
Mówiono, że niegdyś kochała się w Jarosławie Kaczyńskim, po latach została jednak wyrzucona z PiS, a ostatnio była widziana na grillu u Mateusza Morawieckiego. Mowa o Janinie Goss. Jej decyzjom i kolejnym krokom będzie się teraz przyglądać wiele osób. To w końcu ona z zemsty na prezesie PiS może go pogrążyć. A tymczasem światło dzienne ujrzały nowe zakulisowe informacje o jej obecności u lidera Rozwoju Plus.
Janina Goss to postać, która w kuluarach najwyższej władzy funkcjonowała od zawsze. Radczyni prawna już lata temu zyskała miano przyjaciółki Jarosława Kaczyńskiego, ale co najciekawsze ich relacje wykraczały daleko poza zwykłą politykę.
Jak zauważył dziennikarz Jacek Gądek z "Newsweeka", od zawsze w obozie PiS szeptało się, że Goss miała podkochiwać się w Jarosławie Kaczyńskim. Dbała o jego zdrowie, przyrządzała ziołowe napary, a w trudnych chwilach wspierała finansowo. Dziś z tej legendarnej zażyłości nie zostało już nic, bowiem lokalni działacze z Łodzi bez sentymentu pozbyli się zasłużonej dla formacji seniorki, a prezes PiS zaakceptował jej wyrzucenie z szeregów partii, choć powód miał być absurdalny. Momentalnie pojawiły się więc głosy, że musiał złamać tym serce Goss.
Goss może pogrążyć Kaczyńskiego z zemsty? O tym mówi się w kuluarach
W miniony weekend, gdy Mateusz Morawiecki urządził specjalnego grilla, na którym promował swoją inicjatywę Rozwój Plus, pojawiła się na nim Goss. Dla wielu było to zaskoczenie. O szczegółach napisano także w "Newsweeku". Zwrócono uwagę na to, że była członkini PiS może znać tajemnice Kaczyńskiego i chcieć go pogrążyć za to, jak ją potraktował. Może też być "łączniczką Morawieckiego ze starym PiS-em".
Z kuluarowych rozmów wyszło na jaw, że zaproszenie Janiny Goss i Sylwii Sobolewskiej (żony byłego sekretarza generalnego PiS Krzysztofa Sobolewskiego) na grilla mogło mieć konkretny cel. To właśnie one mogłoby pomóc "powyrywać ludzi z PiS i przeciągnąć ich na stronę Rozwoju Plus", w końcu nikt tak dobrze nie zna ludzi partii w terenie, jak sekretarz generalny (nawet jeśli już były) – zauważył Gądek.
Zobacz także
Podobno wizyta Goss u Morawieckiego nie zaskoczyła Kaczyńskiego. A jeszcze kilka lat temu, nikt nie pomyślałby, że tak się stanie.
Kim była Janina Goss w PiS?
Janina Goss przez dekady była tylko skarbniczką PiS w Łodzi, ale to jej relacja z Jarosławem Kaczyńskim i posady w radach nadzorczych największych spółek skupiały największą uwagę społeczeństwa. Goss doczekała się nawet przydomku "szarej eminencji" PiS ze względu na długoletnią bliską relację z prezesem, a wcześniej także z jego matką, Jadwigą Kaczyńską. Zaufanie było obustronne. W 2014 roku Kaczyński poinformował, że to właśnie od niej pożyczył 200 tys. zł na pokrycie kosztów leczenia swojej matki.
Ostatecznie jednak tę wpływową postać spotkał taki sam los jak członków nowo powstałego klubu Rozwój Plus – została skreślona z listy PiS. Choć partia przez lata gwarantowała jej posady z wysokimi pensjami w państwowych spółkach, powód usunięcia z szeregów formacji miał być zaskakująco prozaiczny. Poszło ponoć o niepłacenie składek członkowskich.
A miało być tak pięknie. Jarosław Kaczyński kiedyś nawet powiedział, że gdyby PiS się rozsypał, to w partii zostałby tylko on, proporczyk PiS i właśnie Goss. Kiedy jednak prawica straciła władze w Łodzi i zaczęły się problemy ze spółką Srebrna, prezes zaczął być bezlitosny dla Goss. Najpierw wyrzucił ją ze spółki Srebrna, zdegradował do szeregowej członkini-emerytki w PiS, a na koniec 83-latka musiała się zupełnie pożegnać z partią.
Teraz na "wylocie" ma być także jej bliski znajomy, radny w powiecie pabianickim Krzysztof Ciebiada – dowiedział się Jacek Gądek. To on przywiózł Goss Mercedesem klasy E na grilla u Mateusza Morawieckiego. Dziennikarz wspomniał o imponującym majątku radnego i jego politycznych ambicjach, które mają być wysokie. O tym, jak potoczy się jego los, a także los Goss u Morawieckiego przekonamy się pewnie w najbliższych tygodniach.




