
1 sierpnia w centrum Moskwy doszło do eksplozji, która najprawdopodobniej była zamachem. Nieznana kobieta wniosła ładunek wybuchowy do jednej z tamtejszych restauracji. W wyniku detonacji zginęła sprawczyni oraz dwie inne osoby, a ponad 20 odniosło obrażenia. Media wskazują już, kto mógł być celem.
Sytuacja w rosyjskich kręgach władzy staje się coraz bardziej napięta, a generałowie powiązani z Kremlem mają przed sobą, jak widać, trudne chwile. Problem ten nie dotyczy zresztą wyłącznie dowódców wojskowych. Jak informowaliśmy w naTemat jeszcze w maju, Władimir Putin z obawy zamknął się w bunkrze, ponieważ na Kremlu trwa polowanie na zdrajców. Z kolei w sobotę media obiegła informacja o wybuchu w jednej z moskiewskich restauracji. Doniesienia medialne wskazują na to, że mógł to być precyzyjnie zaplanowany zamach na jednego z wysokich rangą rosyjskich generałów.
Eksplozja w centrum Moskwy
Do wybuchu doszło wieczorem 1 sierpnia. Zdarzenie miało miejsce na parterze wieżowca przy Placu Kudryńskim, gdzie mieści się ekskluzywna restauracja Balzi Rossi. Jak przekazała agencja Reuters oraz Narodowy Komitet Antyterrorystyczny, nieznana młoda kobieta próbowała wejść do lokalu, mając przy sobie improwizowaną bombę.
Jej wejście na główną salę zostało jednak zablokowane przez pracownika ochrony. Właśnie wtedy miało dojść do eksplozji ładunku, a skutki zdarzenia okazały się tragiczne. Śmierć na miejscu poniosły trzy osoby: sama sprawczyni, ochroniarz, który zatrzymał ją przy drzwiach oraz jeden z gości lokalu znajdujących się w pobliżu. Z kolei państwowa agencja TASS oraz Reuters informują, że rannych zostało 21 osób, które przebywały w zasięgu rażenia.
Zobacz także
Urodziny rosyjskiego dowódcy
Lokalne media i niezależni dziennikarze szybko zaczęli ustalać okoliczności incydentu. Z ich relacji wynika, że restauracja była tego dnia całkowicie zamknięta dla osób z zewnątrz, ponieważ odbywało się w niej prywatne przyjęcie urodzinowe. Według doniesień serwisu Meduza głównym celem ataku miał być dowódca Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej, generał Aleksandr Czajko, który kilka dni temu skończył 55 lat. Wojskowy jest poszukiwany chociażby przez stronę ukraińską za zbrodnie popełnione na ludności cywilnej w Buczy.
Na liście gości generała mieli znajdować się między innymi oficerowie Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), dowódcy wojskowi, politycy oraz wysocy urzędnicy państwowi. Dziennik "Kommiersant" przekazał, że impreza była bardzo ściśle chroniona, co w ostatecznym rozrachunku zapobiegło znacznie większej liczbie ofiar. Z ustaleń tej gazety wynika, że kobieta usiłowała wytłumaczyć ochroniarzowi, że niesie prezent dla jednego z uczestników przyjęcia. Do detonacji miało dojść w momencie, gdy pracownik ochrony zdecydował się dokładnie przeszukać pakunek.
Co ciekawe, rosyjskie służby bezpośrednio po wybuchu podawały, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zdarzenia była awaria instalacji gazowej w budynku. Obecnie na miejscu pracują przedstawiciele Komitetu Śledczego. Jak dowiedział się "Kommiersant", powołując się na własne źródła, oficjalnie wszczęto już śledztwo z artykułu 205 rosyjskiego kodeksu karnego, który dotyczy aktów terroryzmu.






