Przejazd rowerowy na Białołęce
Najniebezpieczniejszy przejazd w Warszawie czeka na cud od 10 lat. I doczeka się, w 2027 roku Zrzut ekranu z Google Maps

Mamy w stolicy miejsce, które jest tykającą bombą i pułapką, zarówno na kierowców, jak i na cyklistów. I wiecie co? Problem podnoszony jest od dekady, ale być może zostanie naprawiony... za rok.

REKLAMA

Chodzi o niebezpieczny przejazd rowerowy zlokalizowany w rejonie Mostu Północnego, a konkretniej na skrzyżowaniu ulic Świderskiej i Świętosławskiego. Znam te rejony doskonale z autopsji, bo przez pięć lat życia na Zielonej Białołęce napatrzyłem się na to feralne skrzyżowanie aż nadto i zjeżdżając stamtąd, regularnie łapałem się za głowę.

Długi, stromy podjazd od strony przeprawy wręcz zachęca rowerzystów, żeby solidnie się rozpędzić. Problem w tym, że zjeżdżają na złamanie karku prosto pod koła samochodów, które w tym samym czasie wyjeżdżają z tunelu pod mostem i umówmy się, często kierowcy też nie rozglądają się w tym miejscu i wpadają na przejazd.

Każdy, kto chociaż raz jechał tamtędy autem albo rowerem, doskonale wie, o czym mówię. Widoczność jest fatalna, a margines błędu praktycznie zerowy. Kwestią czasu jest, aż pół Polski będzie mówić o kolejnym tragicznym wypadku w tym miejscu, a ja się pytam: co zrobiło miasto, żeby temu zapobiec? To trudne... 10 lat.

16 tysięcy złotych i dekada urzędniczej niemocy

Próba ucywilizowania tego drogowego koszmaru trwa już dokładnie dekadę. Zaczęło się ambitnie i prospołecznie. W 2016 roku zgłoszono pierwszy projekt, którego nośnikiem był warszawski budżet obywatelski.

Kwota, o jakiej mowa, dzisiaj brzmi jak kiepski żart, bo było to jedyne 16 tysięcy złotych. Wydawałoby się, że dla ogromnej metropolii to drobne w kasie, a sam projekt jest do zrealizowania w jeden weekend.

Czytaj także:

Zarząd Dróg Miejskich Warszawa tego nie zrealizował. Urzędnicy najzwyczajniej w świecie nie wyrobili się w czasie, a w międzyczasie zmieniły się przepisy, co formalnie zmusiło ich do całkowitej zmiany planów.

W 2021 roku zdesperowani mieszkańcy przepchnęli w głosowaniu drugi projekt. Z jakim skutkiem? Zgadliście, zerowym. No dobra, może nie do końca.

Projekt przebudowy skrzyżowania ulic Świderskiej i Świętosławskiego z Budżetu Obywatelskiego nie doczekał się natychmiastowej realizacji ze względu na konieczność wykonania wielobranżowego projektu oraz trwające procedury uzgodnieniowe.

Samo przygotowanie dokumentacji dla sygnalizacji świetlnej było procesem czasochłonnym. Jak podaje ZDM mimo przesunięć czasowych, sprawa nie została porzucona:

  • Miasto przystąpiło do formalnych kroków projektowych, wybierając wykonawcę dokumentacji, która ma poprawić bezpieczeństwo pieszych w tym rejonie.
  • Wcześniej w ramach Budżetu Obywatelskiego drogowcy wykonali już m.in. dodatkowe doświetlenia przejść dla pieszych w tym rejonie ulicy Świderskiej.
  • Jest światełko w tunelu

    Jak podało ostatnio Stowrzyszenie Miasto Jest Nasze Zarząd Dróg Miejskich poinformował je, że zaplanowana jest przebudowa skrzyżowania i w ogóle całej okolicznej infrastruktury. Czas realizacji tego przedsięwzięcia to... 2027 rok.

    Trzymamy więc kciuki za drogowców. Być może za rok faktycznie doczekamy się tam cywilizowanych warunków. Do tego czasu kierowcom i rowerzystom pozostaje mieć oczy dookoła głowy i uważać.