
System emerytalny nie upadnie, ale to wcale nie oznacza, że przyszli seniorzy mogą spać spokojnie. Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy, ostrzega, że przyszłe świadczenia będą niskie. Można temu zaradzić, ale to wymaga pewnej aktywności. Co konkretnie zrobić, by emerytura nie była głodowa?
Politycy mogą przerzucać się pomysłami na kolejne dodatki, rodzinne emerytury i nowe bonusy dla seniorów. Dla dzisiejszych 30- i 40-latków ważniejsze jest jednak inne pytanie: ile pieniędzy naprawdę dostaną z ZUS po zakończeniu pracy?
Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll Consulting w "Rozmowie na Temat" przestrzega, że samo płacenie składek przez całe życie może nie wystarczyć, by na starość utrzymać poziom życia choćby zbliżony do tego z okresu aktywności zawodowej.
Emerytury mogą boleśnie rozczarować
– Prognozy ZUS dotyczące sytuacji Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie wskazują, że coś niepokojącego miałoby się wydarzyć z systemem emerytalnym – tłumaczy Sobolewski.
Jak dodaje, gorzej wyglądają prognozy dotyczące stopy zastąpienia, czyli tego, jaką część wcześniejszych zarobków będzie stanowiła emerytura. – Prognozy są takie, że te świadczenia będą niskie – podkreśla ekspert.
Jego rada jest prosta: nie opierać całego planu na świadczeniu z ZUS. Budować dodatkowy kapitał i robić to regularnie – poprzez PPK, IKE, IKZE lub inne formy długoterminowego oszczędzania.
Wiek emerytalny? "Wyrównywać w górę"
Obecnie w Polsce kobiety mogą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni – 65 lat. Zdaniem Sobolewskiego w przyszłości ten model będzie coraz trudniejszy do utrzymania.
– Powinniśmy po prostu wyrównywać ten wiek emerytalny w górę, nie w dół – przekonuje.
Według niego ewentualna reforma musiałaby być rozłożona na wiele lat i nie powinna sprowadzać się jedynie do prostego przestawienia granicy z 60 na 63 czy 65 lat. Musiałaby uwzględniać także zmiany na rynku pracy, zdrowie pracowników i wydłużające się życie.
Ekspert nie spodziewa się jednak szybkiej rewolucji. Ocenia, że realna rozmowa o powrocie do podnoszenia i wyrównywania wieku emerytalnego może nabrać znaczenia dopiero w latach 30.
Każdy rok dłużej w pracy znacząco podnosi emeryturę
Najbardziej wymierna liczba pada jednak przy pytaniu o to, czy opłaca się pracować dłużej po osiągnięciu wieku emerytalnego. ZUS szacuje, że każdy dodatkowy rok pracy może zwiększyć przyszłe świadczenie o około 8–12 proc.
Mechanizm jest prosty. Przez kolejny rok na konto trafiają składki, zgromadzony kapitał jest waloryzowany, a później dzieli się go przez mniejszą przewidywaną liczbę miesięcy pobierania emerytury.
Dla części seniorów dochodzi również możliwość skorzystania z ulgi podatkowej dla pracujących osób, które osiągnęły wiek emerytalny, ale nie zaczęły pobierać świadczenia.
Nie oznacza to jednak, że pozostanie w pracy zawsze będzie najbardziej opłacalne. Sobolewski podkreśla, że wszystko zależy od wysokości zgromadzonego kapitału, przyszłej emerytury i zarobków.
Klucz to oszczędności
Najważniejszy wniosek z rozmowy, to zachęta do aktywnego oszczędzania i budowania kapitału na emeryturę. – Róbmy to regularnie, bo bez tej regularności będzie nam coraz trudniej w przyszłości – apeluje Sobolewski.
Nie chodzi przy tym o odkładanie od razu tysięcy złotych. Kluczowy jest czas, systematyczność i procent składany. Im wcześniej zaczniemy, tym mniej bolesne może być przejście z pensji na emeryturę.
Cała "Rozmowa naTemat" z Oskarem Sobolewskim, w której tłumaczymy m.in. zasady PPK, dorabiania do emerytury czy zerowego PIT dla pracujących seniorów oraz to, kiedy najbardziej opłaca się przejść na emeryturę, dostępna jest na naszym kanale YouTube pod tym linkiem. Zachęcamy do oglądania i komentowania.
