ze znakiem D-51a i wyjeżdżamy drugą, gdzie tablica D-51b informuje nas o końcu obszaru OPP. Jeśli jechaliśmy zgodnie z ograniczeniem prędkości, nie mamy się czym martwić. Problem w tym, że to nie zawsze jest oczywiste.

Odcinkowe pomiary prędkości i problem z oznakowaniem

Chodzi o to, że obecne oznakowanie OPP nie określa z jaką maksymalną prędkością można jechać na obszarze, na którym dokonywany jest pomiar. Dodatkowy znak z obowiązującym ograniczeniem rozwiewałby wątpliwości w takich sytuacjach. Portal motofakty.pl zwrócił się w tej sprawie do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, który sprawuje nadzór nad OPP.

W odpowiedzi podkreślono, że "Inspekcja Transportu Drogowego nie zarządza ruchem na drogach, tym samym nie ma wpływu na instalowanie dodatkowego oznakowania w zakresie dozwolonych limitów prędkości na danym odcinku drogi".

Dziennikarze zapytali więc w Ministerstwie Infrastruktury. Resort potwierdził, że propozycja zmiany wzoru znaku D-51a była przedmiotem prac legislacyjnych, ale bez efektów. "Ostatecznie rozwiązanie polegające na umieszczeniu na nim informacji o ograniczeniu prędkości na danym odcinku drogi nie zostało przyjęte" – czytamy w odpowiedzi dla motofakty.pl

Czytaj także:

Rzeczniczka ministerstwa doprecyzowała, dlaczego zmiana z oznakowaniem jest problematyczna. "Na drogach publicznych obowiązuje zróżnicowanie prędkości dopuszczalnej w zależności m.in. od rodzajów pojazdów. Przykładem mogą być drogi ekspresowe, na których prędkość dopuszczalna samochodu osobowego poza obszarem zabudowanym wynosi 120 km/h, a prędkość dopuszczalna zespołu pojazdów na tej drodze wynosi już tylko 80 km/h" – wskazała Anna Szumańska.

Ponadto zauważyła, że przepisy dają możliwość zastosowania na drodze ograniczenia prędkości, np. ze względu na stan nawierzchni, nośność obiektu mostowego, nadmierny hałas, geometrię drogi, które mogą być stosowane tylko dla określonych rodzajów pojazdów, np. motocykli czy samochodów ciężarowych.

"Wówczas pod znakiem B-33 'ograniczenie prędkości' umieszcza się tabliczkę z symbolem takiego pojazdu. Oznacza to, że obowiązkiem kierowcy jest stosowanie się do obowiązujących ograniczeń prędkości wynikających z przepisów prawa oraz znaków drogowych" – przekazała Szumańska.