Kolizja na Rondzie "Radosław" w Warszawie
Wysłał film z kolizji z ronda, a ludzie piszą mu, że to on zawinił. Kto ma rację? Fot. Stop Cham / Google Maps

W sieci jest sporo filmów, na których widać niebezpieczne sytuacje z polskich dróg. Jedna z nich, którą opublikował profil Stop Cham, pochodzi z Warszawy, z Ronda Zgrupowania AK "Radosław". Autor nagrania wysłał je ku przestrodze, ale w sumie chyba dotyczyło to... jego zachowania.

REKLAMA

"Rondo Zgrupowania AK 'Radosław', w Warszawie. I odwieczny problem z poprawną jazdą. Znaki pionowe przed rondem, kontra linie na rondzie. W praktyce wszystko powinno być ok. Ale życie przynosi niespodzianki. Czy autor nagrania ma słuszne pretensje do kierującego mazdą? Co w przypadku kolizji? Kto winny?" - czytamy w opisie filmu na Facebookowym koncie Stop Cham.

O co chodzi?

Na filmie widać sznur samochodów, które podjeżdżają Aleją Jana Pawła II do ronda od strony Żoliborza w kierunku Śródmieścia. Autor nagrania zajmuje lewy pas, który na pokazanym oznakowaniu umożliwia na jazdę prosto i w lewo. Po jego prawej stronie, na środkowym pasie, którym można jechać prosto lub skręcić w prawo, stoi pomarańczowa Mazda.

Co ciekawe filmujący pokazuje przybliżenie na znaki drogowe przed rondem, żeby pokazać, kto i jak może poruszać się na każdym z pasów. I okej. Mamy naszych zawodników. Auta ruszają. Autor nagrania przejeżdża przez torowisko, kolejne światła skrzyżowania z Okopową, za nim pojawia się przerywana linia, więc zmienia pas na środkowy i chce z niego skręcić w prawo.

Czytaj także:

W tym czasie Mazda porusza się swoim pasem, (przypomnijmy, który pozwalał jej skręcić w prawo lub jechać prosto) i jak dociera do kolejnego, drugiego już zjazdu w prawo, jedzie prosto, bo tak pozwalają jej jechać znaki poziome. W tym momencie z jej lewej strony wjeżdża w nią autor nagrania, który chce skręcić w lewo ze środkowego pasa. Kto spowodował kolizję?

W sieci pod nagraniem zaroiło się od komentarzy. W większości internauci stwierdzili, że to nagrywający zawinił. Dlaczego? Bo nie ustapił pierwszeństwa samochodowi na rondzie, który poruszał się prawym pasem. Stara zasada, o której wielu kierowców zapomina.

Czy kierowca Mazdy nie dostosował się do znaków?

No nie. Jechał na inny zjazd i nie kierował się ani na Okopową ani dalej na Aleję Jana Pawła II. Pozwalały mu na to także oznaczenia poziome. Gdyby musiał zjechać tym zjazdem (w Jana Pawła II), to miałby linię ciągłą, która uniemożliwiałaby mu jazdę prosto.

logo

Zmienić pasa na lewy nie mógł, bo miał ciągłą. Z kolei przerywana była od strony nagrywającego, czyli mógł on zmienić pas, ale obowiązują go zasady ruchu na rondzie, więc ten z prawej ma pierwszeństwo. Mazda jadąc dalej prosto nie mogłaby pojechać w lewo, bo przed zjazdem w Słomińskiego już jest ciągła linia, więc to byłaby jej jedyna opcja zjazdu z ronda.

logo

Ponadto pas jazdy Mazdy łączył się z prawym pasem wpadającej w rondo ulicy Okopowej, a z niego jazda jest możliwa w prawo i prosto, więc Mazda mogła też jechać prosto. Nagrywający powinien ustąpić pierwszeństwa kierowcy w Maździe. To jest moja ocena, nie wiadomo, jak oceniłaby tę sytuację policja.