
Świat motoryzacji pędzi ku pełnej elektryfikacji, a my z każdym kolejnym modelem dostajemy coraz cięższe samochody. Kiedy więc usłyszałem, że kultowy japoński roadster też szykuje się na wpięcie wtyczki, byłem zaniepokojony. Przecież to auto od zawsze definiowała niska waga. Zupełnie niepotrzebnie. Prezes Mazdy właśnie wyłożył karty na stół. Japończycy znów chcą iść pod prąd.
Jeśli kochacie zapach benzyny i klasyczną motoryzację, nie musicie jeszcze płakać w poduszkę, ale zmiany są nieuniknione. Masahiro Moro, prezes Mazdy, w wywiadzie dla niemieckiego "Auto Motor und Sport" wprost przyznał, że marka musi się przygotować na drastyczne zmiany w przepisach.
Następna generacja, czyli nowa Mazda MX-5 (prawdopodobnie oznaczona kodem NE), ma być gotowa na scenariusz, w którym silnik spalinowy po prostu zniknie z rynku.
– Następca musi być również gotowy na scenariusz bez silnika spalinowego – stwierdził Moro, zapowiadając kierunek prac inżynierów. To oznacza, że kultowy model w końcu otrzyma napęd elektryczny, choć pełna elektryfikacja niekoniecznie musi być wyłącznym priorytetem na sam start.
Waga piórkowa bez karbonu. Jak oni chcą to zrobić?
Największym wrogiem aut sportowych, a już w szczególności modeli takich jak MX-5, jest masa. Baterie swoje ważą i potrafią zamienić zwinnego roadstera w ociężały czołg. Tymczasem Mazda stawia sobie cel, który na papierze wydaje się wręcz niemożliwy do zrealizowania.
Szef japońskiej marki zapowiedział, że celują w masę na poziomie zaledwie 1000-1200 kg. Złapałem się za głowę, bo przy dzisiejszych realiach rynkowych i wymogach bezpieczeństwa osiągnięcie takiego wyniku w elektryku brzmi jak science fiction.
Co więcej, Moro zaznaczył, że nie zamierzają iść na łatwiznę. – Wyzwanie dla nas polega na tym, aby podstawowa konstrukcja była lżejsza bez używania egzotycznych materiałów, takich jak włókno węglowe – przyznał.
Japończycy chcą to osiągnąć za pomocą konwencjonalnych, mądrze zaprojektowanych rozwiązań. Jeśli im się uda, nowa generacja (być może inspirowana rewelacyjnym konceptem Iconic SP) będzie ważyć niemal tyle samo, co dzisiejsze modele spalinowe.

Spalinowa Mazda MX-5 nie umiera. Silnik Skyactiv-Z wchodzi do gry
Fani klasycznego napędu mogą w tym momencie odetchnąć z ulgą. Elektryfikacja to plan awaryjny i odpowiedź na wymogi urzędników, ale pod maskę nowej MX-5 ma trafić także nowość, na którą czekamy. Spodziewany jest 2.5-litrowy silnik Skyactiv-Z.
Niewykluczone są również pewne formy hybrydyzacji, o ile inżynierom uda się utrzymać w ryzach wspomnianą wcześniej wagę. Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, moc może dobić do okolic 220 KM, co w tak lekkim nadwoziu gwarantuje potężne emocje.
Na to wszystko musimy jednak trochę poczekać. Obecna generacja ND ma przed sobą jeszcze długie życie, a jej następca (generacja NE) nie pojawi się na rynku przed 2028 rokiem.
Na horyzoncie majaczy coś jeszcze. Nowa "Miatka" będzie nadal służyć entuzjastom szukającym przystępnej cenowo frajdy z jazdy, ale Masahiro Moro ma apetyt na coś większego.
Prezes przyznał, że marzy mu się prawdziwe, flagowe auto sportowe, które "idealnie uosabiałoby wartości marki". Ma to być wóz na wskroś wyjątkowy, pozycjonowany wyżej niż MX-5.
1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...
Nie będzie to model stworzony do nabijania słupków sprzedaży, a raczej perła w koronie Mazdy. Moro zasugerował wręcz, że auto mogłoby być budowane w dużej mierze ręcznie. Jeśli Japończycy dowiozą takie obietnice tak dobrze, jak projektują nadwozia, to przed nami naprawdę ekscytujące lata w motoryzacji!
