Kontrola opłaty parkingowej w Warszawie
Zapłaciłeś za parking, ale pomyliłeś numer tablic? Przełomowy wyrok NSA uderza w samorządy (Fot. Ilustracyjne) Fot. ZDM w Warszawie

Naczelny Sąd Administracyjny wydał przełomowe orzeczenie dotyczące błędnego wpisania danych podczas płacenia za parkowanie. Sprawa dotyczy między innymi aplikacji. Wychodzi na to, że mandaty za to przewinienie przychodziły niezgodnie z przepisami.

REKLAMA

Każdy z nas to zna. Pędzisz na ważne spotkanie, parkujesz w centrum miasta, na szybko klikasz opłatę w aplikacji mobilnej albo wklepujesz numer na dotykowym ekranie parkometru i spokojny idziesz załatwiać swoje sprawy.

Wracasz po godzinie, a za wycieraczką czeka niespodzianka, czyli wezwanie do zapłaty i opłata dodatkowa za parkowanie na kwotę, która potrafi skutecznie popsuć cały dzień. Ostatnio sam miałem taką sytuację, że w pośpiechu zdarzyło mi się wybrać z listy w telefonie niewłaściwe auto. Efekt? Mandat.

Do tej pory urzędnicy byli bezlitośni: brak zgodności w systemie oznaczał automatyczny mandat. Na szczęście Naczelny Sąd Administracyjny wydał przełomowe orzeczenie, które przecina te absurdalne praktyki.

Sąd staje po stronie kierowców. Samorządy przesadziły

Urzędnicy twierdzili, że skoro w systemie widnieje inny numer, to konkretny pojazd stojący na kopercie nie został opłacony. Sędziowie rozebrali jednak ten tok myślenia na części pierwsze i uznali, że jest całkowicie błędny.

Kluczowy w całej sprawie okazał się art. 13f ust. 1, który zawiera ustawa o drogach publicznych. Przepis ten jasno wskazuje, że sankcja finansowa grozi wyłącznie za obiektywny, faktyczny brak wniesienia opłaty za postój.

Ustawa nie daje żadnych podstaw do karania kierowców za błędy formalne, pomyłki pisarskie czy nieprawidłowe udokumentowanie transakcji. Sam fakt, że w systemie pojawiła się literówka, nie oznacza magicznie, że pieniądze nie trafiły na konto zarządcy drogi.

Wyrok NSA to potężny prztyczek w nos dla lokalnych władz, które przez lata traktowały strefy płatnego parkowania jak źródło podratowywania miejskiego budżetu. Sąd przypomniał z całą mocą, że rady miejskie i samorządy nie mają prawa samowolnie rozszerzać przepisów ustawy i wymyślać własnych powodów do nakładania kar.

Uchwały i lokalne regulaminy mają charakter sankcyjny, co oznacza, że muszą być interpretowane niezwykle ściśle. Jeżeli kierowca rzeczywiście przeznaczył swoje pieniądze na opłacenie czasu parkowania, organ miejski nie może udawać, że transakcji nie było tylko dlatego, że w rubryce numeru rejestracyjnego brakuje jednej litery.

Sąd wyraźnie oddzielił cwaniactwo i celowe unikanie płacenia od zwykłego ludzkiego błędu. Co ciekawe, w wielu miastach wysokość opłaty dodatkowej potrafi przewyższać nawet standardowy mandat za nieprawidłowe parkowanie nakładany przez Straż Miejską. Karanie pełną kwotą kogoś, kto uczciwie zapłacił, ale popełnił drobną literówkę, od początku było po prostu niedorzeczne.

Jak udowodnić opłatę i anulować mandat?

Co ta decyzja oznacza dla nas w praktyce? Przede wszystkim koniec bezsilności w starciu z urzędniczą machiną. Jeśli dostaniesz wezwanie do zapłaty, a wiesz, że parking został opłacony, nie musisz już pokornie sięgać do portfela.

Aparat państwowy i miejscy kontrolerzy muszą uwzględnić dowody na to, że przelew faktycznie nastąpił. Jako legalny dowód wniesienia opłaty służyć mogą:

  • potwierdzenie płatności w aplikacji mobilnej ze szczegółową historią transakcji,
  • papierowy wydruk z parkometru (jeśli zachowaliśmy go w kieszeni),
  • potwierdzenie transakcji z banku lub wyciąg z karty płatniczej.
  • Mając w ręku którykolwiek z tych dokumentów, złożenie odwołania od nałożonej kary staje się formalnością. Jeżeli pieniądze wyszły z twojego konta i trafiły do strefy parkowania, organ nie ma żadnej podstawy prawnej, by żądać od ciebie jakichkolwiek dodatkowych opłat.

    logo
    Quiz

    1 / 11 Startujemy. Poznajesz to logo?

    Warto o tym pamiętać i nie dawać się zastraszyć urzędniczym pismom, bo prawa kierowców wreszcie zacząły być w Polsce traktowane poważnie.