
W filmie "Gra tajemnic” Alan Turing wygląda jak samotny geniusz, który niemal w pojedynkę zmienia losy II wojny światowej. Brytyjski matematyk, grany przez Benedicta Cumberbatcha, buduje maszynę, łamie niemiecką Enigmę i pomaga aliantom wygrać z Hitlerem. Film ogląda się świetnie, ale prawdziwa historia była znacznie bardziej skomplikowana. I – co ważne – zaczęła się nie w Wielkiej Brytanii, lecz w Polsce.
Enigma była jednym z najważniejszych narzędzi niemieckiej machiny wojennej. Z pozoru przypominała maszynę do pisania, ale w środku kryła system wirników, które przy każdym naciśnięciu klawisza zmieniały ustawienie. Ta sama litera mogła więc zostać zaszyfrowana na wiele sposobów. Dla Niemców był to dowód, że ich komunikacja jest bezpieczna. Dla aliantów – ogromny problem.
Podczas II wojny światowej szybkość komunikacji była równie ważna, jak czołgi i samoloty. Niemiecki Blitzkrieg opierał się na błyskawicznych uderzeniach i sprawnej koordynacji. Rozkazy, meldunki i plany płynęły przez radio, a każda przechwycona wiadomość mogła zdradzić ruchy wojsk, działania floty czy planowany atak. Tyle że bez znajomości ustawień Enigmy wyglądała jak przypadkowy ciąg liter.
Polscy matematycy jako pierwsi zaczęli rozpracowywać Enigmę
Film sugeruje, że Brytyjczycy zaczynali niemal od zera. To duże uproszczenie. Już na początku lat 30. nad Enigmą pracowali polscy matematycy: Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki. To oni jako pierwsi potraktowali ją nie jak klasyczną łamigłówkę językową, ale jak problem matematyczny.
Pomógł też wywiad. Niemiecki urzędnik Hans-Thilo Schmidt sprzedawał Francuzom tajne dokumenty dotyczące Enigmy. Francuzi przekazali materiały Polakom, a ci połączyli je z własną analizą. Efekt był przełomowy: polscy kryptolodzy zrozumieli działanie maszyny od środka i już przed wojną potrafili czytać część niemieckiej komunikacji.
Zobacz także
Polacy stworzyli też własne narzędzia, m.in. bombę kryptologiczną – elektromechaniczne urządzenie, które automatycznie sprawdzało możliwe ustawienia Enigmy. Gdy sytuacja w Europie stawała się coraz groźniejsza, podjęli decyzję o ogromnym znaczeniu. W lipcu 1939 roku, tuż przed wybuchem wojny, przekazali Brytyjczykom i Francuzom swoje odkrycia: odtworzoną Enigmę, metody łamania szyfrów i zgromadzoną wiedzę.
Dopiero na tych fundamentach powstał późniejszy sukces Bletchley Park, tajnego brytyjskiego ośrodka kryptologicznego znanego jako Station X. Pracowali tam nie tylko matematycy, ale też lingwiści, szachiści, pasjonaci krzyżówek, analitycy i operatorzy stacji nasłuchowych. Z czasem cały system rozrósł się do około 10 tysięcy osób.
Smutny finał historii
Turing odegrał w tej historii rolę gigantyczną, ale nie taką, jaką najczęściej pokazuje kino. Nie „wymyślił” złamania Enigmy od zera. Jego wielkim wkładem było zautomatyzowanie procesu. Zaprojektowana przez niego maszyna potrafiła błyskawicznie eliminować błędne ustawienia i znacząco skrócić czas potrzebny na odczytanie wiadomości. To zmieniło pojedyncze sukcesy w codziennie działający system wywiadowczy.
Prawdziwa historia Enigmy nie jest więc opowieścią o jednym cudownym momencie olśnienia. To łańcuch wydarzeń: szpiegostwo, polska matematyka, brytyjska organizacja, praca tysięcy ludzi, technologia i błędy samych Niemców. To właśnie te drobne pęknięcia w pozornie doskonałym systemie pozwoliły aliantom zajrzeć w plany przeciwnika.
Szacuje się, że złamanie niemieckich szyfrów mogło skrócić wojnę o dwa do czterech lat i uratować miliony istnień. A mimo to przez długi czas wielu bohaterów tej historii pozostawało w cieniu.
Najbardziej tragicznym symbolem stał się sam Turing. Po wojnie jego zasługi były tajne, a on sam został skazany za homoseksualizm. Zmuszono go do wyboru między więzieniem a chemiczną kastracją. W 1954 roku odebrał sobie życie. Dopiero po latach uznano w pełni, kim był: jednym z ojców informatyki, genialnym matematykiem i człowiekiem skrzywdzonym przez system, któremu wcześniej pomógł wygrać wojnę.




