
Przemysław Czarnek zapowiada: "Będę demontował panele fotowoltaiczne z dachu mojego domu". Złożył tę deklarację po tym, jak okazało się, że tak ostro krytykuje OZE, a sam korzysta z odnawialnych źródeł energii. W sieci burza, a niektórzy już wyliczyli, że polityk PiS chce pozbyć się paneli, które za chwilę mu się zwrócą.
Przemysław Czarnek podczas przemowy na sobotniej konwencji PiS w Krakowie mówił dużo. Ostro skrytykował też odnawialne źródła energii. – To państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć: Nie mamy już ETS-u w Polsce, wypowiadamy to, nasze firmy nie będą tego płacić, nie mamy żadnego waszego miksu energetycznego. Nie mamy żadnego Zielonego Ładu. Żadnych OZE-sroze dofinansowanych dopłatami. My mamy nasz miks węglowy. Bo my mamy nasze bogactwa naturalne. I wara wam od nich – grzmiał kandydat PiS na premiera.
Przemysław Czarnek uderza w OZE, sam ma panele na dachu, a teraz chce je usunąć
Dzień później, w programie TVN24 "Kawa na ławę" do słów byłego szefa MEN odniósł się europoseł PSL Krzysztof Hetman. I wytknął Czarnkowi, że na dachu jego domu zamontowane są panele fotowoltaiczne. – Mam nadzieję, że poseł Czarnek będzie konsekwentny po swoim wystąpieniu i w tej chwili siedzi na własnym dachu, na swoim domu, i rozmontowuje fotowoltaikę, którą sobie kilka lat temu założył – powiedział.
Hetman pokazał nawet mapę Google, na której – jego zdaniem – widoczny jest dom Czarnka z instalacją fotowoltaiczną. – Czysty polityczny cynizm ze strony Czarnka. Oni jedno mówią od lat, a drugie robią – podsumował polityk PSL.
Co na to Czarnek? Odniósł się do sprawy w poniedziałek w Radiu ZET. – Fotowoltaikę zamontowałem chyba 5 lat temu, kiedy w naszej gminie był program z dofinansowaniem. Zapłaciłem za to 8100 zł, płacąc za energię wówczas jakieś 2000-2500 zł rocznie. Po zamontowaniu fotowoltaiki płaciłem za energię 1000-1200 zł rocznie, czyli zyskiwałem ok. 1000 zł rocznie – stwierdził kandydat PiS na premiera.
I dodał: – To ile czasu muszę czekać, żeby się zwróciło to 8100 zł? To jest doświadczenie, które pokazuje, że OZE tylko i wyłącznie przyczynia się do wysokich cen energii w Polsce.
Zobacz także
Burza ws. fotowoltaiki na dachu domu Czarnka. Poseł PiS drugi raz skomentował
Na pytanie Czarnka, "ile czasu musi czekać, żeby się zwróciło to 8100 zł", szybko odpowiedzieli internauci. Dobitnie podsumował to także m.in. satyryczny profil na Facebooku "Bareja by tego nie wymyślił".
"Uwaga, matematyka wyższa. Załóżmy, że rachunek zmniejszył się w widełkach z 2,5 tys. do 1 tys. zł rocznie, o czym mówi Czarnek, co daje 1,5 tys. zł oszczędności rocznie, to mniej więcej teraz Czarnek zaczyna zarabiać. Czarnek będzie demontował fotowoltaikę, w momencie, w którym zaczyna na niej zarabiać. Geniusz" – czytamy.
"Drogie Mamy, jak wytłumaczyć bombelkowi, że jeśli 5 lat temu wydał 8100 złotych na OZE SROZE, a rocznie zwraca się 1000 zł, to za 2-3 lata osiągnie zwrot, a instalacja podziała jeszcze 20 lat? Bombelek ma prawie 50 lat i chce być Premierem Rzeczpospolitej" – skwitował na X Krzysztof Śmiszek, europoseł Nowej Lewicy.
Do komentarzy, których jest naprawdę wysyp, odniósł się także sam zainteresowany w poniedziałek po południu. "A co do paneli fotowoltaicznych – widzę wśród polityków koalicji 13 grudnia jakąś niezdrową ekscytację. To unijna dekarbonizacja pcha nas do inwestowania w OZE zamiast produkcji taniej energii z naturalnych zasobów, jakie mamy. Tani prąd – tego potrzebują Polacy" – napisał Czarnek na X.
