
Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia m.in. wobec Dody i jej byłego męża Emila S. Piosenkarka zareagowała na te doniesienia z... radością, dzieląc się swoimi przemyśleniami w filmie opublikowanym na Instagramie podczas wakacji z mamą.
W czwartek 25 czerwca Prokuratura Okręgowa w Warszawie oficjalnie poinformowała, że do Sądu Okręgowego w Warszawie został skierowany akt oskarżenia przeciwko między innymi Dodzie. Piosenkarce postawiono zarzut pomocnictwa w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę ponad 12 mln zł. Głównym oskarżonym w tej głośnej sprawie jest były mąż artystki, Emil S., któremu śledczy zarzucają popełnienie łącznie aż 198 czynów.
Doda odpowiada na ruch prokuratury. "W końcu"
Jak czytamy w opublikowanym komunikacie prokuratury: "W przedmiotowej sprawie wydano szereg postanowień o zabezpieczeniu majątkowym na gotówce, roszczeniach cywilnych, nieruchomościach, samochodach, zegarkach na łączną kwotę ponad 12 mln zł i prawie 60 000 euro". Prokuratura informuje jednocześnie, że za czyny zarzucane Dodzie grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat. Wcześniej prokuratura ujawniła szczegóły sprawy dotyczącej Emila S.
Niemal natychmiast Doda odpowiedziała na ruch prokuratury – wokalistka zamieściła na swoim profilu na Instagramie nagrania, na których tłumaczy fanom, że wbrew pozorom bardzo cieszy się z postępu całej sprawy. Zaznaczyła, że dzięki temu po długim czasie oczekiwania w końcu będzie mogła zaprezentować w sądzie własną wersję wydarzeń.
– Chociaż jestem na wakacjach z mamą, mogę w końcu odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę się bronić w sądzie. Ponad pięć lat na to czekałam. Kiedy prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi oszczędności na poczet długów mojego byłego męża. Byłam obarczana abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać – mówi Doda na nagraniu.
Zobacz także
Sprawa toczy się od wielu lat
Wokalistka nie ukrywa, że długie oczekiwanie na sformalizowanie zarzutów było dla niej wyjątkowo męczące. – Cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt oskarżenia po paru latach w końcu trafia tam, gdzie powinien dużo, dużo wcześniej. W końcu jest ten czas, żebym mogła zacząć przedstawić moją wersję wydarzeń w sądzie – słyszymy na wideo opublikowanym w mediach społecznościowych.
Na sam koniec Doda zaapelowała do internautów o wstrzemięźliwość w wydawaniu wyroków przed prawomocnym zakończeniem procesu, przywołując inny głośny przypadek – niedawno Michał Wiśniewski usłyszał wyrok ws. SKOK Wołomin, po wszystkim się rozpłakał. – Także trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie, tak jak w przypadku Michała Wiśniewskiego, że nic nie jest czarno-białe, jak się wydaje, i naprawdę oskarżanie i ocenianie ludzi przez pryzmat jednej ze stron forsowanej w mediach jest bardzo niesprawiedliwe. Najważniejsze jest czekać do końca – podsumowała.
Jeżeli chodzi o tło tej głośnej sprawy, według śledczych Emil S. miał pozyskiwać od inwestorów środki na produkcje filmowe. W czasie, gdy pieniądze nagle zniknęły z kont, założył na Malcie nową spółkę, do której miały trafić fundusze. Jej wspólniczką została wtedy Doda. Prokuratura bada tę sprawę od 2021 roku.






