Jarosław Kaczyński.
Zakończyło się przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego. Fot. Shutterstock

Po niemal 9 godzinach zakończyło się przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego. Miało ono związek ze sprawą "dwóch wież", czyli budynków należących do powiązanej z PiS spółką Srebrna. Wieczorem prokuratura zabrała głos. Kaczyński złożył oświadczenie, że "uznaje przesłuchującą prokurator za nielegalną".

REKLAMA

Od razu po obchodach miesięcznicy smoleńskiej Jarosław Kaczyński udał się do budynku prokuratury w Warszawie. Zeznawał tam na temat niedoszłej inwestycji spółki Srebrna.

Przesłuchanie trwało ponad osiem godzin – zakończyło się przed godz. 19:00. Jacek Dubois, pełnomocnik biznesmena Geralda Birgfellnera, który miał zostać wprowadzony w błąd w związku z budową dwóch wieżowców na działce należącej do Srebrnej, zasugerował, że "wypowiedzi Kaczyńskiego nie były obszerne i starał się on przekierować swoje wypowiedzi na inny wątek". – Nie uwierzyłem w większość słów wypowiadanych przez świadka – powiedział adwokat w rozmowie z dziennikarzami.

Tuż po godz. 19:00 briefing zorganizowała też Prokuratura Okręgowa w Warszawie. – Na początku przesłuchania doszło do złożenia wniosku o wyłączenie mec. Romana Giertycha. Prokurator nie uwzględniła tego wniosku – poinformował prok. Piotr Antoni Skiba.

– Pani prokurator nie poradziła sobie do końca z tym – stwierdził z kolei wyraźnie niezadowolony rezultatami postępowania Roman Giertych po opuszczeniu budynku prokuratury.

Jarosław Kaczyński jako świadek w sprawie spółki Srebrna

Przed przesłuchaniem w prokuraturze pełnomocnicy Birgfellnera wyrażali się z nieco większym entuzjazmem. – Może dzisiaj pojawią się jakieś nowe nagrania, które może przypomną panu prezesowi pewne fakty, które może zapomniał. Może odsłuchamy coś nowego, zobaczymy – spekulował Roman Giertych.

Polityk związany z Koalicją Obywatelską wyrażał też ubolewanie z powodu roli świadka, która została nadana Jarosławowi Kaczyńskiemu przez prokuraturę. Jak stwierdził przed przesłuchaniem: "wolelibyśmy oczywiście inny status".

Dalsza część artykułu poniżej.

Do kwestii statusu Jarosława Kaczyńskiego w toczącym się postępowaniu odniósł się również prokurator Skiba: – Pani prokurator poinformowała mnie, że nie będą planowane dalsze przesłuchania świadka w tej sprawie. Za wcześnie jest, aby mówić, ze świadek usłyszy zarzuty w tej sprawie – zadeklarował śledczy.

Przed przesłuchaniem w prokuraturze odbyły się obchody miesięcznicy smoleńskiej

Prezes Prawa i Sprawiedliwości co miesiąc oddaje hołd katastrofie smoleńskiej, w której zginął prezydent Lech Kaczyński. Podczas wydarzenia nie zabrakło odniesień do bieżącej polityki i oskarżeń wobec rządu Donalda Tuska.

– Służą Rosji, służą tym wszystkim, którzy chcą szkodzić Polsce, którzy prowadzą z Polską wojnę hybrydową, którzy chcą nasz kraj zniszczyć – w taki sposób szef największej partii opozycyjnej atakował osoby, które mają utrudniać mu obchodzenie miesięcznicy.

Jarosław Kaczyński zauważył też, że istnieje pewne potencjalne remedium, które może odwrócić losy politycznej przyszłości Polski: – To jest fatalne, ale możemy to zmienić. Potrzebna jest wielka mobilizacja, potrzebna jest jedność prawicy i wtedy przyjdzie zwycięstwo – przewidywał polityk.

Wygląda jednak na to, że idea wspólnego prawicowego frontu, która jest promowana m.in. przez Przemysława Czarnka słowami "Sławku" i "Krzysztofie" w apelach o współpracę kierowanych do liderów Konfederacji, spotyka się z dość chłodnym odbiorem po ich stronie. Jest to spory problem dla liderów Prawa i Sprawiedliwości, w tym wskazanego przez Kaczyńskiego na szefa przyszłego rządu Czarnka, gdyż zgodnie z sondażami, to właśnie Konfederacja może decydować, kto będzie rządzić po wyborach w 2027 roku.