Karol Nawrocki
Kancelaria na bogato. Urzędnicy Nawrockiego nie będą już wozić się Skodami Fot. Shutterstock

W Kancelarii Prezydenta idą nowe porządki. Ludzie Karola Nawrockiego najwyraźniej uznali, że czas pożegnać się z popularnymi markami. Zażyczyli sobie samochody klasy premium. I to w taki sposób, że wydadzą prawie 2 miliony złotych z naszych podatków na auta, które za trzy lata i tak będą musieli oddać.

REKLAMA

Zapotrzebowanie zgłoszone przez kancelarię było jasne: osiem nowych wozów. Żebyśmy mieli pełen obraz sytuacji, nie mówimy tu o pancernych, przedłużanych limuzynach, którymi na co dzień przemieszcza się sam prezydent Karol Nawrocki.

To pojazdy, które mają być "wykorzystywane do codziennej obsługi logistycznej i transportowej delegacji krajowych, a także do wykonywania bieżących zadań służbowych przez uprawnionych pracowników". Czyli, krótko mówiąc, auta dla urzędników na codzienne latanie.

Do tej pory w takich sytuacjach na prezydenckich parkingach królowały Skody i Volkswageny. Normalka, prawda? Ale tym razem ktoś w pałacu najwyraźniej doszedł do wniosku, że to za niski standard. Jak donosi "Rzeczpospolita", w specyfikacji, jaką miał centralny przetarg na samochody, wymogi uszyto początkowo tak, by urzędnicy mogli przesiąść się do Mercedesów.

Ten plan ostatecznie spalił na panewce. Myślicie, że zeszli na ziemię i przeprosili się z Superbami lub Passatami? Nic z tych rzeczy. Zamiast z gwiazdą na masce, pracownicy będą jeździć z czterema pierścieniami. Ostatecznie padło na Audi A6.

"To niedopuszczalne"

Osobiście w pełni rozumiem, że głowa państwa i najważniejsi dygnitarze jeżdżą autami z najwyższej półki. Tak jest na całym świecie, nikt z tym nie dyskutuje, bo tu w grę wchodzi i bezpieczeństwo, i czysty prestiż państwa.

Ale dlaczego szeregowi pracownicy Nawrockiego też muszą uderzać w klasę wyższą? Dariusz Joński z KO nie gryzie się w język i szczerze mówiąc, trudno mu się dziwić.

– Najważniejsze osoby w kraju powinny jeździć samochodami klasy premium, podobnie jak większość przywódców europejskich i światowych. Tutaj bym nie szukał oszczędności. Jednak urzędnicy zawsze jeździli autami dużo niższej klasy – skomentował europoseł w rozmowie z gazetą.

Dodał też wprost, że to zawsze było "czymś na kształt niepisanego zwyczaju", ale prezydent uznał, że dla jego kolegów "ma być na bogato".

Prawie 2 miliony złotych na wynajem długoterminowy

Najlepsze (albo najgorsze, w zależności od tego, jak bardzo szanujecie swoje podatki) zostawiłem na koniec. Gdy przeczytałem o kosztach tej operacji, autentycznie złapałem się za głowę. Wiecie, ile Kancelaria Prezydenta wyda na te osiem sztuk Audi A6? Umowa opiewa na dokładnie 1,98 miliona złotych.

Szybka matematyka: wychodzi prawie ćwierć miliona złotych na jeden samochód. Za takie pieniądze można pójść do salonu i kupić naprawdę porządnie wyposażone auto na własność. Tymczasem my mówimy tutaj o... zwykłej umowie najmu na 3 lata.

Tak, dobrze czytacie. To po prostu luksusowy wynajem długoterminowy. Kancelaria Karola Nawrockiego wyda blisko 2 miliony złotych, urzędnicy pokręcą się pachnącymi nowością sedanami przez 36 miesięcy, po czym po wygaśnięciu umowy wszystkie osiem aut grzecznie wróci do firmy wynajmującej.

A prezydencka flota zostanie z niczym i zapewne... ogłosi kolejny przetarg. W końcu kto bogatemu zabroni?