Kaczyński o zemście ws. Jakiego po powrocie do władzy.
Kaczyński o zemście ws. Jakiego po powrocie do władzy. Fot. YouTube.com / pisorgpl

Jarosław Kaczyński właśnie zapowiedział zemstę za ostatnią sytuację na Uniwerysytecie Warszawskim z udziałem Patryka Jakiego. Jeśli PiS dojdzie do władzy za rok, to prezes tej partii ma już pomysł. – Tutaj represje muszą być na tyle ostre, żeby rzeczywiście zatrzymywały przed tego rodzaju działaniami – stwierdził.

REKLAMA

Jarosław Kaczyński w czwartkowe popołudnie wystąpił na konferencji prasowej. Zaczął mówić o tym, co partia Prawo i Sprawiedliwość zmieni w Polsce, gdyby doszło do takiej sytuacji, że za rok wygra wybory parlamentarne. Polityk nagle poruszył temat uniwersytetów, nawiązując do ostatniego incydentu z udziałem Patryka Jakiego.

Kaczyński chce się zemścić za incydent z Jakim na uniwersytecie?

– Będziemy robić wszystko, żeby tą sprawę, to znaczy tę sytuację w Polsce odwrócić (...) Po prostu praworządność, demokracja, wolność słowa musi być w Polsce zachowana, a także przywrócona tam, gdzie już jej od dłuższego czasu nie ma, na przykład uniwersytety. Muszą być regulacje prawne, które doprowadzą do tego, że nie będzie możliwości nie wpuszczania ludzi na uniwersytety, dlatego że mają poglądy zdecydowanie odmienne od tych, które w tej chwili na uniwersytetach mają przewagę, a nawet można powiedzieć królują – stwierdził Kaczyński.

– Takie rzeczy, jakie teraz zdarzały podczas tego objazdu naszych posłów, w szczególności posła Jakiego i posła Bocheńskiego, uniwersytetów po prostu nie mogą mieć miejsca. Niezależnie od tego, czy np. pani czy pan rektor są bardzo zdenerwowani, że ktoś taki może być na uniwersytecie. To nie może mieć żadnego znaczenia, a ktoś kto to robi po prostu musi tracić i swoją pozycję, przy czym mówię tutaj o pozycji, nie tylko w sensie stanowiska rektora, ale także profesury, możliwość wykładania na uniwersytecie – kontynuował Kaczyński i zapowiedział "ostre represje".

Tutaj represje muszą być na tyle ostre, żeby rzeczywiście zatrzymywały przed tego rodzaju działaniami. Żeby każdy kto wiedział, że chce robić w Polsce karierę uniwersytecką, akademicką, to oczywiście jest jak najbardziej pozytywną rzeczą, to musi się zasadzie wolności podporządkować – skwitował prezes PiS.

Przypomnijmy, że chodzi o sytuację z połowy marca tego roku, gdy Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński kontynuowali swoją serię spotkań na uczelniach pt. "Zmień nasze zdanie". Mieli wystąpić na UW, ale plany uległy zmianie. "Skandal. Uniwersytet Warszawski odmówił nam wstępu (nawet komercyjnego). Musimy zaprosić studentów do rozmowy na … chodniku" – skarżył się Jaki.

To on stał się postrachem Jakiego na spotkaniach na uniwersytetach

Na jednym z takich spotkań z Jakim pojawił się student Kacper Nowicki, który skonfrontował się z politykiem. Momentalnie pojawiły się komentarze, że "zaorał Patryka Jakiego". A na prawicy zaczęły pojawiać się oskarżenia, że to działacz lewicy "przebrany" za studenta.

Ostatecznie Nowicki stał się postrachem dla europosła PiS. 23-latek zagościł niedawno w Rozmowie naTemat, gdzie opowiedział o kulisach swojego wystąpienia w Poznaniu. – Patryk Jaki manipulacjami, kłamstwami, próbował skontrować pytania (...) On po prostu przegrał. I to go boli – mówił lewicowy aktywista z Poznania, student, członek stowarzyszenia Wspólne Jutro.

– Mam wielu znajomych konserwatystów po prawej stronie sceny politycznej, którzy wstydzą się, jak patrzą na takich ludzi jak Przemysław Czarnek czy Patryk Jaki. Uważają ich za wafli, którzy prezentują te poglądy w dziwny sposób – tłumaczył Nowicki.