
Mercedes właśnie pokazał, jak zaktualizować swój absolutny bestseller. Choć z zewnątrz to "tylko" głęboki lifting, pod spodem nowy Mercedes Klasy C to technologiczny kosmos. Prześwietliłem najnowsze dane prosto ze Stuttgartu, żeby sprawdzić, jakie silniki spalinowe faktycznie trafią pod maskę, ile to wszystko będzie kosztować i czy hybryda plug-in ma tu sens.
Wsiadasz do auta... a w sumie najpierw do niego podchodzisz. I co widzisz? Zdecydowanie bardziej agresywny przód. Niemcy przeprojektowali zderzaki nowej Klasy C, ale to, co rzuca się w oczy najbardziej, to nowy grill z podświetleniem obwódki i wkomponowanymi chromowanymi gwiazdkami. W zależności od rynku, świecić ma nawet centralna wielka gwiazda.

Z tyłu dostajemy światła z motywem trójramiennej gwiazdy (podobnie jak z przodu w światłach do jazdy dziennej). To detal, ale sprawia, że nowa Klasa C wygląda po zmroku naprawdę bojowo. Do tego dochodzą projektory w progach, które witają cię na asfalcie jasnym logo. Gadżet? Tak, ale w klasie premium dokładnie o to "Welcome home" chodzi.
Z praktycznego punktu widzenia, wariant Klasy C Kombi (Estate) oferuje bagażnik o pojemności od 490 do 1510 litrów, z elektryczną klapą w standardzie. Praktyczność na poziomie, którego oczekujesz od rodzinnego wozidła na trasy.

Sztuczna inteligencja na pokładzie, ale gdzie moje przyciski?
Znacie mnie, często narzekam na brak fizycznych przycisków, ale to, co Mercedes zrobił z systemem MB.OS, jest kompromisem. Bo owszem w centrum kokpitu króluje pionowy ekran o przekątnej 11,9 cala z regulacją temperatury i skrótami do różnych funkcji, a przed kierowcą jest wyświetlacz 12,3 cala. Ale na szczęście na kierownicy zachowano fizyczne przełączniki i rolkę do głośności, co na drodze jest po prostu bezpieczniejsze.

Atutem wyposażenia nowej Klasy C jest czwarta generacja systemu MBUX, która ma na pokładzie sztuczną inteligencję. I to nie byle jaką, bo spięto tu algorytmy ChatGPT, Google Gemini i Microsoft Bing.

Wirtualny asystent uczy się twoich zachowań, ma krótkotrwałą pamięć w rozmowie, a jak mu powiesz "Hey Mercedes", to nie tylko ustawi nawigację, ale poda kursy walut albo sprawdzi, jakie są warunki narciarskie.
Do tego system audio Burmester 3D Surround (z Dolby Atmos) ma aż 15 głośników i 710 watów. Z takim nagłośnieniem nawet korki na S8 stają się znośne.

Silniki spalinowe i miękkie hybrydy. Osiągi bez owijania w bawełnę
Koniec z marketingowym bełkotem, przejdźmy do parametrów technicznych. Mercedes na szczęście nie zabił silników spalinowych, bo wszystkie zostały przygotowane pod rygorystyczną normę Euro 7.
Każda spalinówka dostaje teraz wsparcie miękkiej hybrydy (ISG 2.0), która dokłada od siebie 17 kW i 205 Nm momentu obrotowego. Efekt? Totalnie płynne ruszanie i system start-stop, którego w końcu nie masz ochoty wyłączyć po pierwszych trzech kilometrach.

Jeśli wybierzesz benzynę o pojemności 2.0 litra (silnik M 254 EVO), dostaniesz na pokładzie elektryczny kompresor, który eliminuje tzw. turbodziurę. To działa błyskawicznie. Jak wyglądają liczby?
Fani ropy nie zostali na lodzie. Zmodernizowany silnik diesla (OM 654 EVO) jest dostępny w wersjach 163 KM oraz 200 KM i zalejesz go nawet biodieslem HVO100. Na długie trasy to wciąż król.
Ale wersja, na którą czekam najbardziej do testów drogowych, to hybryda plug-in w postaci wariantu C 400 e 4MATIC, która generuje łącznie aż 395 KM systemowej mocy i absurdalne 650 Nm momentu obrotowego.
Ale to nie moc jest tu kluczowa, a bateria o pojemności użytecznej 19,53 kWh. Niemcy obiecują zasięg na prądzie do 100 kilometrów w cyklu WLTP. To oznacza, że przez 90 proc. czasu w mieście jeździsz nim jak czystym elektrykiem.
A najlepsze? Możesz go ładować prądem stałym DC z mocą do 55 kW. Wlatujesz na stację i po 20 minutach masz pełną baterię. W domu z wallboxa pociągnie 11 kW (AC). Wreszcie PHEV, którego ładowanie nie jest drogą przez mękę.
Układ jezdny i cena
Tu mam świetne wieści dla tych, którzy doceniają komfort, ale czasem lubią pojechać nieco agresywniej na zakrętach. Zawieszenie usztywniono na łączeniach, a amortyzatory zestrojono na nowo, co ma dać lepsze czucie drogi.
Jednak absolutnym hitem w układzie jezdnym jest skrętna tylna oś. Koła wychylają się o 2,5 stopnia. Przy manewrowaniu w ciasnych galeriach handlowych promień skrętu zmniejsza się o 43 centymetry (do rewelacyjnych 10,64 metra).
Poniżej setki tył skręca w stronę przeciwną do przodu, a przy wyższych prędkościach w tę samą stronę, stabilizując auto na autostradzie przy nagłych zmianach pasa. Zaufajcie mi, jak raz pojeździcie autem ze skrętną osią, nie będziecie chcieli wrócić do klasyki.

Kiedy premiera tego auta? Mercedes nie każe nam długo czekać. Zamówienia ruszają oficjalnie 18 sierpnia 2026 roku. Na ten moment znamy stawki z niemieckiego rynku. Cena nowej Klasy C w bazowej wersji C 200 Sedan startuje od 48 844 euro brutto, czyli nieco ponad 210 000 złotych.
1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...
To konkretne pieniądze, ale biorąc pod uwagę to, jaki skok technologiczny i jakościowy oferuje to "odświeżenie", trudno się dziwić. To auto, które nie udaje, że jest premium, bo ono to premium, przynajmniej na fotkach i na papierze, po prostu dowozi.
