Metro, Warszawa
38-letni obywatel Ukrainy poniesie konkretne konsekwencje za wywołanie paraliżu w warszawskim metrze Fot. Unsplash.com / @viktor_rejent

38-letni obywatel Ukrainy, który w poniedziałek 20 lipca doprowadził do sparaliżowania warszawskiego metra, doigrał się dotkliwych konsekwencji za swój wybryk. Na deportacji z Polski się nie skończy.

REKLAMA

Pod koniec czerwca informowaliśmy w naTemat o obywatelu Francji, który doprowadził do paraliżu metra w Warszawie, a jego sprawę ostatecznie przejął wydział wojskowy. Teraz historia praktycznie zatoczyła koło, jednak tym razem sprawcą całego zamieszania jest obywatel Ukrainy. Mężczyzna z pewnością zapamięta swój czyn na długo, ponieważ konsekwencje będą się za nim ciągnęły przez najbliższe 10 lat. Wszystko przez jeden plecak, który zrzucił na torowisko, po czym pośpiesznie uciekł z miejsca zdarzenia.

Ukrainiec sparaliżował metro w Warszawie. Deportacja i 10-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen

Piotr Niemiec, reprezentujący zespół prasowy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej, przekazał w rozmowie z portalem Interia konkretne decyzje dotyczące przyszłości 38-latka. Obywatel Ukrainy, odpowiedzialny za zablokowanie ruchu w warszawskim metrze, zostanie w trybie natychmiastowym deportowany z terytorium naszego kraju.

– Mężczyzna zostanie przewieziony na przejście graniczne i przekazany ukraińskim służbom – poinformował Piotr Niemiec. Na samej procedurze wydalenia z Polski się jednak nie kończy.

Wobec mężczyzny zastosowano również surowy środek w postaci 10-letniego zakazu ponownego wjazdu na terytorium Polski, jak i do wszystkich pozostałych państw należących do strefy Schengen. Tak dotkliwa i stanowcza kara ze strony służb z pewnością powinna ostudzić podobne zapędy w przyszłości.

Porzucony bagaż na stacji Centrum. Warszawskie metro stanęło

Przypomnijmy, że do całego zdarzenia doszło w poniedziałek 20 lipca w okolicach godziny 17:00, czyli w samym środku popołudniowego szczytu komunikacyjnego. Przebywający na peronie stacji Centrum 38-latek nagle zrzucił swój plecak na międzytorze podziemnej kolei, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia.

Na stację natychmiast zadysponowano jednostki policji, pirotechników oraz służby ratunkowe. Ze względów bezpieczeństwa zarządzono ewakuację pasażerów, a także wstrzymanie kursowania pociągów na kluczowym odcinku pierwszej linii metra.

Z użytku wyłączono łącznie trzy stacje: Centrum, Świętokrzyska oraz Ratusz-Arsenał. Aby zapewnić ciągłość transportu, składy skierowano na dwie skrócone trasy wahadłowe. Pociągi kursowały w pętlach pomiędzy stacjami Kabaty a Politechnika oraz Dworzec Gdański a Młociny. Uruchomiona została również autobusowa komunikacja zastępcza. Utrudnienia trwały łącznie około dwóch godzin.

Zatrzymanie 38-latka przez policję

Pirotechnicy dokładnie sprawdzili porzucony na torowisku pakunek. Szybko wyszło na jaw, że wewnątrz plecaka nie ukryto żadnych ładunków wybuchowych ani innych przedmiotów stwarzających bezpośrednie zagrożenie. Bagaż zawierał wyłącznie rzeczy osobiste sprawcy.

Warszawska policja szybko namierzyła i zatrzymała obywatela Ukrainy. Z ustaleń śledczych jednoznacznie wynika, że działanie mężczyzny nie było w żaden sposób zlecone przez osoby trzecie. Policja zakwalifikowała poniedziałkowy incydent po prostu jako wybryk chuligański i wykroczenie. Po zakończeniu niezbędnych policyjnych procedur 38-latek trafił w ręce funkcjonariuszy Straży Granicznej.