Maciej Makselon o wulgaryzmach i błędach językowych. Pomyślisz dwa razy, zanim rzucisz k***ą
Maciej Makselon o wulgaryzmach i błędach językowych. Pomyślisz dwa razy, zanim rzucisz k***ą Fot. Dział Kreatywny naTemat.pl

W najnowszym odcinku "Wieczoru naTemat" gościem był Maciej Makselon – polonista, mówca TEDx i twórca internetowy kojarzony jako "człowiek od literek". Tym razem rozprawia się z mitami wokół wulgaryzmów, krytykuje językowe nawyki korporacji i prognozuje, jak będzie wyglądać przyszłość w erze sztucznej inteligencji.

REKLAMA

Jednym z wątków była rozmowa o wulgaryzmach w języku polskim. Maciej Makselon widzi w nich sens, pod warunkiem że są używane umiejętnie. – Cała siła wulgaryzmu polega na tym, że on burzy dekorum. Gdyby tego nie robił, to byłby zwykłym przekleństwem – tłumaczy gość "Wieczoru naTemat".

Zwraca również uwagę na to, że wulgaryzmy mają udowodnione naukowo działanie terapeutyczne, m.in. pomagają nam fizycznie znosić ból. – Kluczem jest jednak umiar. Jeśli zaczynamy używać wulgaryzmów jako przecinków, tracą swoją moc i ulegają znormalizowaniu, tak jak stało się to na przestrzeni lat ze słowem "zajebiście" – zauważa.

Czy kiedy ktoś mówi "wziąść" lub "poszłem", powinniśmy natychmiast zareagować? Zdaniem Makselona publiczne wytykanie błędów językowych to duży nietakt. – Nie poprawiamy nigdy nikogo publicznie. To jest równie kulturalne, jak powiedzenie komuś na wizji, że ma brzydką fryzurę – stwierdza.

"Zostaliśmy w poprzednim stuleciu!"

Makselon dopytywany o kondycję polskiej edukacji zastrzega, że patrzy na to okiem laika. Jego zdaniem polska szkoła nie nadąża za zmieniającym się światem i rynkiem pracy, gdzie sprawne posługiwanie się językiem staje się kluczową kompetencją.

Zostaliśmy w poprzednim stuleciu, jeżeli chodzi o nauczanie języka polskiego. Powinniśmy bardziej rozumieć, co nam robi rzeczownik, a co czasownik. Największym problemem nie jest jednak sucha gramatyka, ale bezużyteczne formy wypowiedzi, które uczniowie muszą trenować do znudzenia, by zdać egzaminy państwowe – wylicza.

Język polski mógłby się skupiać odrobinę bardziej na praktyce niż na teorii, na nauce pisania, ale pisania nie pod klucz i form typu rozprawka, tylko pisania użytkowego albo kreatywnego. Ile osób po zakończeniu szkoły napisało rozprawkę? To nie jest nam do niczego potrzebne.

Maciej Makselon

Czy sztuczna inteligencja nas ogłupi?

W kontekście AI gość naTemat nie ukrywa, że stoimy u progu zmian. Choć algorytmy ułatwiają pracę, to paradoksalnie mogą doprowadzić do sytuacji, w której "ludzki" styl pisania i mówienia stanie się towarem luksusowym.

– Widzimy całą masę tekstów AI-owych w internecie. Mam przeczucie, że zaraz teksty, które będą ludzkie, napisane w dobry sposób przez człowieka, to będzie prawdziwa wartość. Stanie się usługą premium – przewiduje. Makselon zaznacza przy tym, że sztucznej inteligencji brakuje językowej intuicji.

– Sztuczna inteligencja, dobrze wytrenowana, rozumie zabiegi retoryczne, środki stylistyczne, ale jednocześnie nie ma wyczucia, jeżeli chodzi o ich użycie. Chce osiągnąć jakiś cel, a sięga po środki nieadekwatne do osiągnięcia tego celu – przekonuje.

Jak pisać e-maile, by nie wyjść na snoba? Dlaczego Młodzieżowe Słowo Roku to tak naprawdę "wkrótce boomerskie słowo roku" i czy szkoła skutecznie obrzydza nam Mickiewicza? "Wieczór naTemat", którego gościem jest Maciej Makselon, dostępny jest na naszym kanale YouTube. Zachęcamy do obejrzenia tej rozmowy w całości.