Parkometr w Warszawie
SPPN w Warszawie mocno się rozrasta Fot. Shutterstock

Stołeczni radni w czwartek (11.06) przegłosowali potężne rozszerzenie Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego (SPPN) w Warszawie. Zmiany uderzą w kierowców z czterech dużych dzielnic: Woli, Pragi-Południe, Mokotowa i Włoch. Z punktu widzenia kierowcy to kolejny cios, ale urzędnicy mają w tym swój cel. Zobaczmy, gdzie dokładnie staną parkomaty i kiedy zaczniemy płacić.

REKLAMA

Jako pierwsi po kieszeni dostaną ci, którzy zostawiają auta na Woli oraz Pradze-Południe. Zmiany wejdą tam w życie błyskawicznie, bo już od 7 września.

Na Woli opłaty za parkowanie obejmą całe Odolany. To potężne osiedla mieszkaniowe na terenach poprzemysłowych, które w ostatnich latach przeżywają absolutny boom. Skąd tam strefa? Od kiedy wzdłuż ulicy Kasprzaka ruszył tramwaj, Odolany stały się wielkim, darmowym parkingiem przesiadkowym. 

Kierowcy spoza dzielnicy wjeżdżają na osiedle, porzucają samochody gdzie popadnie – często wbrew straży miejskiej – i jadą tramwajem do centrum. Nowa strefa płatnego parkowania na Woli ma to ukrócić i odciążyć lokalne, pękające w szwach ulice.

Z kolei na Pradze-Południe SPPN "rozleje się" na kolejne fragmenty Saskiej Kępy, a dokładnie w rejonie między ulicami Saską a Międzynarodową.

Służewiec, Raków i... "sprytni" pasażerowie z Okęcia

Druga faza wielkiego rozszerzenia wejdzie w życie 17 maja przyszłego roku. I tutaj zaczyna się robić naprawdę ciekawie, bo parkomaty dotrą w miejsca, gdzie walka o miejsce postojowe przypomina czasem walkę o ogień.

Płatne parkowanie na Mokotowie obejmie kultowy już Służewiec, czyli dawne biurowe zagłębie, które dziś gwałtownie zamienia się w wielki plac budowy nowych bloków mieszkalnych. 

Zaparkowanie tam za darmo już teraz graniczy z cudem, a strefa ma przynajmniej w teorii wymusić większą rotację aut. Parkomaty staną też na części Służewca.

Lotniskowa "partyzantka" na Okęciu

Zupełną nowością będzie wejście SPPN do dzielnicy Włochy. Opłaty obejmą obszar Rakowa oraz północną część Okęcia. 

Ten ostatni przypadek jest wyjątkowo irytujący dla lokalsów. Zorganizowała się tam bowiem specyficzna grupa kierowców, to pasażerowie samolotów, którzy nie chcą płacić za drogie parkingi przy lotnisku Chopina. Zostawiają więc swoje pojazdy na darmowych uliczkach Okęcia na tydzień lub dwa i lecą na wakacje. Rozszerzenie strefy parkowania w Warszawie ma wyeliminować tę lotniskową "partyzantkę".

Zostawienie auta bez biletu w nowej strefie szybko skończy się karą, zresztą i tak są już proste narzędzia, by zgłosić złe parkowanie i ściągnąć kontrolę. Ale jest też jedna, dość zaskakująca zmiana w przepisach, którą przegłosowali radni. Zmieniają się zasady wnoszenia tak zwanej opłaty dodatkowej.

Standardowy mandat za brak biletu parkingowego w Warszawie wynosi 300 zł. 

Do tej pory system działał tak, że jeśli uwinęliście się z zapłatą w ciągu 7 dni, kwota spadała do 200 zł. Teraz miasto poszło kierowcom na rękę i obniżona stawka kary (200 zł) będzie obowiązywała aż przez 14 dni. 

Co więcej, sam podstawowy czas na zapłacenie pełnej kary wydłużono z 14 do aż 30 dni. Jak to tłumaczą radni? Chodzi o czystą pragmatykę. 

"Dobrowolne uiszczenie opłaty dodatkowej przez zobowiązanego zdejmuje z wierzyciela konieczność przeprowadzenia procedury egzekucji należności" – czytamy w uzasadnieniu. 

Krótko mówiąc: miasto woli dostać mniej, ale szybciej i bez użerania się w papierologię.

Po co to wszystko? Urzędnicy tłumaczą, a kierowcy swoje

Zawsze, gdy płatne parkingi w stolicy pochłaniają nowe ulice, pojawia się pytanie o sens tych działań. Dla przeciętnego Kowalskiego to po prostu kolejny podatek od posiadania samochodu i kolejna pozycja obciążająca finanse kierowcy. Urzędnicy jednak twardo trzymają się swojej polityki transportowej, w której od lat przewija się nawet pomysł na centrum Warszawy bez samochodów.

Jak zaznaczono w uchwale, obszary włączane do strefy mają dobrą komunikację miejską, czyli tramwaje, autobusy czy metro. Głównym celem rozrostu SPPN jest po prostu zniechęcenie nas do wpychania się autami pod same drzwi biurowca czy sklepu. Ma to miernie skutki, no ale… 

"Rozwijanie SPPN ma na celu zachęcenie jak największej liczby osób do korzystania z komunikacji zbiorowej zamiast prywatnego samochodu" – brzmi oficjalne uzasadnienie ratusza.

Czy nam się to podoba, czy nie, dni darmowego parkowania w Warszawie są policzone. Jeśli regularnie bywacie na Odolanach czy Służewcu, lepiej już teraz zacznijcie przygotowywać swoje aplikacje parkingowe. Zmiany nadchodzą wielkimi krokami.