Pasażer na dachu BMW
Myślałem, że na drogach widziałem już wszystko. I wtedy "geniusze" zrobili TO Materiały prasowe Policja.pl

Czasami po prostu brakuje mi słów, jak czyta się o akcji jak ta z Jasła. Dwóch "bohaterów" z województwa świętokrzyskiego postanowiło udowodnić, że wyobraźnia na drodze to towar mocno deficytowy. Jeden prowadził, a drugi... podróżował na dachu. Tak, dobrze czytacie. Na dachu jadącego auta.

REKLAMA

Zacznijmy od faktów, bo te brzmią jak kiepski żart. Wyobraźcie sobie spokojne, niedzielne popołudnie na ulicy Lwowskiej w Jaśle. Nagle patrolujący miasto funkcjonariusze z drogówki widzą białe BMW.

Do tej pory wszystko brzmi normalnie, prawda? Szkopuł w tym, że pasażer na dachu tego auta zrobił sobie prywatny punkt widokowy w trakcie jazdy.

Policjanci oczywiście natychmiast przerwali tę cyrkową sztuczkę i zatrzymali auto do kontroli. I szczerze mówiąc, to, co okazało się później, wcale mnie nie dziwi. Szybko wyszło na jaw, że amator jazdy na świeżym powietrzu był pod wpływem alkoholu.

O ironio, kierowca BMW był całkowicie trzeźwy. I to jest dla mnie największy szok w tej historii. Jak trzeźwy, dorosły człowiek, mający w rękach kierownicę dwutonowego pocisku, zgadza się na to, żeby jego pijany kumpel usiadł mu na dachu w trakcie jazdy?

Brak racjonalnego wytłumaczenia. Finał zabawy uderzy po kieszeni

Najlepszy fragment policyjnego komunikatu to ten, w którym dowiadujemy się, że podczas kontroli mężczyźni "nie potrafili racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania". No bo jak to wytłumaczyć? "Panie władzo, bo wiało w środku, a klimatyzacja słabo chłodzi?" albo "Chciał poczuć wiatr we włosach, to mu pozwoliłem?". Litości.

Oczywiście policja w Jaśle nie miała najmniejszego zamiaru słuchać tłumaczeń. Imprezowy pasażer zarobił mandat karny, co pewnie trochę ostudzi jego zapał do kaskaderskich wyczynów. Ale to kierowca ma teraz naprawdę spory problem.

Funkcjonariusze od razu zatrzymali mu prawo jazdy, a za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym będzie musiał gęsto tłumaczyć się przed sądem.

Wielu kierowcom wciąż wydaje się, że jak pasażer robi coś głupiego, to jest to tylko i wyłącznie problem pasażera. Błąd. To ty trzymasz kierownicę, ty decydujesz, czy samochód w ogóle ruszy z miejsca i to na tobie spoczywa odpowiedzialność za to, co dzieje się na pokładzie (i jak widać również na dachu).

logo
Quiz

1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...

Przewożenie ludzi poza kabiną to rażące naruszenie przepisów drogowych, a przy ewentualnym hamowaniu czy ostrzejszym zakręcie taka "zabawa" może skończyć się tragicznie.