Dziennikarz Leszek Kraskowski został aresztowany.
Dziennikarz Leszek Kraskowski został aresztowany. Fot. YouTube / Reporterzy Online

Leszek Kraskowski został aresztowany na trzy miesiące. Prokuratura zarzuca mu posiadanie broni oraz amunicji bez wymaganego zezwolenia i groźby wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie. Zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego wobec dziennikarz wywołało skrajne emocje i głosy sprzeciwu. Tymczasem głos w sprawie zabrał Władysław Kosiniak-Kamysz. – To wszystko musi być wyjaśnione. Nie ma zatrzymań bez podstawy – komentuje sprawę wicepremier.

REKLAMA

Warszawski sąd przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej w Piasecznie o trzymiesięczny areszt dla Leszka Kraskowskiego. Przypomnijmy, że to były dziennikarz śledczy, który pracował m.in. w "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Super Expressie" i "Dzienniku". Kilka lat temu zrealizował film "Minister Szumowski i boss mafii". W ostatnim czasie publikował swoje materiały w sieci.

Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski zatrzymany na 3 miesiące

Dziennikarza podejrzewają o posiadanie broni palnej – pistoletu gazowego i 54 sztuk amunicji – bez wymaganego zezwolenia oraz o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie w celu zmuszenia go do podjęcia interwencji w konkretnej sprawie.

Jak podawał prokurator Antoni Skiba, "Kraskowski został przesłuchany, ale nie przyznał się do zarzucanych mu czynów". Sprawa poniosła się szeroko w środowisku dziennikarskim i nie tylko. Nawet do Rzecznika Praw Obywatelskich zaczęły spływać pytania o zasadność zastosowania takiego środka zapobiegawczego. Marcin Wiącek zwrócił się więc do prokuratury o wyjaśnienie powodów takiego kroku wobec dziennikarza.

Swoje oświadczenie opublikował też Marcin Lewicki, prezes Press Club Polska. "Zastosowanie wobec dziennikarza Leszka Kraskowskiego najsurowszego środka zapobiegawczego – trzymiesięcznego aresztu tymczasowego budzi głębokie zaniepokojenie, podobnie jak domniemane naruszenie jego prawa do obrony oraz wątpliwości dotyczące uszanowania przez policję i prokuraturę tajemnicy dziennikarskiej" – czytamy.

O tę sprawę pytany był wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który wystąpił w czwartkowy poranek w programie "Graffiti" na antenie Polsat News, także był pytany o tę sprawę. – To wszystko musi być wyjaśnione (sprawa Leszka Kraskowskiego – przyp. red.). Nie ma zatrzymań bez podstawy, działamy w państwie prawa i działamy na podstawie i w granicach prawa i tak muszą działać wszystkie organy ścigania – stwierdził.

Prokuratura tłumaczy decyzję ws. Kraskowskiego

Na stronie Prokuratury Okręgowej w Warszawie pojawiło się wyjaśnienie w sprawie Kraskowskiego, o której wcześniej proszono. Najpierw wspomniano, że przy zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu kierowano się przesłanką ogólną, czyli "dużym prawdopodobieństwem, że Leszek K. popełnił zarzucane mu przestępstwa".

"W zakresie posiadania broni bez zezwolenia (prokuratura) ma protokół przeszukania pojazdu, w trakcie której to czynności zabezpieczono broń i amunicję oraz opinia biegłego z zakresu broni palnej i amunicji. W zakresie czynu kierowania gróźb karalnych przez internet, zachodzi bardzo duże prawdopodobieństwo, iż mail przesłany z zabezpieczonej korespondencji elektronicznej, w którym grożono pozbawieniem życia Komendantowi Powiatowemu Policji w Piasecznie został wysłany ze skrzynki należącej do Leszka K." – wyjaśniła prokuratura.

Śledczy stwierdzili, że w sprawie Kraskowskiego zachodzą również tak zwane przesłanki szczególne, czyli m.in. obawę matactwa, ucieczki lub ukrycia się podejrzanego oraz zagrożenie surową karą.

Kraskowskiemu grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. "Podejrzany jest osobą, która często opuszcza granice kraju, może również unikać kontaktu z organami ścigania" – tłumaczył prok. Skiba. "Z uwagi na postawę oskarżonego, jego dotychczasowy sposób życia i inne toczące się postępowanie karne można przyjąć, że kara ta będzie karą bezwzględnego pozbawienia wolności" – dodał pod koniec długiego wyjaśnienia prokurator.