Orlen w Czechach buduje ultraszybkie ładowarki
Orlen w Czechach buduje ultraszybkie ładowarki Materiały prasowe Orlen Czechy

Na czeskiej autostradzie D11 wyrósła właśnie infrastruktura ładowania, która pokazuje, że podróżowanie na prądzie wcale nie musi przypominać gry w rosyjską ruletkę. I co najciekawsze: postawił ją nasz rodzimy Orlen.

REKLAMA

Jeśli kiedykolwiek jechaliście samochodem elektrycznym w stronę Pragi i nie zatrzymaliście się na Ionity pod Ostrawą, doskonale znacie ten specyficzny ból głowy. Liczenie kilometrów, gorączkowe odświeżanie aplikacji, modły o to, żeby złącze w ogóle wystartowało, i stres, czy pod jedynym sprawnym słupkiem w okolicy nie stoi akurat kolejka. Ale to się zmieni.

Sześć stojaków i 300 kW mocy. W końcu ktoś pomyślał o autostradzie

Nowy hub ładowania Orlen powstał na 80. kilometrze autostrady D11 niedaleko miejscowości Osice, dokładnie na trasie w kierunku Pragi. Zjeżdżacie na parking i co widzicie? Nie pojedynczy, zakurzony słupek gdzieś z tyłu pod płotem, tylko potężne, nowoczesne stanowisko z sześcioma niezależnymi punktami.

Każda znajdująca się tam ultraszybka ładowarka potrafi podać aż 300 kW mocy. Co to oznacza w praktyce? Jeśli jeździcie autem z architekturą 800 V, jak nowe Porsche Cayenne Electic, czy Audi A6 to uzupełnienie baterii z 10 do 80 procent zajmie wam dosłownie kilkanaście minut. Pociągniecie łyk kawy, przejrzycie wiadomości w telefonie i trzeba wracać za kierownicę.

Cała stacja ma łączną moc przyłączeniową na poziomie 1 MW. Oczywiście, gdy w jednym momencie podepnie się sześć głodnych prądu aut, moc będzie dynamicznie dzielona między stanowiska.

Ale nawet przy większym tłoku te parametry gwarantują, że szybkie ładowanie elektryka pozostanie naprawdę szybkie, a nie zmieni się w żółwim tempie w "kapanie" prądu do baterii.

Nowy typ ładowarki i koniec z durnymi aplikacjami

Orlen zdecydował się w Czechach na debiut całkowicie nowego sprzętu, to słupki i-Charging Blueberry PLUS. Każdy ma własny, gruby kabel ze złączem CCS oraz potężny, jasny i kolorowy ekran.

Pamiętacie te sytuacje, gdy stoicie na deszczu i zastanawiacie się, dlaczego ładowarka odrzuca autoryzację? Tutaj wyświetlacz krok po kroku prowadzi kierowcę przez cały proces. Grafiki są banalne, czytelne i nie pozostawiają miejsca na domysły. Podpinasz kabel, klikasz i ładowanie startuje. Bez zbędnej filozofii.

Ale najlepsze czeka przy płatności. Żadnego zakładania konta w kolejnej dedykowanej aplikacji, żadnego podpinania kart w niesprawdzonych systemach czy doładowywania wirtualnych portfeli. Za ładowanie samochodu elektrycznego płacicie po prostu zwykłą, fizyczną lub zbliżeniową kartą bankową bezpośrednio przy terminalu na ładowarce.

Stawka? Ustalono ją na poziomie 11 CZK za kWh (czyli w przeliczeniu około 1,90 zł za kWh). Jak na stacje ładowania o mocy 300 kW usytuowane bezpośrednio przy autostradzie, to całkowicie uczciwa i rozsądna propozycja.

Kawa, hot dog i McDonald’s, czyli ładowanie w cywilizowanym miejscu

I tu dochodzimy do rzeczy, o której wielu operatorów w Polsce wciąż zapomina: o człowieku, który musi spędzić przy aucie te 15-20 minut. Ilekroć testuję elektryki na terenie kraju, irytują mnie huby stawiane w krzakach, pod płotami magazynów na obrzeżach miast albo na nieoświetlonych parkingach marketów zamkniętych po 21:00.

W Osicach zrobiono to po ludzku. Stacja ładowania stoi tuż obok klasycznej stacji paliw Orlen z pełną ofertą gastronomiczną, a dosłownie obok działa restauracja McDonald’s. Daje to prosty komfort: podłączasz auto, idziesz do czystej łazienki, kupujesz kawę, zjadasz coś na szybko i wracasz do samochodu, który w tym czasie jest już gotowy do dalszej drogi.

logo
Quiz

1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...

Właśnie tak powinny wyglądać nowoczesne huby ładowania przy kluczowych trasach w całej Europie Środkowej.