
Przemysław Czarnek znów skrytykował odnawialne źródła energii, przekonując, że przy bezwietrznej pogodzie wiatraki nie produkują prądu. Ekspert ds. energetyki Jakub Wiech błyskawicznie odpowiedział twardymi danymi. Chwilę później w mediach społecznościowych trwała już ostra dyskusja o prądzie, węglu i rachunkach Polaków. Starcie zakończyło się niespodziewaną deklaracją.
W piątek 6 czerwca podczas panelu "Alternatywa 2.0 – Polska liderem zrównoważonego rozwoju – środowisko, klimat, polityka energetyczna" Przemysław Czarnek odniósł się do jednego ze swoich ulubionych tematów – odnawialnych źródeł energii, które regularnie krytykuje (a sam ma panele fotowoltaiczne na dachu). Tym razem dostało się energetyce wiatrowej.
– Dzisiaj praktycznie nie wieje. Ile prądu z tych wiatraków wyprodukowalibyście dzisiaj dla Polaków? Dla polskich zakładów pracy, dla polskich przedsiębiorstw, dla polskich gospodarstw domowych. Praktycznie nic – stwierdził polityk PiS. – To jest prosta różnica, tylko wystarczy się zastanowić, a nie brnąć w ideologiczną przepaść – dodał były minister edukacji i nauki.
Przemysław Czarnek kontra Jakub Wiech. Polityk PiS starł się z ekspertem o odnawialne źródła energii
Na jego wypowiedź zareagował Jakub Wiech, redaktor naczelny Energetyka24 i ekspert ds. energetyki, który już wcześniej punktował wypowiedzi Czarnka. Przyznał, że tego dnia rzeczywiście warunki dla energetyki wiatrowej nie były korzystne, ale zwrócił uwagę na inne odnawialne źródło energii, które działało na pełnej mocy.
"Pan profesor Czarnek pyta, ile dziś byłoby prądu z wiatraków i mówi, że prawie nic. To prawda, bo mamy dziś bardzo ciepły letni dzień bez wiatru. Natomiast świeci słońce. I w chwili, gdy pan profesor wypowiadał te słowa, to 57,5 proc. generacji polskiego prądu pochodziło z paneli fotowoltaicznych" – napisał na X Wiech.
"Fotowoltaiki pracowało 11 GW. Węgla (łącznie) 6,2 GW. Dzięki temu 1 megawatogodzina na polskim rynku kosztowała 4 grosze. 4 grosze za 1000 kilowatogodzin, czyli półroczne zużycie przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego" – sprecyzował.
Na odpowiedź Czarnka nie trzeba było długo czekać. Wyraźnie zirytowany kandydat PiS na premiera zarzucił ekspertowi pomijanie kluczowych informacji i "wprowadzanie Polaków w błąd".
"Panie Ekspercie Wiech, a proszę powiedzieć Polakom, czy w tym czasie, co Pańskie super panele produkowały przez chwilę prąd, to elektrownie na węgiel i gaz były zamknięte, a pracownicy byli na bezpłatnych urlopach? Czy też te pańskie panele produkowały prąd ponad stałe koszty elektrowni stabilnych? Prosta odpowiedź" – napisał.
Nie zabrakło też ataku, w którym poseł PiS połączył wątek wprowadzania w błąd z tym, że Polacy płacą za najdroższy prąd w Europie. "To jeszcze jedno pytanie... w imię czyich interesów wprowadza Pan Polaków w błąd i naraża ich na najdroższe koszty energii w Europie? No śmiało!" – napisał.
Jakub Wiech nie dał się jednak zbić z tropu. "Panie profesorze, przecież we wpisie jest wskazane, ile mocy w węglu pracowało wtedy w systemie. Co więcej, wbrew temu, co Pan mówi udział węgla w miesiącach zimowych (grudzień, styczeń) nie sięga 80 proc. A w skali całego roku – spada do ok. 50 proc." – odparł.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Przy okazji ekspert zaproponował politykowi PiS publiczną debatę. "Natomiast z chęcią podyskutowałbym z panem na te tematy – czy przyjmie Pan zaproszenie na wywiad do mojego podcastu?" – zapytał nagle.
Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, Czarnek przyjął propozycję, choć nie zrezygnował z bojowej postawy. "Tak. Dodawałem jeszcze gaz, o którym Pan jakby niechcący zapomniał. Ale ok. Z chęcią porozmawiam dłużej merytorycznie. Termin proszę ustalić z Panem Rzecznikiem" – odpowiedział.
Cała scysja zakończyła miło i kulturalnie, choć z małymi szpilami. "Dobrej, pięknej (słonecznej) niedzieli życzę" – zwrócił się Czarnek do eksperta ds. energetyki. "Dziękuję, Panie Profesorze. Bardzo się cieszę! Zatem: do zobaczenia i równie życzę niedzieli pełnej energii!" – zakończył Wiech.


