
Chińczycy naprawdę nie biorą jeńców. Kiedy wydawało się, że w świecie elektrycznych hipersamochodów widzieliśmy już wszystko i trudno będzie nas czymkolwiek zaskoczyć, na scenę wjeżdża ona: DENZA Z. Marka premium należąca do giganta BYD właśnie pokazała w Goodwood maszynę, która swoimi parametrami brutalnie wywraca stolik.
Dawno żadne auto na papierze nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Ten elektryczny supersamochód udowadnia, że inżynierowie z Państwa Środka stworzyli coś niezwykłego.
1604 KM i przyspieszenie, które zmienia układ narządów
Zacznijmy od tego, co tygrysy lubią najbardziej. Osiągi. Flagowy supersamochód DENZA Z został oparty na zupełnie nowej architekturze, to autorska platforma e³ Sports Car. Co to oznacza w praktyce?
Mamy tu wysoce zaawansowany, trójsilnikowy układ napędowy (jeden silnik z przodu, dwa z tyłu), który generuje absurdalne 1604 KM i 1240 Nm momentu obrotowego.
Wersja Coupe "robi setkę" w 2,25 sekundy. Myślicie, że to szybko? Wersja Racing schodzi do 1,96 sekundy. Niecałe dwie sekundy do stu kilometrów na godzinę! Wciskasz pedał przyspieszenia i przeciążenie po prostu urywa ci głowę.
Prędkość maksymalna? Zależnie od wersji od 300 do 350 km/h. To parametry, przy których blednie większość spalinowych legend. Dodatkowo nad trakcją czuwa aktywne, magnetoreologiczne zawieszenie DiSus-M, które potrafi zmienić swoją charakterystykę w ułamkach sekund.
Największym problemem elektryków o wysokich osiągach jest zazwyczaj to, że po kilku ostrzejszych startach trzeba szukać wtyczki i spędzić przy niej kilkadziesiąt minut. Tutaj cała na biało wjeżdża technologia FLASH Charging. To jest prawdziwy szok.
Producent deklaruje, że uzupełnienie energii od 10 do 97 proc. zajmuje... dziewięć minut. Dziewięć! Za ten cud inżynierii odpowiada nowa bateria Blade 2. generacji o pojemności 76 kWh, zintegrowana ze strukturą nadwozia w technologii Cell-to-Body (CTB).
Zasięg? Około 400 km, co przy tak kosmicznych osiągach jest wynikiem imponującym. Przedstawiciele BYD dumnie głoszą hasło: "5 minut gotowy, 9 minut pełny, 3 minuty dłużej na mrozie".
Ta sylwetka i to wnętrze...
Kiedy patrzysz na tę aerodynamiczną sylwetkę przypominającą myśliwiec (za którą odpowiada Wolfgang Egger, człowiek, który w przeszłości rysował m.in. dla Alfy Romeo i Audi), spodziewasz się ciasnej kabiny dla dwójki straceńców. A tu niespodzianka.
Rozstaw osi wynosi aż 2780 mm, dzięki czemu wygospodarowano tu miejsce dla czterech osób. I to w pełnym komforcie. Bagażnik? 250 litrów, a po złożeniu foteli 550 l. Da się? Da.
W środku mamy absolutny top. Włókno węglowe, zamsz, cyfrowe wskaźniki, 12,8-calowy ekran multimediów (z wbudowanymi usługami Google) i fenomenalny system audio Devialet.
Fotele z elektryczną regulacją oferują podgrzewanie, wentylację i masaż, a w wersjach sportowych posiadają aktywne trzymanie boczne. Na kierownicy inspirowanej motorsportem umieszczono fizyczne przyciski szybkiego dostępu, a jeden z nich odpala tryb Boost, który na 20 sekund dorzuca dodatkowe 30 proc. momentu obrotowego.
Rekord Nürburgringu w zasięgu wzroku?
Auto zadebiutowało z przytupem podczas słynnego Festiwalu Prędkości w Goodwood, a na scenie wspierał je sam Jenson Button, były mistrz świata Formuły 1. Producent zapowiedział, że na rynek trafią wersje Coupe, Spider (bez dachu) oraz torowe Racing.
Ale to nie wszystko. Na jesień zaplanowano próbę bicia rekordu okrążenia na legendarnym torze Nürburgring Nordschleife. Do walki z "Zielonym Piekłem" stanie wersja Special Edition, czyli potwór generujący ponad 2000 KM, wyposażony w aktywną aerodynamikę dociskającą auto do asfaltu z siłą dwóch ton przy 300 km/h.
Sprzedaż auta w wybranych krajach Europy rusza latem, a pierwsze sztuki trafią do klientów przed końcem roku. Tradycyjni producenci hipersamochodów mają o czym myśleć, bo DENZA Z nie bierze jeńców.
