
W środę do tunelu warszawskiego metra wtargnął 22-letni Francuz. Mężczyzna został aresztowany na 3 miesiące, a dodatkowo, według nieoficjalnych informacji, może odpowiadać też za próbę zamachu na urządzenia infrastruktury.
Zgodnie z informacjami podawanymi przez media, w tym m.in. Onet i TVN24, 22-letni Francuz, który w środę 24 czerwca wszedł do jednego z tuneli metra w Warszawie, został właśnie aresztowany na trzy miesiące. Sprawa robi się jednak jeszcze bardziej poważna, ponieważ Onet podaje również, że wstępnie przedstawiono mężczyźnie zarzut próby zamachu na urządzenia infrastruktury. To temat, który w ostatnich miesiącach powraca za sprawą takich zdarzeń jak sabotaż na torach.
Prokuratura potwierdza areszt. Poważne zarzuty dla 22-latka
Marta Banaszak-Gałczyńska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie w rozmowie z Onetem przekazała aktualne informacje o trwających czynnościach z udziałem zatrzymanego: "W sprawie trwają czynności mające na celu ustalenie przebiegu zdarzenia. Zatrzymany obywatel Francji został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Na chwilę obecną, z uwagi na dobro postępowania, nie udzielamy dalszych informacji odnośnie do jego przebiegu i poczynionych ustaleń".
Z nieoficjalnych ustaleń portalu wynika natomiast, że podejrzany miał usłyszeć zarzut z artykułu 254a Kodeksu karnego, który dotyczy zamachu na infrastrukturę. Zgodnie z tymi przepisami osobie, która w jakiś sposób niszczy elementy wchodzące w skład sieci metra, co skutkuje zakłóceniem działania całego systemu lub jego fragmentu, grozi kara od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności. W publicznej debacie tego typu ataki na strategiczne obiekty bywają określane wręcz jako akt terroru państwowego.
Ponadto sprawą 22-latka początkowo zajmowali się śledczy z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, jednak ostatecznie postępowanie miał przejąć 8. Wydział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie, co pokazuje, jak poważne zarzuty mogą ciążyć na zatrzymanym.
Zobacz także
Poranny paraliż pierwszej linii metra w Warszawie
Do zdarzenia doszło w środę 24 czerwca, około godziny 7:00. To właśnie wtedy systemy alarmowe wykryły obecność niepowołanej osoby w tunelu pierwszej linii metra, na odcinku pomiędzy stacjami Ursynów i Służew. W efekcie metro Warszawa stanęło w porannym szczycie, a jak przekazała w rozmowie z Onetem Anna Bartoń, rzeczniczka prasowa Metra Warszawskiego, podejrzany mężczyzna został ujęty przez patrol policji w momencie, gdy wychodził z tunelu na stacji Służew.
Ze względów bezpieczeństwa natychmiast wstrzymano ruch pociągów. W takich sytuacjach przepisy nakazują dokładne sprawdzenie, czy infrastruktura nie uległa uszkodzeniu. Choć przy 22-latku nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów, na miejscu pracowała policja, która przeprowadziła również szczegółowe rozpoznanie pirotechniczne. Kursowanie pociągów wznowiono w okolicach godziny 11:00.
Po kilku godzinach ruch ponownie został wstrzymany i metro w Warszawie zostało sparaliżowane po raz drugi. Służby znów niczego nie znalazły, jednak z informacji przekazanych przez RMF FM wynikało, że miało dojść do uszkodzenia zabezpieczenia czerpnio-wyrzutni, stanowiącego element systemu wentylacji metra.
Zatrzymany przestał współpracować ze służbami
Informację o francuskim obywatelstwie zatrzymanego mężczyzny potwierdził wcześniej podkom. Jacek Wiśniewski, pełniący funkcję rzecznika Komendy Stołecznej Policji. Funkcjonariusz zaznaczył jednocześnie, że dokładne powody wejścia 22-latka do podziemnego tunelu wciąż pozostają nieznane.
Z informacji przekazanych przez służby wynika, że po początkowych próbach tłumaczenia swojego zachowania mężczyzna przestał współpracować z funkcjonariuszami i nie chciał odpowiadać na dalsze pytania.






