Pojedynczy wilk stojący w trawie
Profil Ministerstwa Klimatu i Środowiska zaskoczył internautów niefortunną formą kampanii o wilkach Fot. dzikislawomir / Shutterstock

Ministerstwo Klimatu chciało odkłamać wizerunek wilka, ale zrobiło niezamierzonego mema. Internauci przecierają oczy ze zdumienia, widząc "pouczające" grafiki na profilu rządu. Zamiast merytorycznej kampanii, dostaliśmy poradnik... usuwania z języka starych przysłów.

REKLAMA

Obraz wilka w popkulturze czy ludowych podaniach mocno mija się z prawdą i krzywdzi ten gatunek. Miłośnicy przyrody dobrze wiedzą, jaka jest natura tych majestatycznych ssaków. Do sceptyków postanowiło dotrzeć państwo, rozpoczynając akcję w mediach społecznościowych. Coś jednak nie wyszło.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zakazuje wilczych przysłów

Na instagramowym profilu resortu pojawiła się seria edukacyjnych plansz z wilkiem w roli głównej i hashtagiem kampanii #WłączamyDobryKlimat. Internauci dowiedzieli się, że od teraz powinni unikać używania bardzo popularnych zwrotów.

Według twórców postów zakazane jest mówienie np. "wilk w owczej skórze". Tłumaczenie z grafiki głosi, że takie hasło stanowi utrwalanie stereotypu o nieustannie złych intencjach drapieżnika.

Największe zdumienie wywołał jednak slajd rozliczający sformułowanie "wilczy apetyt". Ministerstwo argumentuje, że używanie tego związku frazeologicznego to... "stygmatyzowanie zdrowej relacji z jedzeniem".

Opublikowane materiały mają formę memów, ale nie widać w nich ani grama komizmu. Posiadają jednak logotyp państwowej instytucji i ktoś za to dostał pieniądze z naszych podatków, co już takie zabawne nie jest.

Profil ministerstwa na Instagramie wywołał wściekłość internautów

Internauci dosłownie zmiażdżyli ten wpis. "Nie wierzę, że to jest oficjalny profil ministerstwa" – oburzył się jeden z użytkowników. "Wszedłem sprawdzić, bo na innym profilu widziałem to jako mem... ale wyszło, że całe to ministerstwo to mem" – ironizował kolejny. Internauci domagają się informacji o kosztach finansowania nowej kampanii: "Ile publicznych pieniędzy kosztował ten post?".

Ostrej krytyce poddano też próbę cenzurowania tradycyjnych przysłów. "Zmieńcie sobie nazwę na Ministerstwo Prawdy, jak już zabieracie się za nowomowę", "A wy jak się nazywacie? Ministerstwo Klimatu i Środowiska czy policja językowa?" – pytał retorycznie internauta.

Prawdziwa natura wilka w badaniach naukowych

Intencje ministerstwa były naprawdę dobre, ale w praniu wyszła jakaś "polityczna poprawność", która nie ma ostatnio dobrej renomy. Przez filmy, bajki i baśnie na widok tego drapieżnika mielibyśmy ciarki, więc warto stanąć w obronie wilków i oddać im sprawiedliwość.

Opublikowane memy mogłyby okazać się świetną kampanią, gdyby stanowiły merytoryczny fact-checking, a nie dziwny apel o to, jak mamy nie mówić. Zamiast pouczać o języku, wystarczyło sięgnąć po twarde dane ekspertów, którzy obalają szkodliwe mity na temat tego gatunku.

Jeden z największych to ten, że dzikie watahy dążą do atakowania ludzi, a tak nie jest. "One są bardzo ostrożne i starają się nas unikać. Jesteśmy dla nich gatunkiem niebezpiecznym" – przyznał profesor Robert Mysłajek na łamach serwisu Nauka w Polsce.

Incydenty z udziałem tych ssaków wynikają w głównej mierze z winy człowieka. "Dzikie wilki boją się ludzi. Problem zaczyna się, gdy ludzie zaczynają je dokarmiać" – zaznaczył ten sam badacz.

Prawdopodobieństwo napaści w naturalnym środowisku jest minimalne. Przykładem są statystyki z Europy i Ameryki Północnej z lat 2002-2020. Przez 18 lat na obu kontynentach doszło do 12 ataków wilków na ludzi, z czego 2 były śmiertelne. "Ryzyko ataku wilków na ludzi jest bardzo niskie" – podaje raport, na który powołał się profesor Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków PAN.

Osobniki, które nie są celowo wabione i przyzwyczajane do obecności człowieka, po prostu nas omijają. "Dopóty, dopóki wilki nie otrzymują pozytywnych bodźców, większość z nich ignoruje ludzi" – podkreślają specjaliści ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".

Wataha to rodzina, a padlina uzupełnia dietę

Wilki to niezwykle rodzinne stworzenie, więc mówienie, że ktoś wrogi egoistyczny jest dla drugiego "wilkiem", także mija się z prawdą.

"Wilki są czułe wobec siebie, wewnątrz grupy rodzinnej, jest to gatunek socjalny" – przyznała profesor Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" w Radiu Naukowym. Głośnym przykładem tej troski był trójnogi wilk w polskim lesie, którym opiekowała się cała wataha.

Mitem okazuje się też ich nieposkromiony apetyt czy chrapka na zwierzęta hodowlane. "Dieta opiera się przede wszystkim na dzikich kopytnych: sarnach, danielach i dzikach" – podają eksperci z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zależnie od terenu, drapieżniki potrafią czerpać z tego źródła od 87 proc. do nawet 94 proc. swojego jadłospisu.

Czym jeszcze żywi się wilk w polskich lasach? Padliną. "Mają kapitalne nosy, wyczuwają zapach rozkładającego się mięsa bardzo szybko, więc docierają do każdej padliny" – zaznaczyła wspomniana prof. Pierużek-Nowak. Watahy pełnią szalenie ważną funkcję w ekosystemie i nie czają się w ciemności, by dorwać człowieka.