
Drogowcy ewidentnie uznali, że przed wakacjami trzeba "uszczelnić" system. Efekt? Tylko jednego dnia włączono nowy odcinkowy pomiar prędkości na S19 i dwa nowe fotoradary. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo czerwcowa lista żółtych kamer urosła już do absurdalnych wręcz rozmiarów.
Zacznijmy od tego, co bezpośrednio dotknie największą liczbę kierowców. To oczywiście zachodnia obwodnica Lublina. Od 24 czerwca wszedł do gry zupełnie nowy, liczący 7,5 kilometra odcinkowy pomiar prędkości na S19, znajdujący się dokładnie między węzłami Lublin Węglin a Lublin Sławinek.
I zanim zaczniecie wieszać psy na drogowcach, powiem wam jedno: limit prędkości wynosi tam 120 km/h, czyli tyle, ile standardowo na "eskach". Dla osobówek to naprawdę wystarczająco dużo, żeby bez stresu sunąć przed siebie i nie łapać głupich kar.
Ale uwaga, bo "eska" to nie wszystko. W tym samym tygodniu uruchomiono dwa kolejne baty na piratów drogowych. Pierwszy fotoradar ustrzeli was w Rzeszowie na ulicy Krakowskiej (obowiązuje tam ograniczenie do 50 km/h).
Drugi, włączony dosłownie we wtorek, ustawiono w miejscowości Błonie-Wieś na mazowieckiej DK92. Tam również bezwzględnie zdejmijcie nogę z gazu, bo obowiązuje miejska "pięćdziesiątka".
Pełna lista lokalizacji nowych OPP
Gdzie jeszcze w tym miesiącu pojawiły się odcinkowe pomiary prędkości? Oto lista:
