
Włochy. Genialne jedzenie, przepiękne widoki, świetne drogi i... absolutna plaga, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszych samochodów. W sieci pojawił się komunikat, tej sprawie, który wydała ambasada RP we Włoszech. I uwierzcie mi, jeśli planujecie w tym roku samochodowe wakacje w tym kraju, lepiej weźcie sobie te słowa głęboko do serca.
Złodzieje nie śpią, a w szczycie wakacyjnego sezonu wręcz zacierają ręce. Z oficjalnych komunikatów polskiej placówki wynika wprost, że lawinowo rośnie liczba zgłoszeń dotyczących utraty dobytku.
I nie mówimy tu wcale tylko o "klasycznych" kieszonkowcach na zatłoczonych placach Rzymu czy Mediolanu. Prawdziwym celem stały się nasze pojazdy.
Włamania do samochodów, kamperów oraz przyczep kempingowych to obecnie na włoskich parkingach chleb powszedni. Turyści podróżujący na własną rękę, na polskich blachach, są narażeni najbardziej.
Wystarczy, że zostawicie na widoku plecak, aparat fotograficzny czy laptopa. Złodziejom wystarczy dosłownie chwila. Wy idziecie na punkt widokowy zrobić szybkie zdjęcie dla znajomych, a oni w kilka sekund wybijają szybę i opróżniają wasze auto.
Jak przetrwać wyjazd do Włoch i nie wrócić z niczym?
Żaden, nawet najbardziej zaawansowany pokładowy system alarmowy nie zastąpi kierowcy zdrowego rozsądku. Bezpieczeństwo na wakacjach zależy głównie od nas samych i naszych nawyków. Co radzi ambasada w obliczu tej nowej fali przestępstw?
Przede wszystkim: nie trzymajcie wszystkich najważniejszych rzeczy w jednym miejscu. Dokumenty, gotówka i karty płatnicze upchnięte w jednym grubym portfelu to wręcz zaproszenie do tragedii. Noście przy sobie mniej gotówki, płaćcie plastikiem lub po prostu telefonem.
Jeśli podróżujecie dużym kamperem lub autem osobowym, omijajcie szerokim łukiem tak zwane dzikie place i pobocza. Kradzieże we Włoszech zdarzają się najczęściej właśnie tam, gdzie turyści chcą zaoszczędzić te kilka euro na postoju.
Wybierajcie wyłącznie oficjalne, wyznaczone (a najlepiej strzeżone) parkingi. I najważniejsza zasada, zabierajcie cenne rzeczy ze sobą za każdym razem, gdy opuszczacie pojazd. Nawet jeśli wychodzicie do toalety na stacji benzynowej na przysłowiowe dwie minuty. Złodziej i tak będzie szybszy.
Zastępcze prawo jazdy? Zapomnij. Co zrobić po kradzieży?
A co, jeśli zachowaliście ostrożność, ale najgorsze i tak się stało? Zastajecie wybitą szybę i splądrowane wnętrze. Przede wszystkim trzeba zachować zimną krew, zrobić dokładne zdjęcia uszkodzeń i przygotować listę skradzionych rzeczy.
Następnie należy jak najszybciej zgłosić sprawę włoskiej policji lub karabinierom. Zastanawiacie się pewnie, co zrobić po kradzieży z utraconymi dokumentami samochodowymi. I tu pojawia się gigantyczny, często pomijany problem.
Owszem, polski konsul sprawnie pomoże wam w wyrobieniu tymczasowego paszportu, żebyście mogli w ogóle wrócić do kraju. Ale uwaga, nie wyda wam zastępczego prawa jazdy ani dowodu rejestracyjnego pojazdu! Wyobraźcie sobie teraz powrót przez pół Europy bez twardych papierów do wozu. Ręce opadają, prawda?
1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...
Właśnie dlatego te dwa konkretne dokumenty musicie chronić na wyjeździe jak oka w głowie. Przed odpaleniem silnika i wyruszeniem w trasę koniecznie zróbcie sobie ich fizyczne kopie, a w telefonie zapiszcie bezpośrednie namiary na najbliższą polską placówkę konsularną.
Włochy to cudowny kraj i autentycznie życzę wam, żebyście nigdy nie musieli z tych rad korzystać. Ale na litość boską, bądźcie na drogach mądrzejsi i nie ułatwiajcie złodziejom życia.
