Autostrada A1
Słynne "fale Dunaju" na autostradzie A1 wreszcie do rozbiórki. Ale koszty zwalają z nóg Fot. GDDk

Cała Polska z politowaniem patrzy na słynne "fale Dunaju" na A1, które sprawiają, że na teoretycznie szybkiej trasie trzeba drastycznie zwalniać. Teraz jednak nadchodzi przełom. GDDKiA wreszcie bierze się za ten drogowo-budowlany koszmar. Ale koszt tego "zabiegu" zwala z nóg.

REKLAMA

Problem ze śląskim fragmentem autostrady A1 ciągnie się od lat. Mówimy tu o feralnym, 16-kilometrowym odcinku między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi. To właśnie tam asfalt zaczął dosłownie pęcznieć od spodu, tworząc niebezpieczne deformacje, które kierowcy ironicznie ochrzcili mianem "fal Dunaju".

Zamiast mknąć płynnie i bezpiecznie, musimy tam uważać na ograniczenia prędkości do 110 km/h, a miejscami nawet do absurdalnych na autostradzie 80 km/h.

Teraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad powiedziała "dość" i zleciła gruntowną naprawę pierwszego, najbardziej zniszczonego fragmentu o długości ponad 3 kilometrów w rejonie miejscowości Dobieszowice.

I nie mówimy tu o wylaniu prowizorycznej łaty z asfaltu. Plan zakłada całkowitą rozbiórkę konstrukcji nawierzchni, łącznie z warstwą mrozoochronną i górną częścią nasypu drogowego. Krótko mówiąc: remont A1 w tym miejscu oznacza zaoranie drogi i zbudowanie jej całkowicie od zera.

Nowa technologia i gigantyczne pieniądze. Kto za to zapłaci?

Żeby koszmar się nie powtórzył, nowa trasa ma zostać wykonana w znacznie lepszej technologii bitumicznej. Użyta zostanie specjalna warstwa antypoślizgowa z piasku równoziarnistego, uszczelniająca geomembrana oraz geomaterac z kruszywa stabilizowanego georusztem. Wszystko po to, aby skutecznie i na lata zablokować przedostawanie się wody opadowej i roztopowej do korpusu drogi.

Ile to wszystko będzie kosztować? Przygotujcie się, bo kwoty robią wrażenie.

Pierwszy, ponad 3-kilometrowy etap zrealizuje konsorcjum firm Colas Polska oraz Antex II. Koszt samych tych prac wyceniono na 36,3 mln złotych, a wykonawca ma na to 11 miesięcy (nie wliczając przerw zimowych). Ale to zaledwie rozgrzewka. Szacunkowy koszt naprawy obu jezdni na całych 16 kilometrach przekracza 700 milionów złotych!

I tu pojawia się najgorszy haczyk. Budowa tego odcinka w latach 2009-2012, realizowana przez konsorcjum z Budimeksem na czele, kosztowała około 1,5 miliarda złotych. Pech polega na tym, że okres gwarancyjny już dawno minął, a doraźne naprawy przestały wystarczać. To oznacza, że te gigantyczne koszty GDDKiA musi teraz pokryć z własnych środków.

Zaczynają się potężne utrudnienia na autostradzie A1

Dyrekcja ewidentnie nie zwalnia tempa i ogłosiła już przetarg na remont kolejnego fragmentu o długości blisko 1,7 km w rejonie węzła Pyrzowice. Zwycięski wykonawca dostanie na kompleksową naprawę obu jezdni 18 miesięcy, wyłączając okresy zimowe.

Dla nas, kierowców, oznacza to jedno: na długi czas możecie zapomnieć o płynnym przejeździe. Cały zdeformowany odcinek został podzielony łącznie na 13 niezależnych zadań realizacyjnych.

Szykuje się drogowo-logistyczny armagedon i potężne utrudnienia na A1, więc jeśli w najbliższych miesiącach będziecie pomykać przez Śląsk, radzę uzbroić się w anielską cierpliwość.