Kontrola drogowa w Austrii
Nowy taryfikator mandatów w Austrii Fot. Shutterstock

Jeśli tak jak ja uwielbiacie zimowe wypady na narty w Alpy albo po prostu regularnie podróżujecie tranzytem na południe Europy, do Chorwacji czy Włoch, mam dla was fatalną informację. Od 1 stycznia 2027 roku Austria zmienia taryfikator mandatów.

REKLAMA

Do tej pory podróżowanie po austriackich landach przypominało trochę grę w ruletkę. W jednym regionie za to samo przewinienie dostawało się lekki klaps w postaci symbolicznego euro, a kawałek dalej urzędnicy łupili nas z pełną surowością. Austriacy postanowili z tym skończyć i wprowadzają pełną unifikację.

Kluczowy w nowym systemie staje się tzw. Anonymverfügung, czyli uproszczony mandat blankietowy. Działa to niezwykle sprytnie: system rejestruje wykroczenie, wysyła wezwanie do zapłaty na adres właściciela pojazdu, a jeśli ten zapłaci karę w terminie, sprawa zostaje zamknięta, a kierowca pozostaje anonimowy dla kartoteki karnej.

Problem polega na tym, że od przyszłego roku stawki za te wykroczenia będą identyczne w całym kraju. I uwierzcie mi, nie będą to małe kwoty. Urzędnicy uznali, że skoro ujednolicają prawo, to najlepiej równać do najwyższych dotychczasowych stawek.

Ceny rosną średnio o połowę. Za co zapłacimy najwięcej?

Polacy mają na autostradach swoje za uszami. Zamiłowanie do okupowania lewego pasa to nasza sportowa dyscyplina narodowa. Jeśli jednak od 2027 roku zapomnicie się na autostradzie w okolicach Wiednia czy Salzburga, zapłacicie za to gigantyczne pieniądze.

Nowy taryfikator mandatów w Austrii uderzy przede wszystkim w drogowych egoistów. Oto jak drastycznie wzrośnie wysokość mandatów za granicą u naszych południowo-zachodnich sąsiadów:

  • Jazda lewym pasem i ignorowanie obowiązku jazdy prawą stroną drogi ("Rechtsfahrgebot"), koszt? Dokładnie 100 euro.
  • Wyprzedzanie z prawej strony na autostradzie, ten skrajnie niebezpieczny manewr będzie kosztował teraz minimum 115 euro.
  • Blokowanie lub nielegalna jazda przez "korytarz życia", tutaj żarty się kończą. Za ten absolutny brak empatii i rozumu zapłacimy aż 200 euro.
  • Najgorsza w tym wszystkim jest średnia. Szacuje się, że mandaty w Austrii 2027 będą droższe średnio o 50 procent w stosunku do tego, co kierowcy płacą obecnie. Za zwykłe, codzienne wykroczenia, takie jak złe parkowanie czy drobne przekroczenie prędkości, portfele zmotoryzowanych zostaną brutalnie odchudzone.

    Oburzenie automobilklubu kontra twarde stanowisko urzędników

    Jak można się było spodziewać, nowe przepisy drogowe w Austrii wywołały gigantyczną burzę. Głos w sprawie natychmiast zabrał austriacki automobilklub ÖAMTC. Eksperci organizacji wprost mówią o przesadzie. O ile sam pomysł ujednolicenia kar na terenie całego państwa uważają za słuszny i przejrzysty, o tyle skala podwyżek spotkała się z ich miażdżącą krytyką.

    Zdaniem ÖAMTC, podnoszenie opłat o połowę pod pretekstem porządków w papierach to zwykły skok na kasę kierowców. Co na to ministerstwo? Odpowiedź urzędników jest krótka i chłodna.

    Tłumaczą, że wyższe stawki nie wynikają z chęci łatania budżetu, a jedynie z faktu, że za punkt odniesienia wzięto najwyższe dotychczas stosowane mandaty w poszczególnych landach. Dla nas, kierowców, to jednak żadne pocieszenie.

    Jeśli więc planujecie podróże na przełomie roku, zacznijcie już teraz trenować idealną, przepisową jazdę. Austriacki system automatycznego nadzoru nie bawi się w sentymenty, a od 2027 roku pomyłka na tamtejszych drogach będzie kosztować tyle, co dobra kolacja w luksusowej restauracji.